Obchód w rodzinnej miejscowości gen. Żymirskiego

Wczoraj minęło 100 lat od śmierci bohaterskiego generała dywizji wojsk polskich Franci­szka Żymirskiego, śmiertelnie rannego na polach Grochowa. Zwłoki jego spoczęły w Klem­bowie pod Wołominem w podziemiach miejscowego kościoła, ufundowanego przez Żymirskiego, jako właściciela tego majątku.Czytaj dalej

“Serce moie drogie. Ostatni duch mego życia było westchnieniem do Ciebie, droga y nayukochańsza Saluniu, y do lubych mych Dzieciaków. Dziękuię Ci, za przyjemności, któremiś mię przez kilkanaście lat uszczęśliwiała. Kochałem Cię y byłem Ci wierny aż do zgonu, Bóg temu świadkiem. Lecz nie zamknę oczów, dopokąd Cię nie ubłagam, abyś była spokoyną y zachowała się dla mych Sierot, które iuż Oyca tak ich kochaiącego nie maią.Czytaj dalej

Wczoraj na moście kolejowym przy Cytadeli pełniący tam służbę posterunkowy komisarjatu rzecznego znalazł starą zniszczoną czarną marynarkę, leżącą na jednej z żelaznych barjer mostu. W marynarce tej znaleziono pięć zapieczętowanych listów, adresowanych do: 1) władz policyjnych, 2) żandarmerji, 3) składu Brandera (Bagno 6), 4) firmy Kejlin (Elektoralna 34), oraz do 5) jubilera B. Gutgolda (Krucza 32). Poza listami — w marynarce znajdowało się kilka gazet, oraz monogram srebrny z literami „B. C.” Jak wskazywał adres, umieszczony na odwrotnej stronie kopert, nadawcą listów był Konstanty Dyskut, zamieszkały w Kobyłce.Czytaj dalej

Jak za czasów rosyjskiej niewoli, komitet radzymiński chciał cenzurować przemowę księdza katolickiego.

Niedawno temu odbyło się poświęcenie pomnika-kaplicy na polach pod Radzyminem, gdzie w 1920 roku rozegrała się ostateczna bitwa o Warszawę. Z okazji tego: „Komitet wykonawczy uroczystości w Radzyminie, któremu przewodniczył szef sztabu I. dywizji, pułk. de la Vaux, zwrócił się do proboszcza radzymińskiego z prośbą o wskazanie kaznodziei. Proboszcz radzymiński wskazał ks. prałata Marcelego Nowakowskiego. Wówczas komitet poprosił proboszcza, aby przedstawił do przyjęcia tekst przemówienia kaznodziei. Proboszcz radzymiński prośbie tej odmówił i zaproponował, aby komitet zwrócił się bezpośrednio do ks. prałata Nowakowskiego.Czytaj dalej

W piątek w nocy zatrzymano w osadzie Jadowie w pow. Radzimińskim (Kongresówka) czechosłowacki balon wojskowy, który zaczepił się o drzewa w ogrodzie majątku Jadów. Balon odesłano do
komendy policji w Radzyminie.

Polak
1925, R. 24, nr 250

Na polach radzymińskich

W życiu oddziałów jest to może pierwszy wypadek, że miasto, nic posiadające własnego garnizonu, zaprasza do siebie oddziały wojska na obchód święta, jak dotąd obchodzonego tylko przez wojsko. Niestety, święto żołnierza nie jest świętem narodowem w tem znaczeniu, że każde miasto, każda wieś uroczyście je obchodzi, jak to rok rocznie czyni Radzymin. Że Radzymin poczuwa się do tego obowiązku, nic dziwnego, po przecież byt progiem stolicy od wschodu, którego nie wolno byto nieprzyjacielowi przekroczyć, przeżył najcięższe chwile w czasie walk o Warszawę: poznał wartość żołnierza i umie go cenić.Czytaj dalej

Zwyczajne małomiejskie obejście ze stajnią, wozownią, podwórzem dość obszernem. Na tle murowanej stodółki, czy lamusa, w tem arcyskromnem otoczeniu szereg czekających kilkunastu żołnierzy. Pierwszy wśród nich młody, szczupły podporucznik z ręką na temblaku.Czytaj dalej

We wsi Sitne, oddalonej 6 kilometrów od Jadowa, w pow. radzymińskim 25-ciu bandytów w mundurach wojskowych, uzbrojonych w rewolwery syst. Mauzera i granaty ręczne dn. 20 b. m. dokonało napadu na gospodarza Józefa Prusaka. Napastnicy zrabowali 300 rubli w złocie, 280 rb. w srebrze, asygnaty polskiej pożyczki państwowej na 2.900 rb. i 1240 mk. oraz kożuch i 2 pary obuwia. Po dokonaniu rabunku, bandyci pod groźbą rewolwerów zmusili Prusaka, aby zaprowadził ich do mieszkania brata jego, Adama Prusaka. Tam napastnicy znęcali się w okrutny sposób nad żoną Prusaka, która nie chciała wskazać miejsca ukrycia pieniędzy. Zbrodniarze wbijali Prusakowej igły za paznogcie oraz kładli żelazo w usta, by nie krzyczała. Co się stało łupem bandytów, narazie nie ujawniono.Czytaj dalej

Pomimo, że każdy wieśniak nie gardzi zarobkiem, owszem idzie chętnie, byle mu tylko czas pozwalał, to jednak jest pewien rodzaj zarobku, od którego ludzie wiejscy uciekają, jak od zarażonego powietrza. Są to podwody pod wojsko. Chociaż władze wojenne plącą rzetelnie za każdą wiorstę, i to nawet z góry, to jednak każdy, jeśli tylko może, to się rublem wykręca zaraz w gminie, albo ucieka już przyjęty przez wojsko z narażeniem własnej skóry na tęgie razy, albo, jeśli już nie może inaczej, opłaca się kilku kopiejkami żołnierzom, aby mu się dostał lżejszy ładunek.Czytaj dalej

Do JWgo Generała Krukowieckiego

Dnia 17 lutego 1831.

Generał Skrzynecki miał do czynienia większą część dnia dzisiejszego z dwoma dywizyami piechoty, 24 działami, za któremi ukazywała się i jazda, ustąpił poza rzeczkę Rządzę przed Stanisławów. Gen. Żymirski był także atakowany mniejszą siłą, jak się zdaje, przez korpus Geismara. Znajduje się w Mińsku.Czytaj dalej

Do JWgo Generała Krukowieckiego

Dnia 17 lutego 1831. Grochów.

Generał Szembek donosi z Okuniewa o godzinie 12-tej, że słyszy bardzo mocną kanonadę w kierunku Stanisławowa. Generał Szembek z jedną brygadą posunął się do Michałowa. Brygadę generała Milberga i strzelców konnych b.gw. posunął do Ręczaj. Ostrzegając o tem JWgo Generała, Wódz naczelny rozkazał oznajmić Mu, iż masz być w zupełnej gotowości, oglądać się szczególniej na obroty gen. Skrzyneckiego za pośrednictwem stanowiska pod Tułem, gdzie nawet wypadałoby JWmu Generałowi przenieść się osobiście. Skoro by zaś gen. Skrzynecki został przymuszony do opuszczenia Stanisławowa, natenczas JWny Generał, nie czekając rozkazu, powinieneś ustępować ku Tułowi, na znaczonej sobie pozycyi. Czytaj dalej