We wsi Tule (gm. Kłębów), już od dłuższego czasu grasowali w tej i sąsiedniej wsi Kłębowie, czterej synowie rolnika, Ponichterowie. Byli oni postrachem mieszkańców tych wsi, domagając się pieniędzy na wódkę, w przeciwnym razie grozili zemstą. Podobny teror uprawiali w stosunku do właścicieli sklepów. Swego czasu w Kłębowie, po wyjściu z karczmy, jeden z Ponichterów, usiłował pobić 22-letniego Czesława Zycha, syna sołtysa, ze wsi Tuły. Zych okazał się silniejszy. Ponichter, oddalając się, groził zemstą.Czytaj dalej

W początkach czerwca 1901 r. na szosie wiodącej do wsi Trojany, w pow. radzymińskim, włościanie miejscowi zatrzymali dwóch mężczyzn, jadących konno. Na zapytanie dokąd jadą, nieznajomi nic nie odpowiedzieli, lecz zaciąwszy konie, pragnęli zemknąć. Włościanie ściągnęli jeźdźców z koni i wówczas przekonali się, iż nieznajomi są znanymi na całą okolicę koniokradami.  Owi amatorowie cudzych koni: Jan Bożymek i Stanisław Abramczyk powracali właśnie ze wsi Słońsk na koniach, skradzionych tam Stanisławowi Urbaniakowi i Feliksowi Manieckiemu. Dając folgę swej nienawiści do złapanych złoczyńców, kmiotkowie nie szczędzili im razów, przedłużając tę operację z małemi przerwami aż do rana, t. j . aż do chwili, kiedy sołtys odesłał koniokradów do gminy.Czytaj dalej

We wsi Lipka, gm, Kłębów, pow. Radzymińskiego d. 9 b. m. w nocy do domu włościanina Jana Piędziaka przez otwór w dachu zakradł się złodziej i zaczął zabierać wiszącą na górze Bieliznę i inne znajdujące się tam przed mioty. Obudzony szmerem Stanisław Kurek, zbudził szwagra swego Piędziaka i obaj podnieśli gwałt. Na łub krzyki nadbiegi śpiący w sąsiedniej stodole Jan Wojdyna i po naradzie, rozstawili się, ażeby dopilnować, czy niema gdzie drugiego złodzieja.Czytaj dalej

Rabusie, którzy napadli na dom księdza Stypułkowskiego w Kłębowie pod Warszawą, zostali wyśledzeni i schwytani przez policję. Nazywają się oni: Ludwik Szreder, Michał Molcan, Mateusz Sokołowski, Wilhelm Szulc i Aleksander Kalmowski. Gdy całą tę bandę prowadzono z aresztu gminnego do urzędu sędziego śledczego w Radzyminie, zastąpili jej drogę włościanie, — a było ich przeszło trzystu, — domagając się od strażników, którzy tych rabusiów prowadzili, aby wydali im tych złoczyńców, to oni sami należycie ich ukarzą. Czytaj dalej