Ur. 1850 w Radzyminie, uk. gimn. w Lublinie 1867, wstąpił zaraz do Szk. Gł. Przez rok na wyd. filologii pisze rozprawę „O metodzie badań psychologicznych” (I nagroda). Uk. Uniw. Warsz. w 1872, w 1873 doktoryzacya w Lipsku (rozpr „O warunkach świadomości”). W r. 1875 docent psychol., filoz., przyrody i antropologii, w uniw. we Lwowie do 1881.Czytaj dalej

— Z Jeżowa (archid. warszawska). W dniu 19 marca r. b. upłynęło półwieku cichej i wiernej służby poświęconej dla dobra Kościoła, ołtarza i społeczeństwa, ks. Andrzeja Stypułkowskiego, proboszcza parafii Jeżów i długoletniego proboszcza parafii Klembów, w dekanacie radzymińskim położonej. Ks. Andrzej Stypułkowski ujrzał światło dzienne w d. 3 lutego 1821 r., w obwodzie łomżyńskim, we wsi rodzinnej Stypułkach, z Mateusza herbu Lubicz i Anastazyi Stypułkowskich. Początkowe nauki (z powodu wątłego organizmu) dość długo w domu rodzicielskim odbywał, poczem wpisany zostaje w poczet uczniów gimnazyum gubernialnego w Suwałkach, które następnie, po złożeniu egzaminu dojrzałości z całego kursu, kończy w r. 1846. Pierwiastkowo ks. Andrzej miał zamiar poświęcić się służbie wojskowej i w tym celu składa egzamin do korpusu inżynierów wojskowych. Po chłodnem jednakże zastanowieniu i rozważeniu „pro” i „contra” – porzuca pierwotny zamiar, zamieniając go na inny, i w tym celu wstępuje do seminaryum archidyecezalnego przy katedrze ś. Jana w Warszawie. W połowie 4-go roku swego pobytu w seminaryum, to jest 1850 r., po złożeniu egzaminów odpowiednich – ks. Andrzej wyświęcony zostaje na kapłana. I na tern właśnie stanowisku Najwyższy pozwolił mu tak dobrze zasłużyć się Kościołowi i społeczeństwu.Czytaj dalej

Rodzinę Lelewelów, rozmaicie zwaną nawet w dokumentach rządowych: Loelhoeffel, Lelhövel, Lölhöffel, Lelhefel, zwykle podawano u nas w encyklopedyach i historyach literatury jako przybyłą z Augustem II z Saxonii do Polski. Rozpatrzenie się w dokumentach oryginalnych, udzielonych piszącemu te słowa przez świeżo zgasłego ś. p. Prota Lelewela, przekonywa w sposób niewątpliwy, iż Lelewelowie przybyli do Warszawy nie z niemieckiego zachodu, lecz z dawnego litewskiego i polskiego północo-wschodu. Podanie rodzinne głosi, iż gniazdem Lelewelów były okolice Instrucia w Prussiech Wschodnich, dobrowolnie poddanych Polsce przez stany pruskie za Kazimierza Jagiellończyka. Najpierwszy zaś dokument autentyczny, dyplom akademii wileńskiej z początku wieku XVIII, świadczy, iż Lelewelowie siedzieli naówczas w litewskiej Kłajpedzie, przezwanej przez Niemców Memlem. Byli to więc w starych czasach rodacy Falcków, Heweliuszów, Lengnichów, Lindych, a w dzisiejszych czasach Kątczyńskich, z “pochodzenia” Niemcy, z “narodowości” Polacy, jak już niejednokrotnie podobni im sami pisali.Czytaj dalej

Szczególny to był dwór, Wola Cygowska w Stanisławowskiem; szczególny nie ze swojego starego domu mieszkalnego i nowych budowli gospodarskich, ale z powodu swojego gospodarza i jego otoczenia. Jak ów Klucznik z epopei, pilnujący ruin zamczyska Horeszków, tak pan Prot zewsząd był otoczony pamiątkami po dziadach, ojcach i braciach, pilnował ich jak oka w głowie, rad opowiadał dzieje każdego drobiazgu, ożywiał je wspomnieniami całych szeregów ludzi zasłużonych, których z Lelewelami łączyło powinowactwo, przyjaźń lub wspólność sprawy. Czytaj dalej

