„Dwór stoi cały (…). Z jednej strony wieś wołomińska jest spalona, z drugiej strony, tuż za rozparcelowanym i częściowo zabudowanym ogrodem, parę domów miasteczka zburzonych przez bomby. Na ocalałym kominie wisi do dziś dnia tapczan, na którym leżał człowiek sparaliżowany. Zginął on i paru innych w tym domu, odległym stąd o naprawdę kilkadziesiąt kroków”1.

Tak opisała Wołomin 5 października 1939 roku Zofia Nałkowska, gdy przyszła do miasta w poszukiwaniu matki i siostry. Czytaj dalej

Legjonowo, 23 września 1944 r.

Dziś w nocy postanowiłam pisać pamiętnik. Dlaczego? No tak… dla zabicia czasu. W krótkich słowach chciałabym opisać swoje dzieciństwo. A ponieważ zwykle wszystkie początki są trudne, więc może mi się to nie bardzo uda.

Urodziłam się w roku 1928 w czerwcu. Mam dwoje starszych rodzeństwa, brata i siostrę. Ojciec mój, człowiek 45 letni o złotym sercu kochał nas bardzo i trochę rozpieszczał, matka za to trzymała nas w karbach. Ojciec miał zakład fryzjerski w Warszawie. Matka z zawodu była krawcową, chociaż za życia ojca nie pracowała. Mieszkaliśmy w małym, własnym domku w Wołominie, 18 km poza Warszawą. Dzieciństwo moje do lat 7 płynęło w dobrobycie, spokoju i zabawach.Czytaj dalej

– Czołówka Armii Czerwonej, która stoczyła wielką bitwę pancerną z Niemcami, nie przyszła po to, by wyzwalać Wołomin, Tłuszcz, czy Radzymin. Niemcy byli już w odwrocie, zatem walki nie były szczególnie uciążliwe i Rosjanie bez trudu doszli do wiaduktu za Ząbkami, niemal pod Bródno. Z powodzeniem mogli iść dalej, na przykład przez most Kierbedzia. Zostali jednak po tej stronie Wisły, czekając na rozpoczęcie powstania. Na wieść o tak bliskiej obecności Rosjan dowództwo AK postanawiają opanować wszystkie strategiczne punkty w stolicy, zostaje wydany rozkaz o akcji „Burza” i wybucha powstanie. Dymy snujące się nad walczącym miastem widać także w Wołominie.Czytaj dalej

Ryszard Lenczewski ma dziś siedemdziesiąt jeden lat, dzieci, wnuki i dużo wspomnień.

Urodził się w Wołominie w miejscu gdzie obecnie stoi „szklarynka”. Tutaj się wychował, biegał z chłopakami po wołomińskich ulicach. Rodzina pana Ryszarda posiada wspaniałe korzenie i tradycje. W domu zawsze królowały wartości patriotyczne.

Było ich pięcioro, czterech chłopców i dziewczyna. On był najmłodszy.Czytaj dalej

W czasie okupacji byłem nastolatkiem – mówi Zdzisław Knap, od urodzenia zamieszkały w Wołominie – ale żadne zdarzenia, żadna historia nie uleciały z mojej pamięci. Zdarzenia układają się w obrazy, a każdy z nich malowany jest jakąś emocją – a to nostalgią, a to humorem, niekiedy żalem i oburzeniem.Czytaj dalej

Został tylko Rosenthal

Ulica Lipińska, przy której mieszkała rodzina Kwapiszewskich; w czasie wojny prowadziła prosto do getta.

– Do mamy przychodzili znajomi, mówili: „Pani Kwapiszewska, niech nas pani ratuje. Pani przechowa dokumenty, bo nas przecież zabiją”. Matka odmawiała przyjmowania kosztowności, tłumaczyła, że za te złoto można przeżyć kilka dni.Czytaj dalej

– Wojsko odsłużyłem w Łucku, w 24 pułku 27 Dywizji Wołyńskiej, wróciłem stamtąd w stopniu sierżanta podchorążego. Dziwne, ale gdy wybuchła wojna nie dostałem żadnego powołania. Pojechałem zatem do Rembertowa, gdzie formowała się zapasowa kompania. Zostaliśmy skierowani na pierwszą linię, do obrony Warszawy. Stolica długo się nie broniła, padła, a mnie udało się uniknąć niewoli i wróciłem do Wołomina.Czytaj dalej

Henryk Chudkiewicz pochodzi z Wołomina, tu przeżył złe i dobre chwile.

