W sobotę 15 sierpnia w 16-tą rocznicę „Cudu nad Wisłą”, Stronnictwo Narodowe zorganizowało 12 większych zjazdów, około 50 zjazdów powiatów oraz wiele drobniejszych uroczystości lokalnych. Według wiadomości nadchodzących z całego kraju zjazdy i obchody zgromadziły olbrzymie masy członków i sympatyków stronnictwa. Większe zjazdy odbyły się między innemi w Łodzi, w Radzyminie pod Warszawą, w Poznaniu, w Radomiu, w Częstochowie, w Ostrołęce, w Opocznie. Wzięło w nich udział ogółem około 220 tys. ludzi. Liczbę uczestników zjazdów powiatowych obliczamy na conajmniej 200 tys. ludzi. Nie licząc więc drobniejszych zebrań lokalnych otrzymujemy imponującą liczbę 420 tys. zorganizowanych narodowców, którzy w 16-tą rocznicę „Cudu nad Wisłą” manifestowali na terenie całego kraju. Obliczenia te obejmują tylko członków Stronnictwa Narodowego. Obok nich w uroczystościach 15 sierpnia, urządzonych przez Stronnictwo, brały udział liczące wiele tysięcy masy publiczności, sympatyzującej z ruchem narodowym.

Zjazd pod Radzyminem

Na zjazd pod Radzyminem przybyły delegacje z 20 powiatów, wchodzących w skład okręgu warszawskiego Stronnictwa Narodowego oraz licząca kilkaset osób delegacja z Warszawy. Grupy te przybyły przeważnie piechotą, niektóre z miejscowości odległych o 150 klm. od Radzymina. Marsz trwający nieraz 3 — 4 doby, wymagał wprowadzenia wśród maszerujących grup rygoru niemal wojskowego. Ogółem liczba zorganizowanych w zwartych oddziałach narodowców, przybyłych na zjazd, wynosiła około 15 tys. osób. Prócz tego na 5 — 8 tysięcy obliczyć należy publiczność, która ściągnęła do Radzymina.

Raport i hymn narodowy

W karnych szeregach ustawili się narodowcy przed kościołem na obszernym rynku radzymińskim, wypełniając go całkowicie, Już o godz. 9-ej rano rozpoczęły się uroczystości, od Mszy Św., odprawionej przez ks. prefekta Czapskiego. Po nabożeństwie odbył się raport, składany powiatami komisarzowi zjazdu Ścieżce i kierownikowi okręgowemu Przygodzkiemu. Skolei złożono raport wiceprezesowi zarządu głównego dr. T. Bieleckiemu i prezesowi J. Bartoszewiczowi, poczem orkiestra odegrała Hymn Narodowy.

Doprowadzimy walkę do zwycięstwa

Na improwizowaną trybunę w postaci samochodu wszedł następnie prezes zarządu okręgowego S. N. p. H. Wąsowicz, który zagaił zjazd udzielając głosu prezesowi zarządu gł. sen. Joachimowi Bartoszewiczowi. Prez. Bartoszewicz powitał zjazd w imieniu Zarządu Głównego Stronnictwa. Nawiązując do walk z bolszewikami w r. 1920, prez. Bartoszewicz wskazał, że walka dziś w Polsce trwa w dalszym ciągu, choć 16 lat już upłynęło od zwycięstwa nad Wisłą. Walkę tę doprowadzimy do zwycięstwa. Zakończył wzniesieniem okrzyku: „Wielka, silna, narodowa i katolicka Polska niech żyje”! Gdy okrzyki ucichły, prezes Bartoszewicz wezwał do uczczenia poległych w r. 1920 jednominutowem milczeniem.

Nasza walka z żydo-komuną

Po dopełnieniu tego aktu hołdu poległym, wszedł na improwizowaną trybunę wiceprezes zarządu głównego Stronnictwa dr. Tadeusz Bielecki. Przemówienie jego przerywano żywiołowemi manifestacjami entuzjazmu. Mówca zanalizował zadanie narodowców w walce z komunizmem, sprzymierzonym z żydostwem, który dąży do zrobienia z robotnika i chłopa niewolników kapitalizmu państwowego. Tym wysiłkom żydo-komuny przeciwstawiamy nasze dążenia do zrealizowania pełnego ustroju narodowego, w którym zapanowałaby sprawiedliwość społeczna. Ten ustrój da pracę i byt głodującym Polakom a usunie z zajmowanych stanowisk Żydów, niszcząc w ten sposób jednocześnie podstawę komunizmu w Polsce. Zwycięską walkę z żydo-komuną stoczyć mogą tylko narodowcy. Nie przeprowadzi jej sanacja, wisząca w powietrzu bez oparcia w narodzie ani inne „fronty” lub partje, niejednolite ideowo i nie posiadające dostatecznej siły. Mając dość sił do zgniecenia żydo-komuny — zakończył dr. Bielecki — zmienimy gruntownie stosunki w Polsce i zbudujemy mocne narodowe państwo.