Pośród żółtych mazowieckich piasków, poprzerzynanych czarnemi smugami sosnowych lasów leży wioska jedna z tych co jak niegdyś Czarnylas, powinna być znaną szeroko, bardzo szeroko. Wioska, o której mówimy, to od wieku siedziba rodziny Lelewelów, Wola Cygowska, gdzie młodzieńcze lata pędził Joachim i gdzie kilka dni temu pod rodzinną strzechą zakończył życie młodszy brat jego Prot Lelewel. Stary, nizki dworek w Woli Cygowskiej, niemy świadek zamierzchłej dziś przeszłości stał się skarbnicą, w której każdy sprzęt jest pamiątką, jest relikwją. W tym pochylonych od starości domku o kilku pokojach, o sprzętach starych, wyblakłych wszystko mówi jakiemi byli ludzie co tu życie spędzili… Jakkolwiek losem na obczyznę rzucony Joachim, żył tu sercem i wspomnieniami.Czytaj dalej

Jest w Woli Cygowskiej kształtna i pięknie różnokolorowem drzewem wykładana kolebka, pochodząca z daru Augusta III dla Jaucha, piastująca obecnie na swem łonie najszacowniejsze foliały po Joachimie Lelewelu. Dawniej miała inny użytek: w niej to wykołysano całe potomstwo Henryka Lelewela, „konsyliarza i lekarza nadwornego J. K. M. i Augusty Konstancyi z Jauchów”, a przedewszystkiem wykołysano syna ich Maurycego Karola Tadeusza, urodzonego, jak się rzekło, 21 Lutego 1748 r. (nie zaś 25-go lutego, jak mylnie położono na grobowcu na Powązkach, biorąc dzień chrztu za datę urodzin).Czytaj dalej

Henryk Lelewel

W chwili zjawienia się Henryka Lelewela w Warszawie, mieszkał w niej od dość już dawna, bo podobno jeszcze od Augusta II, saski generał artylleryi w służbie polskiej, Joachim Daniel Jauch, przełożony nad budowlami publicznemi, człowiek wielce zamożny i wzięty na dworze. Własnością jego był teraźniejszy dom Lessera przy ulicy Miodowej, nabyty od Szembeków. Znajdująca się w dziedzińcu jego officyna modrzewiowa była niegdyś mieszkaniem Wiśniowieckich i Jana Sobieskiego za czasów hetmaństwa, sam zaś gmach od ulicy bywał zwykle dzierżawiony dla nuncyuszów. Na ulicy przed tym domem, figurującym później w atlasie Zannoni’ego jako „palais de Lelewel”, położono za Jaucha pierwszy bruk w tej części miasta; w obszernym zaś ogrodzie po za domem utrzymywano morwy i pielęgnowano jedwabniki, z których otrzymany jedwab, przerobiony w Lugdunie, zamienił się na suknię dla pani Ewy z Munichów Jauchowej, na strój odświętny dla jej męża i aż na dwie sukienki dla córki ich Konstancyi.Czytaj dalej

Kto umie cenić pamiątki po ludziach znakomitych, a nie miał sposobności oglądać zbioru pamiątek w Woli Cygowskiej pod Stanisławowem, ten niechaj zajrzy szczęśliwym, którzy tej radości i chluby dostąpili. Jest tam całe muzeum zabytków, pomiędzy któremi są takie, których największe zbiory europejskie pozazdrościćby mogły; a ład zaprowadzony we wszystkiem przez dostojnego ich dzisiejszego posiadacza, podziwiać każe miłość i pracę sędziwego starca, przodującego młodszemu pokoleniu nietylko dojrzałością rozumu, ale i czystością zapału. Czytaj dalej

Ś.p. Ksiądz Firsiukowski urodził się d. 25 października 1815 r. w powiecie Stanisławowskim, województwie Warszawskiem, we wsi Wola, parafji Klembów. Kształcił się w szkołach publicznych Łukowskich, do stanu kapłańskiego sposobił się w seminarjum św. Jana w Warszawie, a po ukończeniu czteroletniego kursu, jako alumn wyższych zdolności, do akademji duchownej w Warszawie przeznaczony. Słabe zdrowie nie dozwoliło mu ukończyć całego kursu akademickiego; po dwóch latach nauk zmuszony był opuścić ten wyższy instytut duchowny.Czytaj dalej

