Jak już wspomniałem 11 sierpnia wieczorem stanęła dywizja w Jabłonnie. Artylerję dywizyjną skierowano na pozycję wzdłuż rzeki Bugo-Narwi, na jej lewym brzegu. Ogniowo łączyła ona Zegrze z Modlinem. Przy dywizji zostały tylko dwie baterje. Sztab dywizji rozlokował się w jednym z baraków w Jabłonnie. Pułki 28-y i 29-y wraz ze sztabem XIX brygady stanęły również w Jabłonnie, 30-y zaś pułk i dowództwo XX brygady w pobliskiej wsi Chotomowie. 31-y pułk — jak mówiłem — z rozkazu dowództwa frontu litewsko-białoruskiego walczył w składzie 4-ej armji i dopiero pod koniec bitwy radzymińskiej został dywizji oddany.Czytaj dalej

– Czołówka Armii Czerwonej, która stoczyła wielką bitwę pancerną z Niemcami, nie przyszła po to, by wyzwalać Wołomin, Tłuszcz, czy Radzymin. Niemcy byli już w odwrocie, zatem walki nie były szczególnie uciążliwe i Rosjanie bez trudu doszli do wiaduktu za Ząbkami, niemal pod Bródno. Z powodzeniem mogli iść dalej, na przykład przez most Kierbedzia. Zostali jednak po tej stronie Wisły, czekając na rozpoczęcie powstania. Na wieść o tak bliskiej obecności Rosjan dowództwo AK postanawiają opanować wszystkie strategiczne punkty w stolicy, zostaje wydany rozkaz o akcji „Burza” i wybucha powstanie. Dymy snujące się nad walczącym miastem widać także w Wołominie.Czytaj dalej

Przedwojenny Jadów był brudnym i bardzo zaniedbanym miasteczkiem – z powodu braku kanalizacji, uliczne rynsztoki były pełne, co łatwo dawało się odczuć w powietrzu już od granic miasta. Jadów liczył przed wojną około 2500 mieszkańców, w większości Żydów, Polaków było ok. 800 osób.50 Zarówno same miasteczko jak i okoliczne wsie były biedne, w Jadowie w niektórych izbach mieszkało nawet do 10 osób. Obie społeczności – Żydowska i Polska, żyły obok siebie i kontaktowały się na minimalnym, niezbędnym poziomie – były to głównie relacje handlowe. Relacje towarzyskie należały do rzadkości i dotyczyły prawie wyłącznie inteligencji z obu stron. Nie zasymilowani Żydzi nie mówili po polsku, stronili od kontaktów z Polakami, wręcz się izolowali. Większość, chodząca w chałatach, nawet w obecności Polaków rozmawiała ze sobą po żydowsku. Dzieci żydowskie, niepochodzące z rodzin zasymilowanej inteligencji, a uczęszczające do szkoły w Jadowie, na ogół nie przyjaźniły się z polskimi rówieśnikami. Nie było też przed wojną mieszanych małżeństw. Polacy nie byli zapraszani na żadne żydowskie uroczystości, sami też nie garnęli się do kontaktów z Żydami.Czytaj dalej

Obronność warszawskiego przyczółka

Dzięki tak karykaturalnie spaczonej idei linji obronnej powstał cały szereg fałszywych posunięć taktycznych, jak obsadzenie tej linji, organizacja systemu artyleryjskiego, rozmieszczenie odwodów, nieobsadzenie drugiej linji i inne. – Słuszne uwagi na ten temat znajdujemy w piśmie dowódcy frontu, generała Hallera z dnia 2 sierpnia:

„Pierwsza linja w tym rejonie (odcinek 11 dywizji piechoty) jest niewykończona, jej trasa w wielu miejscach wadliwa. Linja drutu nie daje możności flankowego ognia. Roboty na tej linji wykonuje wyłącznie tylko, niedawno z formacji uzupełnienia przybyły żołnierz, który powinien być ćwiczony i przygotowany do walki i służby w okopach. Na całej linji nie zastałem ani jednego cywilnego, ani wojskowego inżyniera“.

Czytaj dalej

Ryszard Lenczewski ma dziś siedemdziesiąt jeden lat, dzieci, wnuki i dużo wspomnień.

Urodził się w Wołominie w miejscu gdzie obecnie stoi „szklarynka”. Tutaj się wychował, biegał z chłopakami po wołomińskich ulicach. Rodzina pana Ryszarda posiada wspaniałe korzenie i tradycje. W domu zawsze królowały wartości patriotyczne.