Po przemówieniu dr. Bieleckiego, odczytano rezolucję, następnie odśpiewano „Hymn Młodych”, poczem uformowano pochód, który rozwinął się na szosie Radzymin — Warszawa, koło cmentarza poległych w r. 1920.

Rezolucja

„Wspominając z uczuciem wzniosłej dumy szesnastą rocznicę cudu nad Wisłą, stwierdzamy, iż stal się on dzięki patrjotycznemu wysiłkowi narodu polskiego, który, entuzjastycznym porywem i masowym napływem ochotników wsparłszy słabnące siły dzielnych naszych wojsk, zatrzymał u wrót stolicy i odparł najazd żydowsko-bolszewickich hord zbrojnych, a przez to uratował świeżo odzyskaną niepodległość swego państwa i zasłonił Europę przed grożącem jej niechybnie niebezpieczeństwem komunistycznej rewolucji.

Stwierdzamy dalej, iż niebezpieczeństwo spisku żydowsko-komunistycznego, zahamowane dzięki zwycięstwu polskiego oręża w r. 1920, wzmogło się gwałtownie w ostatnich czasach i grozi nie najazdem, lecz przewrotem naszej Ojczyźnie i innym narodom europejskim, szczególniej tym, które nie potrafiły dotąd ustanowić w swych państwach silnych rządów narodowych. Zwycięstwo żywiołów anarchlczno-komunistycznych leży przedewszystkiem w interesie Żydów, zagrożonych wzrastającą z dnia na dzień falą ruchów narodowych.

Nie zapominamy wreszcie, iż istnieją jeszcze inne niebezpieczeństwa godzące w całość naszego terytorium państwowego i w istotną niezależność polskiego narodu, że wymienimy tylko istniejące ciągle zamysły odepchnięcia Polski od morza i odebrania jej ujścia Wisły, jedynej naszej wielkej rzeki narodowej.

W żywotnej dla nas sprawie Gdańska, Polska nie może pozwolić na to, ażeby jej stanowisko polityczne, które zdobyła po wojnie światowej w wolnem mieście, było w czemkolwiek uszczuplone, przeciwnie dążyć musi stanowczo do pełnego posiadania ujścia Wisły i do rozszerzenia naszych dotychczasowych uprawnień politycznych i gospodarczych w tem mieście.

W tym stanie rzeczy, świadomi swej odpowiedzialności za losy Ojczyzny, dziś, tak jak przed szesnastu laty zdobyć się musimy na wielki wysiłek woli i czynu. Trudniej jest jednak odpierać ataki wewnętrznych czy zewnętrznych wrogów, działających podstępnie i z ukrycia, niż walczyć w otwartym boju z najeźdźcę. Dla zwalczania tego rodzaju niebezpieczeństw trzeba dobrze zrozumieć istotę grożących nam planów i mieć wytrwałą wolę dla ich unicestwienia.

Na własnym zatem wysiłku narodu polskiego, na zorganizowanych karnych, przejętych ideą i programem wielkiej narodowej Polski kadrach na rodu, które jako Stronnictwo Narodowe zdecydowaną walkę od tylu lat prowadzi, spoczywa dziś wielki obowiązek odparcia ataków żydowsko-komunistycznych i zbudowania mocnego państwa narodowego. Stronnictwo Narodowe ten obowiązek walki już podjęło i w dzisiejszej poważnej chwili wzywa wszystkich Polaków rozumiejących nasze cele do skupienia się w szeregach Stronnictwa, bądź poparcia naszej akcji, która musi się zakończyć zwycięstwem”.

Dywersja “Warty”

W czasie formowania oddziałów, usiłowała do nich przyłączyć się niewielka grupka z transparentem, jak się okazało reprezentująca „Wartę” z „samym” redaktorem Kwiatkowskim na czele. Dywersantów wezwano do opuszczenia rynku. Gdy to nie poskutkowało, interweniowała straż porządkowa, likwidując incydent w ciągu kilku minut.

