Rozmowa “Życia”z Waldemarem Kaimem, prokuratorem rejonowym w Wołominie

Wołomin przez wiele lat miał bardzo niepochlebną opinię. Czy opinia ta straciła aktualność?

— Oczywiście, że straciła. Czas już skończyć z tą legendą, która dzisiaj jest niesprawiedliwa dla Wołomina. Wystarczy zresztą sięgnąć do danych statystycznych. Zmuszony jestem również na nich opierać swoją opinię (prokuratorem rejonowym w Wołominie jestem dopiero od 9 miesięcy), choć nie tylko statystyka stanowi dla mnie miernik oceny.Czytaj dalej

W geometrii Euklidesa czytamy: przez punkt poza prostą można przeprowadzić tylko jedną prostą równoległą do danej prostej. Nie można jednak odnieść pewnika tego do życia społecznego, do życia indywidualnego, do sztuki. Wszystko to jest w życiu bardziej skomplikowane niż linia prosta, jako najbliższa łączność między dwoma punktami. W życiu, od człowieka do człowieka ciągną się meandry, powstają przerwy w transmisji, przerwy oczywiście pozorne, gdyż i one wypełnione są często burzliwymi uczuciami, choćby nawet najwytworniej maskowanymi.Czytaj dalej

Feliodor Parzęcki, granatowy policjant prześladował do 1939 r. na terenie pow. radzymińskiego działaczy demokratycznych i brał udział w tłumieniu strajków chłopskich na terenie pow. warszawskiego. M.inn. w Jadowie, gdzie zabito 7 osób. Podczas okupacji Parzęcki pracował nadal w policji i współdziałał aktywnie z żandarmerią niemiecką w tępieniu członków organizacji podziemnych. Jak głosi akt oskarżenia Parzęcki zastrzelił członka AL Bachniewicza, zabił jednego żołnierza radzieckiego uciekającego z niewoli oraz 2 Żydów.

Sąd Wojewódzki w Warszawie skazał Parzęckiego na karę śmierci.Czytaj dalej

Przed Sądem Grodzkim w Wołominie stanęła wczoraj banda wyrostków z pod znaku O.N.R., oskarżonych o napad na lokal “Makabi” w Wołominie.

Przebieg zajść był następujący: W dniu 13 stycznia b.r. dwaj nieznani sprawcy napadli na kierownika wołomińskich pikieciarzy, który został pobity do krwi. Tegoż dnia Z zebrał swą bojówkę, złożoną z 6-ciu osób, i uzbroiwszy ich w noże, łopaty, kastety i kije, dokonał napadu na lokal “Makabi”, mieszczący się przy ul. Wileńskiej. Wandale doszczętnie zdemolowali urządzenie lokalu, bijąc niemiłosiernie obecnych tam członków, w tym najdotkliwiej Konera i Liweranta.Czytaj dalej

Druzgocące zeznania zaprzysiężonych świadków oskarżenia

Grudziądz. Przed wydziałem karnym tut. sądu okręgowego rozpoczął się we wczorajszy wtorek proces przeciwko b. kierownikowi szkoły w Grudziądzu, a obecnemu nauczycielowi szkoły w Wołominie pod Warszawą Stanisławowi Wieczyńskiemu, będącemu — jak wiadomo — jednym z filarów Z.N.P. Wśród publiczności przeważały osoby spośród miejscowego nauczycielstwa. Zauważyliśmy również przedstawicieli duchowieństwa oraz organizacyj katolicko-społecznych. Rozprawie przewodniczył wiceprezes S. O. dr Jodłowski przy udziale sędziów wotantów dr. Jurkiewicza i Piłata. Fotel oskarżyciela publicznego zajął p. wiceprokurator Chudziński, oskarżonego broni p. adw. Pawłowski z Warszawy. Po stwierdzeniu listy świadków nastąpiło odczytanie aktu oskarżenia, zarzucającego Wieczyńskiemu zbrodnię z art. 154 par. 1 i art. 173 k. k . Z aktu oskarżenia dowiadujemy się, że osk. Wieczyński wypowiedzieć miał publicznie w lecie 1934 r. następujące słowa: “W Polsce prędzej nie będzie lepiej, aż wszystkie monstrancje nie potopi się w Wiśle, a z biskupów nie zrobi się żywych pochodni”. W obszernym uzasadnieniu akt oskarżenia wykazuje, że ustosunkowanie się osk. Wieczyńskiego do religii i duchowieństwa katolickiego było nieprzyjazne.Czytaj dalej