Było ich pięcioro, czterech chłopców i dziewczyna. On był najmłodszy.Czytaj dalej

W czasie okupacji byłem nastolatkiem – mówi Zdzisław Knap, od urodzenia zamieszkały w Wołominie – ale żadne zdarzenia, żadna historia nie uleciały z mojej pamięci. Zdarzenia układają się w obrazy, a każdy z nich malowany jest jakąś emocją – a to nostalgią, a to humorem, niekiedy żalem i oburzeniem.Czytaj dalej

Moja rodzina

Urodziłam się w Jadowie 2.03.1915 r. Moi rodzice też tam się urodzili. Ojciec miał na imię Rachmin Chrynowicki a matka Chaja – co oznacza – życie. Matka była z domu Szwarcberg, a jej mama z domu Mularska, a jej babcia z domu Zylberman. Moja matka urodziła się w Jadowie, ale wychowana była na wsi, w Myszadłach. Tam było duże gospodarstwo mojego dziadka. Ojciec był krawcem, bardzo poważanym w Jadowie – ubierała się u niego tylko inteligencja, był ławnikiem w sądzie, uczył też rzemieślników.Czytaj dalej

Plan bitwy warszawskiej

Bitwę warszawską w czasie i przestrzeni podzielić można na dwie części: część pierwsza to obrona frontu północnego, dowodzonego przez generała J. Hallera w dniach 13, 14 i 15 sierpnia. Część druga to uderzenie grupy Marszałka Piłsudskiego z nad Wieprza.Czytaj dalej

Został tylko Rosenthal

Ulica Lipińska, przy której mieszkała rodzina Kwapiszewskich; w czasie wojny prowadziła prosto do getta.

– Do mamy przychodzili znajomi, mówili: „Pani Kwapiszewska, niech nas pani ratuje. Pani przechowa dokumenty, bo nas przecież zabiją”. Matka odmawiała przyjmowania kosztowności, tłumaczyła, że za te złoto można przeżyć kilka dni.Czytaj dalej

– Wojsko odsłużyłem w Łucku, w 24 pułku 27 Dywizji Wołyńskiej, wróciłem stamtąd w stopniu sierżanta podchorążego. Dziwne, ale gdy wybuchła wojna nie dostałem żadnego powołania. Pojechałem zatem do Rembertowa, gdzie formowała się zapasowa kompania. Zostaliśmy skierowani na pierwszą linię, do obrony Warszawy. Stolica długo się nie broniła, padła, a mnie udało się uniknąć niewoli i wróciłem do Wołomina.Czytaj dalej

W Wyszkowie

Dywizja, po odejściu z pod Ostrowia, zajmowała linję Udrzynek – Przetycz, mając pułk ułanów na lewem skrzydle. Sztab stanął w Wyszkowie. 7-go sierpnia przybył do sztabu dywizji ówczesny dowódca armji, generał Jędrzejewski, informując mnie najściślej poufnie, o planach Naczelnego Dowództwa dotyczących przyszłej bitwy. Generał dodał, że konieczne jest utrzymanie dywizji w Wyszkowie do dnia 10 sierpnia, t. j. do czasu kiedy będą gotowe fortyfikacje na linji obronnej Warszawy, wątpił jednak, czy to się uda i pytał o moje zdanie. Zapewniłem generała, że do 10-go utrzymamy się na tej linji i tego samego dnia zarządziłem wypad na Długosiodło, wzdłuż toru kolejowego. Z oddziałem wypadowym wysłałem dwa pociągi pancerne. Jako skutek tego wypadu było mocne obsadzenie skraju lasu koło wsi Jaszczołty, oraz wzięcie jeńców z 33-ej dywizji kubańskiej.Czytaj dalej

Henryk Chudkiewicz pochodzi z Wołomina, tu przeżył złe i dobre chwile.

Było ich sześcioro. Ojciec pracował na kolei, matka zajmowała się wychowaniem dzieci. W domu się nie przelewało, zawsze liczył się każdy grosz. W czasie pierwszej wojny dwóch braci zmarło. Mama bardzo to przeżyła, długie lata wyrzucała sobie, że nie wiedziała wtedy, jak można ich uratować.Czytaj dalej

– Ja w ogóle nie przywiązuję wagi do medali i odznaczeń,| może dlatego, że mam ich bardzo dużo. Jako jedna z pierwszych dostałam Medal Edukacji Narodowej. Dla mnie najważniejsza jest ludzka pamięć. Bo tak naprawdę, co teraz młodych ludzi obchodzi nauczyciel, który uczył dwadzieścia lat temu. Odznaczenie jest symbolem wdzięczności. Mam uczniów rozrzuconych po całym Świecie, którzy mówią, że lata, kiedy ich uczyłam, były najpiękniejszymi w ich życiu. Nie pamiętają bomb, okupacji, tylko te komplety w małym drewnianym domku przy ulicy Lipińskiej.Czytaj dalej

Wiosną 1939 roku, ówczesny właściciel luty Szklanej „Vitrum” przewidując bliskie już rozpoczęcie wojny, zaczął gromadzić na potrzeby produkcyjne huty znaczne zapasy węgla kamiennego. Węgiel gromadzono na placu sąsiadującym z hutą, w miejscu w którym obecnie obok hali produkcyjnej znajdują się magazyny surowców potrzebnych do wytopu szkła. Trzeba dodać, że plac składowy oddzielała od dawnej hali produkcyjnej wąska i krótka ulica biegnąca od torów kolejowych do ulicy Wileńskiej. Ulica ta po wojnie została zawłaszczona przez dyrekcję huty i posłużyła na rozbudowę huty w kształcie obecnym.Czytaj dalej