Wspomagając pamięć pana Mazurka, w odniesieniu do historii rozwoju siatkówki w Wołominie, proszę Redakcję Wieści o ewentualne uzupełnienie wspomnień autora. Tak naprawdę, to mieszkańcy miasta interesujący się sportem, a więc prawie wszyscy, zobaczyli mecz siatkówki w wykonaniu męskiej drużyny “Huraganu” – dopiero po rozpoczęciu eksploatacji nowego stadionu przy ulicy ówcześnie “Legionów”, nieopodal lasu państwa Nasfeterów. Drużyna “Huraganu” wybiegła na boisko w kostiumach o barwach klubowych (pasiaki), lecz spodnie tych kostiumów… były długie, aż do kostek.Czytaj dalej

Dwa są — czy raczej: — były — majątki ziemskie opodal Tłuszcza, które dobrze znałem dawnymi laty, a to mniejszy Ulasek nad rzeczką Cienką (cienką w istocie) oraz spore dobra Chrzęsne przy Postoliskach. (…) Ulasek zresztą opisywał tu także jego dzisiejszy dziedzic, gdyby brać rzecz formalnie, a więc syn ostatnich właścicieli, moich wujostwa, Zdzisław Wiśniewski. Sukcesor całkiem abstrakcyjny, dodajmy, albowiem reforma rolna roku 1944 oddała ziemię ulaskową z jednej strony gospodarzom ze wsi Stryjki, z drugiej wsi Ołdaki, te dwa sioła więc spotkały się na terenie byłego majątku, sam zaś majątek automatycznie „wyparował z mapy”… Był wprawdzie projekt okolicznych mieszkańców, aby szkołę, zbudowaną na miejscu spalonego dworu nazwać szkołą w Ulasku, lecz chyba się to nie przyjęło i tym trybem miano to praktycznie zanikło.Czytaj dalej

Jeśli mnie sklerotyczna pamięć nie myli, to chyba w którejś noweli Ksawerego Pruszyńskiego występuje żołnierz, wspominający z dumą, że jest autorem malowideł na Ścianach kościoła w Tłuszczu. Nie umiałem sprawdzić, jak się zwał i jakie miał losy autor tych aniołów, które zdobiły (a może nadal zdobią?) wnętrze tej niewielkiej Świątyni opodal torów, ale być może uczyni to za mnie ktoś dociekliwy spośród czytelników „Łącznika”? — A nuż postać malarza nie jest wzięta z fantazji literackiej, lecz w istocie jego droga wiodła, przypuśćmy, przez Narvik? A o kościółku tym wspominam dlatego, że znajduje się on blisko innego tłuszczańskiego obiektu, o którym chcę mówić: — kaflarni, fabryczki ceramicznej po wschodniej stronie miasta.Czytaj dalej

Jest sobie w Siedleckiem niewielkie, ale treściwe miasteczko Jadów, sławne m.in. z tego, iż w rynku można kupić najlepsze lody świata. Nie tylko my, czyli okolica wraz z zastępami letników, ale pewien Włoch z ojczyzny renomowanych „gellati” uznał je za hit w tej dziedzinie. A mój ośmioletni wnuk Maksio w najautorytatywniejszy sposób stwierdził, że są „lepsze niż w Eurodisneylandzie!”Czytaj dalej

Wspominając różne postacie sprzed lat, a z tutejszej okolicy, ujrzałem okiem nie tyle wyobraźni, ile pamięci — Franka Rozwardowskiego. Uwaga, jego nazwisko brzmiało — lub brzmi, jeśli ma teraz z siedemdziesiąt pięć czy sześć lat — Rozwardowski, z “r” w środku. Odmiennie od popularnego “Rozwadowski”. Przed wojną i z jej początkiem, jako dziarski młodzian, przypominał mi imponującego Romana z rysunkowych komiksów, poprzednika Supermanów. Sprężysta, muskularna sylwetka, energiczne ruchy, imponował mi ogromnie.Czytaj dalej

