To cud, że cały pociąg nie wyleciał w powietrze.

Danuta Dymińska, mimowolna sprawczyni wybuchu, który w ubiegły poniedziałek zabił 1 osobę i poranił 30 osób w pociągu do Wołomina, przebywa jeszcze w szpitalu. Stan jej nie budzi obaw. Śledztwo prowadząne przeciw Dymińskiej wykazało, że tragicznego dnia wiozła ona 10.000 sztuk korków do straszaków, a nie 1.500 — jak początkowo twierdziła. Dymińska zajmuje się stale wyrobem korków do straszaków.Czytaj dalej

Podczas do rocznych zawodów motocyklowych w Czarnej Strudze pod Warszawą, urządzanych przez Centralne Warsztaty Samochodowe, zdarzyła się tragiczna katastrofa, która pociągnęła za sobą śmierć dwóch i ciężkie obrażenia trzech osób. Zawodnik Polskiego Klubu Motocyklowego Janusz Żmijewski na mecie chcąc wyminąć jednego z motocyklistów, wpadł w tłum osób, przyglądających się zawodom. Zawodnik spadł z motocyklu i uderzywszy głową o słup, poniósł śmierć na miejscu. Czytaj dalej

Warszawa. Przyjaciel żony wyrzuca męża z pędzącego pociągu. W ubiegłą sobotę pociąg wieczorny, idący z dworca wileńskiego w Warszawie do Wołomina był tak przepełniony, że znaczna część pasażerów jechała na stopniach wozów. Między nimi znajdował się mieszkaniec Warszawy Jan Paczulski, jadący do Wołomina do żony, z którą od pewnego czasu żył w separacji. W czasie jazdy p. P. chcąc zapalić papierosa – a nie mając zapałek zwrócił się po ogień do palącego właśnie sąsiada. To spowodowało wszczęcie pogawędki w trakcie której Paczulski dowiedział się, że osobnik użyczający mu ognia jedzie do pewnej kobiety do Wołomina, która z mężem nie żyje. Paczulski nie chciał się zrazu dopytywać o nazwisko owej damy. Dręczony jednak potem niepokojem zainterpelował wprost sąsiada o jej imię a usłyszawszy nazwisko właśnie swoje i nie mogąc pohamować zdenerwowania począł wymyślać sąsiadom. Urażony tem przyjaciel jego małżonki pchnął Paczulskiego ze schodów w pełnym biegu pociągu, tak że upadając na nasyp doznał silnych obrażeń cielesnych i w stanie ciężkim odwieziony został do szpitala. Nieszczęśliwy mąż niewiernej żony zmarł w szpitalu św. Rocha. Zabójca po dokonaniu czynu cofnął się w głąb wozu usiłując zmieszać się z pasażerami. Przytrzymano go jednak i oddano w ręce policji w Wołominie.

Lech. Gazeta Gnieźnieńska: codzienne pismo polityczne dla wszystkich stanów
1925.06.27 R.27 Nr147

Oryginalny wypadek wydarzył się w Postoliskach w g. warszawskiej. W tych dniach podczas burzy uderzył piorun w miejscową plebanię, w chwili, gdy proboszcz ks. Bolesław Koskowski skończył nabożeństwo. Ksiądz wybiegł natychmiast, nakazując bić w dzwony na ratunek. W chwili, gdy ludność miejscowa przybiegła, ażeby nieść pomoc i udaremnić pożar, uderzył piorun po raz drugi i szerzący się już pożar stłumił.

Wiadomości Maryawickie
R.2, nr 56 (16 lipca 1910)

Na tydzień przed Wielkanocą, w samą nie dzielę Palmową, p. Jerzy Jeziorański właściciel majątku w Głuchach pojechał konno do Dąbrówki (pow. Radzymiński), aby wziąć udział w założeniu sklepu spółkowego. Po pomyśl nem załatwieniu sprawy już był wrócił do domu i zsiadał z konia, kiedy ten, widocznie czemś spłoszony, szarpnął się nagle, a potem, ściągnięty cuglami stanął dęba i upadł, przygniatając głowę p. Jeziorańskiego tak silnie, że nastąpiło pęknięcie czaszki. Na domiar nieszczęścia, koń podnosząc się uderzył leżącego na ziemi p. Jeziorańskiego podkutem kopytem w skroń, tak że śmierć nastąpiła momentalnie. W Wielki Czwartek odbył się pogrzeb ofiary tego nieszczęśliwego wypadku ś. p. Jerzego Jeziorańskiego, powszechnie lubianego i zacnego obywatela.

Siewba – organ ludu polskiego
R.2, nr 7 (6 kwietnia 1907)

Niedaleko od Warszawy, na drodze żelaznej wiodącej z Wilna i Petersburga, stał się w poniedziałek okropny wypadek. Około godziny 6-ej rano zatrzymał się w Tłuszczu pociąg osobowy idący z Białegostoku. Ponieważ na stacji tej czekało dużo ludzi mających jechać do Warszawy, a pociąg był już pełny, więc przyczepiono do niego z tyłu jeszcze jeden powóz (wagon). Przy tej czynności latarnia służąca za znak ostrzegawczy z tyłu pociągu była zdjęta. Tymczasem również od Białegostoku szedł nowy pociąg towarowy, który miał wjechać przy stacji Tłuszczu na inną parę kolejin. Ale po przyjściu pociągu osobowego zwrotniczy Juszczyk pozostawił kolejiny nieprzesunięte i nie baczył wcale na to, że nowy pociąg się zbliża.Czytaj dalej