Dzięki usilnej pracy obywatela ziemskiego i działacza społecznego p. St. Nasfetera, w dniu 29 listopada został otwarty w Wołominie, naprzeciw dworca, kino teatr „Oaza”. Gmach może pomieścić 500 osób i wybudowany został według wymagań ostatniej techniki. Szczegółowy opis tej placówki kulturalno rozrywkowej podamy w następnym numerze.

Głos Radzymina, Mińska Mazow. i Powiatu Warszawskiego
R. 1, nr 9 (listopad 1930)

 

Zabawy ludowe – Zabawa w Jasienicy – Z czem wracają nasi uchodźcy?

(…) Popsuły też tegoletnie deszcze ludziom wiejskim i miejskim niedzielne zabawy. A tych zabaw, chociaż to czas wojny, w Polsce teraz bez liku. Niema numeru gazety prowincjonalnej, w którejby się nie zapowiadała jakaś uroczystość lub zabawa, to po miasteczkach, to po wsiach. Okazje zawsze się trafią. Trzeba się uważnie tym zebraniom, zjazdom i zabawom przyglądać, by ich sens głębszy zrozumieć. Napozór mogłoby się bez tych zgiełkliwości obyć, a jednak nie może się obyć. Dawniej lud nasz bawił się w karczmie. Tara pił, gawędził, hulał i hasał. Teraz karczma niemal znikła z widowni. Pić zresztą niema co, chyba cienkie, coraz cieńsze piwo, bo wódka strasznie droga. Potajemne gorzelnie, których jest wiele, są w możności dostarczać alkoholu tylko nałogowym amatorom gorzałki. To jedno. Dawniej lud bawił się sam z sobą i wśród siebie. Teraz nareszcie zaczyna się w swych zabawach łączyć z inteligencją. I to właśnie szczególnie ważne. Znika też, a raczej zanika stopniowo wyodrębnienie różnych sfer narodu. To drugie.Czytaj dalej

Naprawdę jaka to smutna rzecz być czasami artystą. — Naprzykład p. W. Klimowicz, dający przedstawienia w Strudze w parku Wenecja, znajduje się jak perła wśród gratów Pociejowa.

Pszczoła
tygodnik humorystyczno-satyryczny ilustrowany
R. 3, nr 8 (30 maja 1915)

Zabawa taneczna - Urle 1914

Kasyno Udziałowe w Urlach. Rozoczęcie sezonu letniego. W niedzielę dnia 28 czerwca 1914 r. Wieczór Taneczny dla członków Kasyna, ich rodzin oraz wprowadzonych gości. Rozpoczęcie o godz. 10-ej, zakończenie o godz. 1½. Toalety spacerowe.Czytaj dalej

Urządzenie parków zamiejskich obok Saskiej Kępy, w lasku Młocińskim, lub w Sielcach, uprzedzi otwarcie parku pod nazwą: „Wenecja w Strudze”, urządzonego na wzór „Wenecji w Wiedniu”, w lesie, na obszarze przeszło 45 morgów, za osadą fabryczną Marki, przy szosie radzymińskiej, przed stacją kolejki marecko-radzymińskiej „Czarna-Struga”. Park ten jest urządzony przez spółkę komandytową przedsiębiorców miejscowych, z czasem atoli spółka ma być zamieniona na Tow. akc. Udziały wynoszą po rb. 1,500. Pierwsze udziały rozebrali pp.: S. Żerański, J. Tonn, B. Goldfeder, i inni.Czytaj dalej

Pod tą prostą, a pociągającą nazwą, odbędzie się w Urlach, jednem z najludniejszych i najpiękniejszych letnisk pod Warszawą, zabawa w sobotę nadchodzącą, d. 18-go b. m. Dochód z zabawy przeznaczono na rozszerzenie szwalni przy wydziale wyszukiwania pracy. Całe grono pań i panien-gospodyń zabiega, ażeby zapewnić “Wieczorowi wiejskiemu” w Urlach powodzenie doborowym programem, a tembardziej ma widoki urzeczywistnienia, że na wieczór sobotni wybiera się do Url (koleją petersburską) wiele osób z Warszawy.

Kurjer Warszawski
R.88, nr 194 (15 lipca 1908)

Kiedy lato nadchodzi, każdy człek miejski czuje gwałtowną potrzebę naocznego przekonania się, czy jeszcze resztki lasów nie zostały wycięte, czy rechoczą żaby po stawach i moczarach i czy jak dawniej na miedzach „zrzadka ciche grusze siedzą”. To też w każdą pogodną niedzielę warszawianki i warszawiacy, posiadający zdrowe nogi i kilka złotówek w kieszeni, oblegają kasy kolejowe i kolejkowe, aby uciec od zgiełku wielkiego miasta i wciągnąć w swe płuca, zapas świeżego powietrza. Poszedłem i ja za ich chwalebnym przykładem, dzięki czemu odnowiłem znajomość z Wilanowem, a poznałem Urle i Pyry. O Wilanowie pisać nie będę, bo któż go nie zna z mieszkańców Warszawy, a któż o nim przynajmniej nie słyszał nietylko z tych, wśród których „nasza się Wisła ukochana toczy”, ale i z tych, co  mieszkają nad Wartą i nad Dunajcem, Sanem i Dniestrem i nad owym Niemnem, do którego się tuli „litewskich strumieni rodzica”. Inna rzecz Urle i Pyry. O istnieniu pierwszych dowiedziałem się dopiero w roku zeszłym, a co do drugich, to jeszcze przed dwoma tygodniami gotów byłbym przysięgać, że takiej miejscowości nie zna „Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich”.Czytaj dalej

Bardzo ochoczym wieczorem tanecznym zakończono sezon letni w Urlach. Dzięki więc uprzejmości pana Jana Thonnesa, kasyno udekorowano na ten wieczór istną powodzią lampek, a pirotechnik-amator, p. Wiśniakowski, urozmaicił wieczór pięknemi ogniami sztucznemi i spaleniem fajerwerku z ognistym znakiem D. Z. (Do zobaczenia).Czytaj dalej

W porze upałów nieznośnych zdobyć się na bądź co bądź oryginalny pomysł zwabienia publiczności do nieznanego miejsca o kilkanaście wiorst leżącego i tam bawić tłumy przez dzień cały bezpłatnie — należy do rzeczy stanowczo nowych pod słońcem. Takim właśnie pomysłowym warszawianinem okazał się p. Zenon Zieliński, właściciel lasków za Wołominem, przeznaczonych na parcele.Czytaj dalej