Pamiętniki, wspomnienia osób pochodzących ze wsi opisujących swoje życie, własne doświadczenia wiejskiego dziecka sprzed półwiecza oraz obecne obserwacje świadczą według mnie o jednym – dziecko wiejskie zawsze miało i dotychczas ma „pod górkę”. Tyle, że teraz ta „górka” może trochę mniej stroma, może trochę mniejsza, może trochę inna, ale niestety jest to zawsze „górka”.Czytaj dalej

Wtaczanie kuchni

Co to jest rozruch pieca tunelowego? Zdawałoby się, że to prosta czynność polegająca na włączeniu wszystkich urządzeń i koniec. Niestety, nie tak to wygląda. Po oddaniu pieca przez budowlańców rozruchowcom, przeprowadza się szereg prób wszystkich urządzeń – głównie wentylatorów różnego typu i przeznaczenia, a jest takich na piecu wiele, należy sprawdzić sam piec, a więc drożność kanałów, funkcjonowanie różnego rodzaju zasuw ceramicznych, które później będą regulować odciąg spalin, czy wyrównywać temperaturę w przekroju poprzecznym pieca w poszczególnych strefach, kanał rewizyjny pieca, czyli przestrzeń pod wózkami piecowymi zatoczonymi do pieca. Czytaj dalej

Jadów był największym punktem handlowym w okolicy. Na największy targ przyjeżdżali ludzie z Wołomina, Wyszkowa, Tłuszcza. 3/4 mieszkańców Jadowa było narodowości Żydowskiej. Żydowscy mieszkańcy byli bardziej zaradni, pracowici, oszczędni i gospodarni niż Polacy, blokowali rozwój polskiego handlu. Polskie sklepy były nieliczne: Krempiec wędliny, Orębski wędliny, Grabski żelazo, Gzowski księgarnia, Hawryluk restauracja. Napięć między dorosłymi nie było, czasem były słowne zaczepki między dziećmi.Czytaj dalej

Relacja Janiny Donoch z d. Kosińskiej urodzonej w 1922 r.
Rodzice: Maria Kosińska z d. Kruk ur. 1902 r., Stefan Kosiński ur. 1903 r. zmarły 1926 r., sekretarz w urzędzie w Tłuszczu.

W czasie wojny mieszkaliśmy w Jadowie przy Rynku, nad restauracją Finkielmana, obok domu Orębskiego. Finkielmanowie to była inteligencja, bardzo bogata rodzina. Handlowali wódką. Obok była apteka Górskiego. Po wojnie odkupiliśmy dom od rodziny Chila Złotkowskiego na terenie dawnego getta, który dorobił się przed wojną dwóch domów na handlu obwoźnym damską odzieżą po okolicznych wsiach. W domu tym mieszkał przed wojną posterunkowy Matuszewski – wynajmował go od Chila Złotkowskiego. Prawie naprzeciwko domu Złotkowskiego mieściła się rabinówna, w której mieszkał rabin Weingot. Weingot był bardzo dostojnym człowiekiem. Chodziłam do klasy z jego synem – był bardzo spokojnym człowiekiem.Czytaj dalej

Jak już wspomniałem 11 sierpnia wieczorem stanęła dywizja w Jabłonnie. Artylerję dywizyjną skierowano na pozycję wzdłuż rzeki Bugo-Narwi, na jej lewym brzegu. Ogniowo łączyła ona Zegrze z Modlinem. Przy dywizji zostały tylko dwie baterje. Sztab dywizji rozlokował się w jednym z baraków w Jabłonnie. Pułki 28-y i 29-y wraz ze sztabem XIX brygady stanęły również w Jabłonnie, 30-y zaś pułk i dowództwo XX brygady w pobliskiej wsi Chotomowie. 31-y pułk — jak mówiłem — z rozkazu dowództwa frontu litewsko-białoruskiego walczył w składzie 4-ej armji i dopiero pod koniec bitwy radzymińskiej został dywizji oddany.Czytaj dalej