Kij ma dwa końce…

Ostatnio odbyła się w Sądzie Okręgowym w Warszawie rozprawa 5-ciu członków Zarządu Związku Robotników Przemysłu Spożywczego w Polsce — Oddział w Wołominie, ttow. Zycha, Szymaniaka, Kiełczykowskiego, Bambuta, Głowackiego — oskarżonym o “nieprawdziwe opisywanie warunków pracy robotników w piekarni Jana Żmudzkiego w Wołominie“. Mianowicie w lipcu 1935 roku wymieniony Zarząd wydał odezwę, w której wskazał na nieludzkie traktowanie robotników przez Żmudzkiego; na zmuszanie do pracy po 16, a nawet więcej godzin na dobę; na wyzysk, polegający na zapłacie wynoszącej połowę normalnego wynagrodzenia za dwukrotnie większą ilość godzin pracy; na terror panujący w piekarni i wyrzucanie z niej należących do Związku robotników; wreszcie na fatalne warunki higieniczne, polegające na tern, iż piekarnia mieści się tuż obok dwu ustępów nieskanalizowanych oraz śmietnika, a wydzieliny zatruwają pracujących robotników i mąkę używaną do wypieku. Związek wzywał ogół ludności do bojkotu piekarni i właściciela, który na wyzysku dorobił się trzech domów (przybył do Wołomina niemal bez grosza) — i istotnie, drogą ulotek osiągnął w znacznej mierze swój cel — uświadomienie opinji publicznej Wołomina i okolic.Czytaj dalej

Sąd grodzki w Radzyminie skazał na pół roku więzienia i 500 zł. grzywny, działaczkę endecką, Emilję Wierzbicką, za rozpuszczanie uwłaczających pogłosek o burmistrzu i ławniku Radzymina. Było to przed wyborami do Rady miejskiej. Wierzbicka agitując za listą endecką, oświadczyła raz w miejscu publicznem, że burmistrz Stanisław Marszał i Henryk Cieślik nie powinni być wybrani do samorządu, gdyż brali łapówki przy nabyciu dla miasta nowego motoru do elektrowni radzymińskiej. Obrażeni tem burmistrz i ławnik oskarżyli ją o zniesławienie. Przewód sądowy ustalił, że zarzuty były bezpodstawne. Oskarżenie popierał prokurator.

Gazeta Polska – pismo codzienne
R.6, nr 203 (24 lipca 1934)

Zacięte spoty, jakie wiodą pomiędzy sobą “sanatorzy” na różnych odcinkach prowincjonalnych, dostarczają wielu ciekawych szczegółów, charakteryzujących tych zwolenników i “współpracowników” rządu. W mieście powiatowem, Jadowie, głośnem z pamiętnych rozruchów chłopskich, pokłóciło się ze sobą zawzięcie dwóch miejscowych sanatorów: starosta Stefan Morawski i sekretarz sądu grodzkiego, Jan Blicharz, obwodowy komendant P.O.W. Początkiem zatargu było starcie na pewnem zebraniu politycznem organizacji “sanacyjnej”. Od tego czasu wzajemna niechęć wzrastała, a przybrała konkretny wyraz w związku z budową domku dla sądu grodzkiego w Jadowie. Starosta Morawski zaprotestował mianowicie przeciwko wybudowaniu przy domku mieszkania dla sekretarza Blicharza,. Od tej chwili wojna stała się otwartą.Czytaj dalej

Wczoraj zakończył się proces burmistrza m. Wołomina, Mieczysława Czajkowskiego, obrońcy prywatnego Antoniego Kępińskiego i obywatela ziemskiego Stefana Naswetera, oskarżonych o fałszowanie ksiąg handlowych, sporządzanie fałszywych bilansów i niezgodne z wolą osób wpłacających pieniądze wypełnianie blankietów zgłoszeń – Banku Współdzielczego w Wołominie. Czytaj dalej

