Nigdy nie zapomnę… (I)

Wieści sprzeczne. Jeden „sowiet” komuś jakoby  powiedział, że armia nadciągnie dopiero za dwanaście dni. Inny „sowiet” powiedział, jakoby w Warszawie powstanie wybuchło… Nasz sąsiad sam rozmawiał tego dnia z komendantem radzieckim i pamiętam doskonale ten pierwszy radziecki komentarz do wiadomości o powstaniu: — Czemu nie próbowali z nami porozumieć się? Nas tu jeszcze bardzo mało, my tu sami pierwsi, bez przerwy od Dęblina gnamy za Niemcami…!

Mój przyjaciel Mendel Kosower

Eugeniusz Puchała — rocznik 1913. Przedwojenny urzędnik państwowy II kategorii. Wieloletni sekretarz sądowy. Pracownik Sądu Grodzkiego w Radzyminie, Sądu Okręgowego w Warszawie i Ministerstwa Sprawiedliwości. Komornik sądu radzymińskiego.
Eugeniusz Puchała — rocznik 1913. Przedwojenny urzędnik państwowy II kategorii. Wieloletni sekretarz sądowy. Pracownik Sądu Grodzkiego w Radzyminie, Sądu Okręgowego w Warszawie i Ministerstwa Sprawiedliwości. Komornik sądu radzymińskiego.

Mendel, a po polsku Michał Kosower był rzeczywiście moim bliskim kolegą z Radzymina. Żyd, inteligentny Żyd. Przed wojną pracował u adwokata Pakszwera, też Żyda, wybitnego prawnika i nieprzeciętnego człowieka. Mendel był dla Pakszwera „naganiaczem”; przyprowadzał mu klientów, przygotowywał mu materiały procesowe, stąd nasze drogi musiały się krzyżować.

Narodziny światła w Radzyminie

Burmistrz Stanisław Marszał (pierwszy od prawej) w miejskiej elektrowni.
Burmistrz Stanisław Marszał (pierwszy od prawej) w miejskiej elektrowni.

Do roku 1916-1917 miasto było ciemne, bo oświetlała je chyba tylko jedna latarnia lampą naftową, która stała na ulicy Warszawskiej, przed budynkiem mieszczącym wtedy Państwową […]

Radzymińskie zabytki

radzymin wojna e
radzymin wojna e

W monografii o dziejach Radzymina, sporządzonej przez dra. Łagowskiego zaznaczona (str. 29) że rejent Smolak wybudował sobie w Radzyminie jeden z najpiękniejszych domów (zwykła drewniana […]

Antoni Małachowski

radzymin ii rp
radzymin ii rp

Przy czytaniu rozdziału VI-go niniejszego pamiętnika, porównując to jak jest obecnie w tym jak było, niestety niegdyś uwagę moją między innymi zatrzymuje na sobie szczególnie […]

Walka kolejarzy z Tłuszcza z niemieckim okupantem (I)

Drewniana chatka przewodnika kolejowego na spalonym terenie stacji kolejowej Tłuszcz
Drewniana chatka przewodnika kolejowego na spalonym terenie stacji kolejowej Tłuszcz

Dla Armii Krajowej stacja w Tłuszczu i organizacja A.K. tamtejszych kolejarzy miały poważną rolę praktyczną. Stała się punktem tranzytowym w komunikacji z rejonem Ostrołęki włączonym do Rzeszy. Kurierzy kursujący do tego rejonu lub z tego rejonu zatrzymywali się w Tłuszczu i korzystali z pomocy tutejszych kolejarzy. Nocowali ich w swoich domach i co najistotniejsze pomagali w przekraczaniu pociągami granicy między Wyszkowem a Ostrołęką. Bywało też tak, że niektórych z uwagi na ważne dokumenty – jakie wieźli – nawet eskortowali na tej trasie. Podobnie postępowali z wysokimi oficerami Armii Krajowej, którzy jechali tą trasą wykonując zadania powierzone im przez dowództwo A.K. Przejazd pociągiem pod opieką kolejarza był o wiele łatwiejszy i bezpieczniejszy.

Wybuch II wojny światowej i okupacja (IV)

Wkrótce zobaczyliśmy czoło swoistego pochodu. Ludzie dźwigali na plecach dobytek całego życia, zawiązany w tobołki lub upchany w tekturowych walizkach. Nieliczni pchali wózki dziecięce, naładowane dobytkiem, dzieci niosąc na rękach. Krysia, koleżanka Ireny, szła, trzymając na ręku dziesięciodniowe niemowlę. Obok niej matka, pani Zduńczykowa, dźwigała rzeczy niezbędne dla trzech osób. Niektórzy prowadzili ze sobą kozy i inne domowe zwierzaki, które szkoda było zostawić. Były też paniusie, które niosły na ręku swoje pieseczki, dokarmiając je smakołykami, wtedy gdy dzieci były głodne i spragnione. Wydawało mi się to niesprawiedliwe. Tego dnia ta ludzka rzeka dotarła do wsi Nadma, około 5 km od Wołomina.