– Czołówka Armii Czerwonej, która stoczyła wielką bitwę pancerną z Niemcami, nie przyszła po to, by wyzwalać Wołomin, Tłuszcz, czy Radzymin. Niemcy byli już w odwrocie, zatem walki nie były szczególnie uciążliwe i Rosjanie bez trudu doszli do wiaduktu za Ząbkami, niemal pod Bródno. Z powodzeniem mogli iść dalej, na przykład przez most Kierbedzia. Zostali jednak po tej stronie Wisły, czekając na rozpoczęcie powstania. Na wieść o tak bliskiej obecności Rosjan dowództwo AK postanawiają opanować wszystkie strategiczne punkty w stolicy, zostaje wydany rozkaz o akcji „Burza” i wybucha powstanie. Dymy snujące się nad walczącym miastem widać także w Wołominie.Czytaj dalej

Przedwojenny Jadów był brudnym i bardzo zaniedbanym miasteczkiem – z powodu braku kanalizacji, uliczne rynsztoki były pełne, co łatwo dawało się odczuć w powietrzu już od granic miasta. Jadów liczył przed wojną około 2500 mieszkańców, w większości Żydów, Polaków było ok. 800 osób.50 Zarówno same miasteczko jak i okoliczne wsie były biedne, w Jadowie w niektórych izbach mieszkało nawet do 10 osób. Obie społeczności – Żydowska i Polska, żyły obok siebie i kontaktowały się na minimalnym, niezbędnym poziomie – były to głównie relacje handlowe. Relacje towarzyskie należały do rzadkości i dotyczyły prawie wyłącznie inteligencji z obu stron. Nie zasymilowani Żydzi nie mówili po polsku, stronili od kontaktów z Polakami, wręcz się izolowali. Większość, chodząca w chałatach, nawet w obecności Polaków rozmawiała ze sobą po żydowsku. Dzieci żydowskie, niepochodzące z rodzin zasymilowanej inteligencji, a uczęszczające do szkoły w Jadowie, na ogół nie przyjaźniły się z polskimi rówieśnikami. Nie było też przed wojną mieszanych małżeństw. Polacy nie byli zapraszani na żadne żydowskie uroczystości, sami też nie garnęli się do kontaktów z Żydami.Czytaj dalej

Obronność warszawskiego przyczółka

Dzięki tak karykaturalnie spaczonej idei linji obronnej powstał cały szereg fałszywych posunięć taktycznych, jak obsadzenie tej linji, organizacja systemu artyleryjskiego, rozmieszczenie odwodów, nieobsadzenie drugiej linji i inne. – Słuszne uwagi na ten temat znajdujemy w piśmie dowódcy frontu, generała Hallera z dnia 2 sierpnia:

„Pierwsza linja w tym rejonie (odcinek 11 dywizji piechoty) jest niewykończona, jej trasa w wielu miejscach wadliwa. Linja drutu nie daje możności flankowego ognia. Roboty na tej linji wykonuje wyłącznie tylko, niedawno z formacji uzupełnienia przybyły żołnierz, który powinien być ćwiczony i przygotowany do walki i służby w okopach. Na całej linji nie zastałem ani jednego cywilnego, ani wojskowego inżyniera“.

Czytaj dalej

Ryszard Lenczewski ma dziś siedemdziesiąt jeden lat, dzieci, wnuki i dużo wspomnień.

Urodził się w Wołominie w miejscu gdzie obecnie stoi „szklarynka”. Tutaj się wychował, biegał z chłopakami po wołomińskich ulicach. Rodzina pana Ryszarda posiada wspaniałe korzenie i tradycje. W domu zawsze królowały wartości patriotyczne.

Było ich pięcioro, czterech chłopców i dziewczyna. On był najmłodszy.Czytaj dalej