Niedługo już będzie rok, jak wójtem gminy Tłuszcz w pow. Radzymińskim został niejakiś Keller, dotychczasowy sołtys. Wójtem został z łaski starosty Morawskiego z Radzymina, (którego czytelnicy nasi znają z wyczynów w Jadowie), w ten sposób, że wyborów na wójta nie zarządzano, a w sanacyjny sposób mianowano Kellera, jako jednego z sołtysów, wójtem gminy Tłuszcz. Od tej pory Keller stał się stuprocentowym bebekiem na wzór swego szefa starosty Morawskiego (do niedawna zagorzałego endeka i wroga sanacji — jak twierdzą wtajemniczeni). Czytaj dalej

Sprawa tow. Adama Obarskiego i Piątkowskiego

Wczoraj przed sądem powiatowym w Wołominie odbyła się rozprawa przeciwko tow. tow. ^Adamowi Obarskiemu, członkowi Redakcji “Robotnika” i tow. Antoniemu Piątkowskiemu przewodn. miejsc. Komitetu P.P.S. oskarżonym z 134 cz. II i 263 cz. I K. K., za przemówienia wygłoszone na wiecu przedwyborczym w Wołominie, w dn. 28 września roku bież. Rozprawa wyznaczona była na piątek 7 b.m. Zawiadomienia o rozprawie doręczone zostały oskarżonym na 24 godziny przed jej terminem.Czytaj dalej

W Sądzie Okręgowym znalazła się wczoraj sprawa tow. Stanisława Kosińskiego, sekretarza magistratu m. Wołomina, oskarżonego o obrazę osoby urzędowej burmistrza m. Wołomina Czajkowskiego. O burmistrzu tym pisaliśmy już wiele razy w korespondencjach.

Sprawa ta, wynikła wskutek nazwania Czajkowskiego przez tow. Kosińskiego publicznie “złodziejem”, miała dziwne koleje losu. Ponieważ znalazła się na wokandzie Sądu Grodzkiego w Wołominie w chwili wejścia w życie amnestji, na mocy tejże amnestji została umorzona. Nie zgodził się na to tow. Kosiński, wobec czego, na wniosek obrońcy jego, adw. Ruffa, sprawę przekazano prokuratorowi w Warszawie. Prokurator znów sprawę powtórnie, na moc amnestji, umorzył. Tow. Kosiński uparł się jednak aby sprawa została rozpatrzona, i sprzeciwił się decyzji pana prokuratora, wobec czego sprawa znalazła się na wokandzie.

Przewód sądowy ujawnił dużo ciekawych rzeczy dotyczących osoby burmistrza Czajkowskiego.Czytaj dalej

20 Kobiet skazanych na areszt za samowolny pogrzeb na nieuznanym cmentarzu

Sąd apelacyjny w Warszawie rozważał wczoraj sprawę, która przez analogię przypominała niedawne zajścia na pogrzebie Maślanych. Rzecz dotyczyła zajść na pogrzebie śp. Kazimiery Monczewskiej w Wołominie. Ludność tej osady po usamodzielnieniu wydzielona została z parafji Kobyłki i zaczęła zabiegać o utworzenie cmentarza parafialnego. Wybrane na ten cel tereny na krańcu osady opodal Nowych Lipin, acz ogrodzone na koszt gminy i przygotowane do użytku, zostały zakwestionowane ze względów zdrowotnych. Odmowną decyzję władz tłómaczono intrygami właścicieli okolicznych gruntów i nie dość mocną postawą władz gminnych.Czytaj dalej

Ta zwykła „na codzień” ława oskarżonych w 8 wydziale karnym Sądu Okręgowego nie wystarczyła już na pomieszczenie aż 24-ch młodocianych komunistów, których losem zajęty jest od 3-ch dni sąd, pod przew. sędziego Grzybowskiego, w otoczeniu sędziów Rykaczewskiego i Lorentowicza. Przynależność do partji komunistycznej, komunistyczna propaganda, występna agitacja, nawołująca do przewrotu, do walki z militaryzmem i reakcją — oto wiązanka przestępstw, które zawiodły tutaj tych młodych ludzi i młodziutkie niewiasty — w wieku od 17-tu do 22-ch lat.Czytaj dalej