MARKI. — Dawniej, 10 lat temu, były tutaj tylko cegielnie, lecz gdy nabyli je pp. Briggs i Posselt, założyli ogromną przędzalnię wełny, zatrudniającą 2 tys. ludzi, z tych trzy czwarte kobiet. Warunki pracy w tej fabryce są następujące. Robota się rozpoczyna o godzinie pół do 6-ej rano i trwa do godziny 7-ej i 15 minut wieczór, z przerwami na obiad 45 minut i śniadanie 30 (więc 12 i pół godzin) czyli tygodniowo 75 godz. Zresztą pp. fabrykanci i z tej krótkiej przerwy starają się urwać co się da tylko. Toteż czas użyty na rewidowanie każdego wychodzącego robotnika, nie liczy się wcale, a zauważyć trzeba, że z powodu wadliwego urządzenia wyjścia i zapewne z powodu ekonomii na portyerów, wyjście odbywa się nader powolnie; dalej od śniadania urywają 5 minut, niby na czas potrzebny na przejście od portyera do miejsca roboty, i przy chodzący cokolwiek później płacą kary od 10 kop.Czytaj dalej

Donosiliśmy niedawno, iż powstająca w Markach pod Warszawą angielska przędzalnia pp. Brigs i Posselt postanowiła korzystać przeważnie z pracy miejscowych robotników. W tym celu zarząd przędzalni wysłał do Anglji partję polskich dzieci dla nauki w tamtejszych fabrykach. Obecnie dochodzą nas wiadomości o tych małych robotnikach naszych w przędzalniach angielskich. Nauka idzie szybko, dzieci robią znaczne postępy, a ilościowo dość znaczne ich grono dotąd na szczęście nie uszczupliło się. Można się spodziewać, iż z chwilą otwarcia przędzalni w Markach, dzieci będą mogły powrócić już do kraju, jako zupełnie wykwalifikowani robotnicy. Czytaj dalej