Zakłady Stolarki Budowlanej w Wołominie to fabryka nowoczesna pod każdym względem: nowoczesność sprzętu i technologii poparta jest tu nowoczesnością myślenia załogi i kierownictwa. Np. wszystkie drzwi wyprodukowane w bież. roku dla ponad 400 tys. izb będą na miejscu pomalowane i oszklone, co w języku fachowców nazywa się stolarką konfekcjonowaną. Konfekcjonowanie okien osiąga 80 proc. Przyczyną niemalowania 20 proc. okien jest zbyt mała pojemność lakierni (zakład w Wołominie miał początkowo produkować tylko 280 tys. m. kw. stolarki otworowej). Te niemalowane 20 proc. okien spędza sen z oczu dyrekcji i załogi. Nowa lakiernia jest już w budowie i w 1975 r. cała produkcja Wołomina będzie wykańczana.

Myśli się tu już o zastąpieniu niewygodnego (i nienajzdrowszego) procesu malowania przez zastosowanie tworzyw sztucznych, które będą pokrywały drzwi i okna. Poza oszczędnością robocizny daje to możliwość urozmaicenia asortymentu produkcji. Np. drzwi mogą być oblewane wykładziną naśladującą do złudzenia szlachetne gatunki drzewa niemalowanego.

Zmiany w technologii wytwarzania połączono ze zmianami konstrukcyjnymi wyrobów. Opracowano nowy typ okien, które mają nowoczesne okucia i specjalne uszczelki zapewniające wysoką szczelność. W oknach tych nie ma kitu. Szyba zamocowana jest w przyciskach z gumy, jak w samochodzie. Pierwsza partia takich okien została już wykonana: seryjna produkcja  ruszy pod koniec bież. roku.

Nowatorstwo w procesie produkcji traktowane jest tu jako jedna z dróg prowadzących do znacznego zwiększenia produkcji. Za trzy lata Wołomin ma dać około 4 mln. m. kw. stolarki otworowej, w całości konfekcjonowanej.

Wołomiński zakład zatrudnia ponad 1800 osób, w tym prawie 500 kobiet. Robi się tu sporo, aby ludziom maksymalnie ułatwić pracę i zabezpieczyć ich przed szkodliwym działaniem hałasu, kurzu i wywiewów farb. Duży nacisk kładzie się nie tylko na właściwą organizację pracy, ale też na czystość w zakładzie. Potężne instalacje wyciągowe odprowadzają odpadki do centralnej prasowalni. Po sprasowaniu wióry idą do fabryki płyt wiórowych, a część jest nawet wysyłana na eksport. Trociny spala się w kotłowni, co pozwala oszczędzać znaczne ilości węgla. Odpylanie hal jest bardzo dobre.

Problemem jest jeszcze hałas. Choć wyciszanie zakładu trwa nie od dziś, to nie osiągnięto zadowalających rezultatów. Poprawa ma nastąpić w bież. roku.

Zbigniew Lubak

Życie Radomskie
1973-03-17
nr 65

 51 odsłon,  1 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.