W sierpniu 1920 roku, w przeddzień boju pod Ossowem, walki z bolszewikami toczyły się w okolicy Tłuszcza. Podczas badań nad historią parafii Postoliska natrafiłem na ciekawą relację opisującą te wydarzenia.Czytaj dalej

Wspaniały dzień konsekracji

25 maja 1919 roku nadszedł wyczekiwany od wielu lat moment. Ksiądz Wacław Koskowski rozpoczął poświęcenie nowego kościoła odprawiając w nim pierwszą mszę świętą. Inauguracyjne kazanie wygłosił ksiądz Antonii Zieliński – proboszcz sąsiedniej parafii w Niegowie. W późniejszych godzinach księża Jakub Dąbrowski z Warszawy, Franciszek Choiński z Goszczyc i Józef Krawczykowski z pobliskiego Sulejowa odprawili analogiczne msze przy ołtarzach bocznych.Czytaj dalej

Budowa w trakcie wielkiej wojny

Budowa kościoła ruszyła pełną parą. Pracami kierował Michał Filipowicz z Międzyrzecza. Tymczasem nad światem zawisło złowrogie widmo wielkiej wojny. Wiosną 1914 roku ogłoszono powszechną mobilizację. Europa przypominała beczkę pełną prochu. Wybuch był kwestią chwili. W dokumentach parafialnych zachowały się odezwy do Polaków i informacje, jakie tuż przed wybuchem wojny oraz w jej trakcie zobowiązany był czytać wiernym proboszcz Wacław Koskowski.Czytaj dalej

Wielka misja księdza Koskowskiego

W roku 1907 proboszczem parafii został ksiądz Wacław Koskowski. Ten młody, trzydziestopięcioletni warszawski kapłan, prefekt szkół i wikariusz kościoła św. Floriana na Pradze na własną prośbę został przeniesiony do Postolisk. Tu znalazł swoje życiowe powołanie – budowę nowej świątyni.Czytaj dalej

Oryginalny wypadek wydarzył się w Postoliskach w g. warszawskiej. W tych dniach podczas burzy uderzył piorun w miejscową plebanię, w chwili, gdy proboszcz ks. Bolesław Koskowski skończył nabożeństwo. Ksiądz wybiegł natychmiast, nakazując bić w dzwony na ratunek. W chwili, gdy ludność miejscowa przybiegła, ażeby nieść pomoc i udaremnić pożar, uderzył piorun po raz drugi i szerzący się już pożar stłumił.

Wiadomości Maryawickie
R.2, nr 56 (16 lipca 1910)

Liczne klęski pożarowe co rok nawiedzają nasz kraj pozostawiając bez dachu tysiące rodzin, niszcząc i ubożąc dobytek narodowy. Szczególnie wielkie spustoszenia czynią pożary we wsiach i osadach, gdzie domy drewniane, kryte słomą sprzyjają rozszerzaniu się ognia. Często bywa tak, że nieszczęścia jedną okolicę omijają, drugą zaś nawiedzają dosyć często. Jedną z tych nieszczęśliwych okolic stał się powiat Radzymiński: w samej tylko parafii Klembowskiej w ciągu jednego roku było dziewięć pożarów, z których dwa były dosyć groźne. Mianowicie przed rokiem spaliła się prawie cala wieś Klembów, składająca się z pięćdziesięciu kilku osad, a przed paroma tygodniami we wsi Lipka spaliło się dziesięć domów z całemi zabudowaniami gospodarskiemu Prócz tego, w sąsiedniej parafii pod Radzyminem przed paroma tygodniami w samo południe wybuchł pożar we wsi Dybów, spaliło się przeszło dwadzieścia zabudowań, a nadto ofiarą ognia padła jedna kobieta ratująca swe mienie. Żywiołowi sprzyjał wiatr i słomiane strzechy, i byłaby może cała wieś poszła z dymem, gdyby nie straż ochotnicza, która przybyła z Radzymina, i udzieliła po mocy w miarę swych sil.Czytaj dalej