Czasy powojenne i PZPR

Kolejni burmistrzowie czasów powojennych to: Stefan Wardak (1947–1948), Nikander Niepostyn (1948-1950) zmarły 30.01.1964 r. oraz Zdzisław Wieczorkiewicz (1950–1954). Mieli oni niewielką władzę zależąc od wytycznych z PZPR. Od 1954 do 1972 roku zamiast funkcji burmistrza jego obowiązki pełnił przewodniczący Miejskiej Rady Narodowej. Byli nimi: Zdzisław Wieczorkiewicz (1954-1958), Tadeusz Polak (1958-1960), ponownie Zdzisław Wieczorkiewicz (1960-1963).Czytaj dalej

Realia okupacyjne

Dalszy rozwój miasta wstrzymał wybuch II wojny światowej. Zgodnie z tajnymi dyrektywami władz państwowych, urzędnicy pełniący funkcje samorządowe, w wypadku zajęcia Polski przez hitlerowców, zobowiązani zostali do utrzymania i pełnienia możliwie najdłużej funkcji samorządowych dla dobra społeczeństwa i miasta. Burmistrz Cichecki ściśle się do tych wytycznych zastosował, pozostając na swoim stanowisku. We wrześniu 1939 roku, gdy rozpoczęła się wojna, utworzono szpital polowy. Szpital ten został wyposażony przez społeczeństwo i bardzo szybko zorganizowany. Gdy 10 września Wołomin został zbombardowany i częściowo spalony przez hitlerowskie samoloty, szpital był w stanie przyjąć kilkudziesięciu ciężko rannych ludzi i udzielić im skutecznej pomocy. Burmistrz Józef Cichecki osobiście wizytował szpital i w ramach możliwości magistratu organizował pomoc w zakresie zaopatrzenia w żywność, leki oraz w środki opatrunkowe.Czytaj dalej

Dzisiejszy Wołomin, jest wzmiankowany jeszcze w XV w. jako wieś. Miejscowość ta miała charakter wsi folwarcznej, aż do czasu jej zakupu przez Henryka Konstantego Woyciechowskiego. On to jako pierwszy rozparcelował część przynależnych mu ziem i zaczął je sprzedawać. Jednocześnie zachęcał swoich znajomych do osiedlania się tutaj.Czytaj dalej

Władysław Korsak

Ur. 23 XII 1890 w Sławucie na Wołyniu − zm. 30 XII 1949 w Nowym Jorku

Działacz państwowy, s. Augustyna Stefana (1860–1930) i Władysławy z d. Ostaniewicz (1869–1939), brat Olgierda, Zygmunta i Edmunda, mąż Haliny Marii z d. Gołębiowskiej (1899−1976) − prawnika, socjologa i psychologa, ojciec Tadeusza Zbigniewa. Absolwent Państwowego Gimnazjum Realnego w Równem na Wołyniu, Instytutu Leśnictwa w Petersburgu i Instytutu Politechnicznego w Kijowie. Na uczelniach był członkiem młodzieżowej, lewicowej „Korporacji”, następnie Młodzieży Postępowo-Niepodległościowej „Filarecja” i Związku Walki Czynnej. Za działalność rewolucyjną (od 1908 należał do Polskiej Partii Socjalistycznej Frakcji Rewolucyjnej) aresztowany (1913). Po odbyciu kary więzienia deportowany do Witebska. W 1917 ponownie przyjechał do Kijowa, pracował w instytucjach polskich przy Centralnej Radzie Ukraińskiej. Referent w Wydziale Ogólnym i Oświaty Pozaszkolnej Ministerstwa Spraw Polskich w Kijowie (styczeń−wrzesień 1918), Komisarz Ludowy na powiat radzymiński (16 I 1919−27 XII 1920).Czytaj dalej

Wybuch I wojny światowej w 1914 r. stanowił katastrofę gospodarczą dla ziem polskich, przyniósł bowiem straszliwe zniszczenia, dewastację terenu przez walczące armie, masowe przesiedlenia ludności, ogołocenie kraju z żywności, surowców, zadał krwawe straty mieszkańcom. W rezultacie warunki socjalno-bytowe Polaków tragicznie się pogorszyły. Zarazem wojna między solidarnymi dotąd wobec polskich ruchów narodowowyzwoleńczych zaborcami stworzyła nam szanse na odzyskanie niepodległości.Czytaj dalej

Parę razy otarł się o śmierć. Na jego życie dybali Niemcy, Rosjanie, NSZ i UB. O swoim ojcu, Edwardzie Suchnickim, burmistrzu Wołomina w latach 1944-45 mówi córka Jolanta Suchnicka-Cupryk, że był to po prostu porządny człowiek.Czytaj dalej

Z badań Leona Bokiewicza

Stan ekonomiczno-społeczny powiatu radzymińskiego miał swoje korzenie w historii. Były także legendy. Mówiono: radzę omiń i stąd Radzymin, albo: wolę omiń, i dlatego Wołomin. W dawnych wiekach w lasach z powodu grup zbójeckich było niebezpiecznie. Druga wersja nazwy Wołomin wiąże się z informacją, jakoby właściciel osady, w bibliotece miał pokaźny zbiór voluminów i ten fakt miał dać początek nazwie późniejszego miasta.36 To oczywiście tylko legendy!Czytaj dalej