Złożenie wieńców na mogiłach

Delegacja władz Stronnictwa w osobach prez. J. Bartoszewicza, prezesa H. Wąsowicza i red. Berezowskiego udała się na cmentarz poległych w otoczeniu kilkudziesięciu pocztów sztandarowych i złożyła dwa białe czerwone wieńce żywych kwiatów na mogiłach poległych. Asystował przytem pluton honorowy Stow. Dowborczyków. Jeden z Dowborczyków por. Wereszczaka wygłosił przemówienie, przypominając, że w walkach pod Radzyminem dowodziło walczącemi oddziałami i poległo w obronie stolicy wielu oficerów Dowborczyków.

Defilada

W tym czasie maszerujące w kierunku Warszawy oddziały zawróciły i ustawiły się do defilady. W chwili gdy przed bramą cmentarza ukazali się przedstawiciele władz Stronnictwa, w otoczeniu sztandarów, pierwszy oddział, stojący na czele olbrzymiej rozciągniętej na dużej przestrzeni kolumny, otrzymał odpowiedni sygnał i defilada się rozpoczęła. W czwórkach, z dowódcami na czele z licznemi transparentami, przy dźwiękach orkiestry, przeciągały krokiem wojskowym wybijając głośno takt marszu jeden za drugim oddziały narodowców. Przy przemarszu koło cmentarza witano przyjmujących defiladę zwierzchników i sztandary lasem wyciągniętych rąk. Około połowa maszerujących umundurowana. Dzielnie prezentują się zwłaszcza oddziały straży porządk., w jednolitych mundurach i beretach z opaskami, oznaczającemi pełnione funkcje, na rękawach, oraz oddziały rowerzystów w sile kilkuset ludzi. Niemal wyłącznie młodzi chłopi i robotnicy. Entuzjazm i zapał do walki, biją im z oczu. Publiczność wznosi okrzyki Przedmiotem szczególnych owacyj, jest grupa pod dowództwem b. więźnia Berezy dr. Gutkiewicza oraz pluton Dowborczyków. Defilada trwa półtorej godziny!

Apel poległych narodowców

Po powrocie do Radzymina znowu zbiórka na rynku. Na tę samą trybunę, zrobioną z samochodu wchodzi kierownik okręgowy p. Przygodzki by wygłosić przemówienie pożegnalne. Wzywa do dalszej pracy i walki o Wielką Polskę. Nastąpił wreszcie ostatni uroczysty akt zjazdu: apel poległych narodowców, poczem w oddziałach pada komenda: „rozejść się”!

Imponująca karność i porządek

Odmarsz narodowców z Radzymina odbył się w tym samym imponującym porządku, jak zbiórki i wszystkie uroczystości zjazdowe. Wśród śpiewów i okrzyków, ale w zwartych szeregach kolejno, w wyznaczonym porządku oddziały opuszczają Radzymin. Rynek pustoszeje. Jednocześnie tu i ówdzie zaczynają się pojawiać czarne postacie Żydów, których podczas zjazdu nie widać było na ulicach Radzymina. W ciągu jednego dnia Radzymin był czysto polskiem miastem. Ten jeden dzień na długo pozostanie w pamięci mieszkańców.

Odparte napady komunistów

Na mniejsze grupy narodowców, zdążające pod Radzymin napadli w paru miejscowościach podwarszawskich komuniści. Napady te likwidowano w sposób bardzo dotkliwy dla napastników. Pod Strugą trzech napastników ciężko poturbowano i poraniono.

Stosunek władz i policji

Zachowanie policji i władz w Radzyminie podczas zjazdu było zupełnie poprawne. Natomiast przed zjazdem policja utrudniała we wszystkich niemal miejscowościach prace organizacyjne. Zrywano plakaty, zabierana ulotki, straszono represjami. Szczególną gorliwością pod tym względem odznaczała się policja w Grójcu oraz na posterunku w Kawęczynie. Szerzono też pogłoski, że zjazd będzie miał krwawy przebieg, że „będą trupy”.

Starosta z Ostrowi Maz. spotkawszy maszerującą grupę wygłosił do niej przemówienie, wzywające do zaniechania dalszego marszu. Przemówienia wysłuchano i pomaszerowano dalej.

Serdeczne powitanie narodowców w Warszawie

Na specjalną wzmiankę zasługuje serdeczne przyjęcie narodowców przez publiczność warszawską. Oddziały przyjmowano okrzykami, z, poszczególnemi narodowcami nawiązywano na ulicach pogawędki, w kawiarniach na widok jasnych koszul grano „Hymn Młodych”. Wielu warszawiaków wyrażało żal, że koncentracja grup narodowych nie odbyła się w Warszawie.

Warszawski Dziennik Narodowy
R. 2, 1936, nr 224B

 163 odsłon,  1 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.