Synowie kasztelana

Wojciech kasztelan zostawił dwóch synów: Jana, który po nim odziedziczył Ręczaje, i Hieronima. Wiemy to naprzód o nich, że za ojca spłacili z dóbr jego dziesięciny Myszkowskiemu, zaległe z czasu kiedy był jeszcze biskupem płockim: wydał im na to w konsystorzu warszawskim świadectwo ksiądz Jakób Poniatowski, kanonik pułtuski, egzekutor dziesięcin w biskupstwie (dnia 15 stycznia r. 1591 Acta ks. 6. fol. 367). Że w tym akcie nazywają Jana i Hieronima, synami ś. p. kasztelana warszawskiego oczywisty wniosek, że Wojciech umarł już w roku 1590. Nawet może fundacya jego Cygowska była wypływem pośmiertnej woli.Czytaj dalej

Wojciech kasztelan warszawski

Wojciech Ręczajski jest osobą historyczną. Spotykamy go w dziejach zaraz w długiem bezkrólewiu, jakie spowodowała śmierć Zygmunta Augusta. Pod Stężycą w roku 1575 na zjeździe, na którym wypowiedziano posłuszeństwo Henrykowi Walezemu, znajdował się Wojciech. Należał tam do stronnictwa narodowego, które obradowało na błoniu za miastem i chciało utrzymać wolną elekcyę, wbrew szopie, w której zasiedli senatorowie rakuskiego ducha. Kiedy się szlachta rozjeżdżała ze Stężycy, nic nie sprawiwszy, był Ręczajski obrany z Mazowsza na deputata do układów z szopą dla czuwania nad interesem narodowym. W deputacyi tej zasiadał obok Wojciecha Słupskiego Bandury, nieszczęśliwego kandydata do tronu w pierwszej elekcyi. Nie wytrwał jednak długo Ręczajski przy swojej chorągwi i rychło dał się skusić rakuszanom. Już wiadomość o elekcyi Stefana Batorego przyjął z niechęcią i ztąd plątał się czynnie do intryg cesarczyków. Związawszy się z surrogatorem czyli zastępcą, starosty warszawskiego, Mikołajem Wolskim (bo starosta wtedy umarł), Ręczajscy, a na ich czele Wojciech, górą szli w Warszawie, która wtedy zupełnie zostawała w ręku cesarczyków. Wojciech napisał nawet silną protestacyą przeciw Batoremu i kazał ją zaciągnąć do akt grodu warszawskiego (20 lutego 1576).Czytaj dalej

Kiedy spostrzegamy przykłady, jak piękne od Opatrzności udzielone dary, umieją przezwyciężyć nieżyczliwość skąpego losu; wtenczas przyznać musimy, że tacy ludzie sobie wszystko są winni. Zaród usposobienia wyższego, rozwija się przy własnych siłach, nic mu tamy położyć niezdoła, nic osłabić ducha żywotnego, będącego piętnem wrodzonej zdolności. Nie mniejszego zatem jest godzien szacunku taki człowiek, co idąc drogą zasługi, wyniósł się nad swój stan, jak ten, któremu przyjazne okoliczności, utorowały drogę do stopni, chwały i zaszczytów.Czytaj dalej

— Jeżeli zgon znakomitego z dostojności męża sprawia rozgłos po kraiu, połączony z smutnym krewnych i przyiaciół uczuciem, to niezwrócona strata cnotliwego obywatela, z rzetelnych zasług znanego Urzędnika, Patryarchę rodziny swoiej, napełnić powinna żalem Wszystkich bliższe bąć dalsze i nim związki maiących. Takie uczucie wzbudzi smutna Wiadomość o śmierci Karola Lelewela, którego długie życie było ciągłem i nieprzerwanem pasmem usług kraiowych, cnót domowych, osobistych zalet i wzoru dobrego obywatelstwa.Czytaj dalej