Od wiosny 1921 roku Polska wkroczyła w okres stabilizacji państwowej i ustrojowej. W Wołominie zjawisko to przebiegało trochę w wolniejszym tempie, wzrosła minimalnie liczba ludności. Procesy urbanizacyjne wykroczyły poza granice administracyjne miasta i objęły przylegające do niego wsie: Sławek, Lipiny Nowe, Lipiny Stare oraz osady Leonardów i Ronówkę. Na tym terenie łącznie z Wołominem mieszkało wtedy około 7409 osób. Podobieństwo zawodowo-ekonomicznej struktury ludności zadecydowało o tym, że rada miasta zabiegała u kompetentnych władz administracyjnych o przyłączenie do miasta: Wołomina-Krępe, Wołomina-Wiktoryna, Wołomina-Henrykowa, Zosina i Lipin A oraz zaszeregowania Wołomina-Lasu, Sosnówki, Wołominka, Annopola i Helenowa do kategorii przedmieść tak poszerzonego Wołomina. W ten sposób zostałyby stosunki administracyjno-prawne przystosowane do tendencji rozwoju demograficzno-społecznego.Czytaj dalej

O swoim ojcu i o rodzinie, których życie splotło się z historią miasta, opowiada PIOTR LANGE.

Zwykły-niezwykły dom przy wołomińskiej ul. Legionów. Parterowy, murowany, ukryty niemalże w zieleni. Dokoła wysokie drzewa, piękny ogród. Historia tego stuletniego domu to zarazem historia Wołomina. Jego mieszkańcy od pokoleń są znanymi i szanowanymi wołominiakami, poza tym, bywali tutaj najznamienitsi obywatele miasta, poczynając od dziedzica Woyciechowskiego i jego córki, Wacławy Mossakowskiej.Czytaj dalej

Zegar na budynku urzędu miejskiego w Wołominie wygrywa melodię „Ej przeleciał ptaszek” i nie jest to przypadek, bo pierwsze „Mazowszanki” wywodziły się z tych stron, spod Klembowa dokładnie. Miejscowe tradycje śpiewacze upamiętnił tutejszy cech zegarmistrzów niespełna rok temu. Miejscowe tradycje śpiewacze wywędrowały w świat lat temu z górą dwadzieścia. Wtedy Wołomin nie dochrapał się jeszcze nawet rangi stolicy powiatu, miał za sobą niedługą i biedną historię i złą sławę z zapadnięciem zmroku. Zła sława — uważa naczelnik Bogdan Kowalski — nie była przecież jakąś wyjątkową specyfiką Wołomina. Dotknęła właściwie wszystkie miasta podwarszawskie zatrzymując fale przybyszów, przed którymi zamknęły się stołeczne biura meldunkowe. Dotknęła zwłaszcza miasta ubogie.Czytaj dalej

Pytanie o liczbę mieszkańców Wołomina jest nieco kłopotliwe. Wprawdzie dawno minęły czasy, kiedy na jedno mieszkanie przypadało tutaj aż 15 dusz, z czego 10 nie tyle martwych, co fikcyjnie zameldowanych, ale ciągle jeszcze statystyki niezupełnie odpowiadają rzeczywistości. Ojcowie miasta obliczają, że rzeczywistych wołominian jest w całym powiecie 170.000. Mniej więcej jedna szósta czyli około 27.000 mieszka w samym Wołominie. Informacja powyższa byłaby jednak niepełna, gdyby zabrakło jednej danej — otóż 33.000 obywateli powiatu wołomińskiego dojeżdża codziennie do pracy w Warszawie.Czytaj dalej

Wołominiacy lubią swoje otoczone lasami miasto. Wielu z nich nie zamieniłoby go na Warszawę. Ale nie jest to uwielbienie bezkrytyczne. Drażni ich wiele spraw. Zmorą są m.in. tory kolejowe dzielące to 25-tysięczne miasto na dwie części. Co roku ginie na nich 5—6 osób. Władze miejskie od 11 lat walczą z PKP o nowy dworzec kolejowy, jak dotąd bez skutku. Ulice leżące po północnej stronie torów mają od niedawna dobre oświetlenie jarzeniowe. Cześć południowa tonie w ciemnościach. Te i inne minusy nie zmieniają faktu, że Wołomin stale się rozwija i warunki życia ulegają poprawie.Czytaj dalej

Nakazali w nocy warty, bo bohaterski burmistrz Cichecki i dzielna policja zwiała gdzie pieprz rośnie. Wzięłam więc kij, gwizdek Hani, latarkę i chodziłam po ogrodzie do 1-ej, od 1-ej do świtu Augustyniak. Zawsze mogłabym zaalarmować w razie pożaru, czy kradzieży. Sąsiedzi też podobno dyżurują. Ziuta nie przyjeżdża, denerwuję się, bo już bym ją tu chciała mieć. Naszykowałam pokój i szafkę dla niej.

6 września 1939