Było ich sześcioro. Ojciec pracował na kolei, matka zajmowała się wychowaniem dzieci. W domu się nie przelewało, zawsze liczył się każdy grosz. W czasie pierwszej wojny dwóch braci zmarło. Mama bardzo to przeżyła, długie lata wyrzucała sobie, że nie wiedziała wtedy, jak można ich uratować.Czytaj dalej

Miron Cichecki przyjmuje mnie w swoim niewielkim, gustownie urządzohym mieszkaniu na osiedlu Lipińska. Częstuje wyśmienitą nalewką i zaczyna barwną opowieść o latach spędzonych w Wołominie. Urodzony w Warszawie, gdy jego ojciec Józef był sekretarzem gminy Bródno, zamieszkał w Wołominie w 1934 roku i przez następne lata służył temu miastu najlepiej jak umiał.Czytaj dalej

Zina

Mirosław na tańcach poznał miejscową dziewczynę. Dziewiętnastoletnia Zina, córka rosyjskiego Niemca i Rosjanki wyróżniała się wśród nielicznych dziewczyn urodą i wdziękiem. Jednak dla niektórych solą w oku był związek więźnia politycznego z komsomołką. Pojawił się nawet pomysł, aby Zinę wypędzić z Workuty. Z tego zamiaru zrezygnowano, pod warunkiem, że dziewczyna zerwie z łagiernikiem.Czytaj dalej

Kolejny ciekawy fragment wspomnień Antoniego Marianowicza z okresu okupacji, w którym porusza temat pozyskiwania bezcennych “dokumentów ze stemplem Waffen-SS”.

Po tamtym dramatycznym napadzie na kasę, kiedy ujawniły się lęki ukrywających się Żydów, Niemcy jeszcze wzmogli rygory bezpieczeństwa. Dało to mnie i Helence okazję do wyświadczenia przysługi ludziom z ruchu oporu.Czytaj dalej

Kryzys się ustala i jak niektórzy twierdzą, pogłębia się. Objawy kryzysu z pewnością. Więcej nędzy wśród bezrobotnych – rozpaczy. Mimo to, w szkole musi być coraz lepiej. Może umożliwia to fakt, że dzieci, w beztrosce nie rozumieją tego, że im jest źle, co całe społeczeństwo stara się wmówić im wszystkimi siłami. Naszym głębokim życzeniem jest, by  odporność natury dziecięcej zwyciężyła nastrój przygnębiający i pracowała z zapałem. W naszym życiu szkolnym formują się zasadnicze zmiany. Dużo się mówi o nowych programach szkolnych,  których pierwszym ptakiem był program oddziału I-szego. Spadł na nas – średnio przygotowanych. Wielu z nas pomieszało pojęcia nauczania łącznego z pojęciem metody wyrazowej (wariant II-gi).Czytaj dalej

Zacznę od przeglądu stosunków politycznych naszego państwa. Rośnie jego znaczenie w rodzinie państw europejskich i w całym świecie. Sławę Polski niosą za granicą sporty, muzyka, nauka, wychodzimy z odmętów lekceważenia  nas. Coraz częściej ciekawe oczy obraca ku nam Europa, a u nas dzieją się ważne rzeczy. Nasze życie państwowe chore było na… brak większości rządowej w Sejmie i Senacie. Zaradzono temu utworzywszy Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem, który w tegorocznych wyborach uzyskał przemożną większość posłów. Rząd, byle rozumny i zacny, ma możność dźwigać państwo i naród, zmieniać to co jest wadliwe, nie tracić czasu na zwady i kłótnie, lecz pracować, bo czasy są niezmiernie  ciężkie. Wciąż żyjemy pod groźbą odwetu ze strony Niemiec i Bolszewicji, a najgroźniejszy wróg –  to bezrobocie, któremu trudno zapobiec, a które i u nas i w całym świecie  stale się powiększa.Czytaj dalej