historia terenów powiatu wołomińskiego

w dokumentach i wspomnieniach

kronika wydarzeń PRL sport Wołomin wycinki wydarzenia

Mecz Wicher – Błękitni

Na płycie boiska ustawiają się drużyny. Kapitanowie wymieniają pozdrowienia. Występuje poczet sztandarowy.

— Baczność! Na prawo patrz!

Przy dźwiękach fanfar oszczepniczka Pilewnicka w asyście kolegów Ziemskiego i Malińskiego wciąga flagę na maszt.

— Zawody uważam za otwarte — mówi GŁÓWNY ORGANIZATOR. Za chwilę pada strzał startera. Rozpoczął się mecz. Pierwsza konkurencja — 100 m kobiet, Wygrywa Ewa Rakowska, Wśród mężczyzn najszybszy na setkę jest Jerzy Zieliński.

W tym: miejscu wyjaśnienie. Nie szukajcie wymienionych nazwisk na listach mistrzów i rekordzistów Polski. Przynajmniej nie teraz, chociaż później, za kilka lat, kto wie…

Start! Starter stoi przy tablicy, na której ukaże się dymek z pistoletu. Rzecz praktykowana na większych zawodach i w… Sadownem

Przy takiej oprawie, godnej wielkich imprez sportowych, wystartowano do 1 rundy Ogólnopolskiej Szkolnej Ligi o Puchar „Sportowca” w maleńkim Sadownem. Walczą MKS „Biękitni” Wołomin i miejscowy MKS „Wicher”. W biegach przewagę mają lekkoatleci „Błękitnych”. Gospodarze rewanżują się w skoku wzwyż i rzutach. Jak zwykle w takich wypadkach zachodzą nieprzewidziane przeszkody. Ktoś z sąsiedniej wsi spóźnił się na autobus i nie przyjechał. Nie ma kilku chłopców z Łochowa (biorą udział w uroczystości otwarcia szkoły 1000-Iecia), trzeba w ostatniej chwili szukać zastępców, szybko przeliczyć jakie przesunięcia punktowo opłacą się najlepiej. Ważne jest nie tylko zwycięstwo nad przeciwnikiem, ale przede wszystkim ogólna ilość punktów. Trwa więc nieustępliwa walka o jak najlepszy wynik, ale powoli zarysowuje się lekka przewaga Wołomina. Prof, CHWEDORUK świetnie przygotował zespół.

Oddalmy się na chwilę od tego, co dzieje się na boisku, aby posłuchać ciekawych rzeczy o Sadownem.

Stadion na „Saharze”

Sztafeta 4x … E, czyli trzy Elżbiety i jedna Ewa, które tworzą sztafetę 4×100 m MKS “Błękitnych”

Sadowne — to po prostu wioska. Kilkuset mieszkańców, jedna szkoła. W miejscu, gdzie dziś znajduje się śliczny stadionik, im. Janusza Kusocińskiego, kilka lat temu były lotne piaski. Postawiono szkołę, ale nie pomyślano o boisku. A może i pomyślano, tylko z wykonaniem było trochę gorzej. Dziś, wspomina się tamie dni i dziwi, jak to mogło być tak bez boiska. Przed kilku laty dzięki społecznej inicjatywie mieszkańców, a przede wszystkim młodzieży szkolnej i nauczycieli, powstał obiekt sportowy z prawdziwego zdarzenia. Miejscowa i okoliczna młodzież ma wreszcie gdzie ćwiczyć i startować.

4 lat pracuje w tutejszej szkole nauczyciel wf MIECZYSŁAW CHMIELEWSKI. Jeśli „Wicher” w ogólnej klasyfikacji znalazł się w roku ubiegłym wśród 20 najlepszych MKS w Polsce, to w głównej mierze jego zasługa. A przecież zespół nie ma w swych szeregach wybitnych indywidualności. Jego siłą jest wyrównany poziom we wszystkich konkurencjach. Posłuchajmy co mówi on o swojej pracy.

— MKS założyliśmy cztery lata temu. W lidze „Sportowca” startujemy od początku jej istnienia i z każdym rokiem przesuwamy się o ileś tum pozycji do przodu. Dla nas są to najpoważniejsze zawody w sezonie. Pod ich kątem „ustawiamy” cały trening i przygotowanie.

Nie wiem czy te osiągnięcia byłyby możliwe, gdyby prof. Chmielewski zdany był wyłącznie na własne siły, gdyby nie znalazł sojuszników gotowych zawsze do pomocy — nauczycieli innych przedmiotów. Ciekawe, że zazwyczaj właśnie oni patrzą niezbyt przychylnym okiem na sport i zawody, bo młodzież ma się uczyć, odrabiać zadane lekcje itp. W Sadownem inaczej. Nauczyciele są na każdych zawodach i to nie tylko jako bierni odbiorcy wydarzeń na boisku, ale często biorą do ręki stoper lub taśmę i pomagają w sędziowaniu. Tak było i w niedzielę, gdy odwiedziliśmy miejscowy MKS. Kiedy sędziowie z MOZLA nie stawili się na zawody, panie i panowie od „rachunków” i polskiego musieli ich zastąpić.

Jaki jest dobry dyrektor?

Wśród nauczycieli wf popularne jest powiedzenie: jeśli dyrektor nie przeszkadza tam to pracy — to jest już dobry. Jak wobec tego nazwać dyrektora, który nie tylko nie przeszkadza — ale jak nam powiedział prof. Chmielewski — interesuje się wszystkim co dotyczy MKS, wynikami i w ogóle sportem? To chyba było przyczyną, że młodzież wybrała dyr. STANISŁAWA DRAGANA do Zarządu MKS. Na tym terenie nie jest to wypadek odosobniony, bo inny dyrektor, z niedalekiego Łochowa, BOGUSŁAW KRASUCKI jest prezesem klubu.

Do współpracy z MKS wciągnięto też Komitet Rodzicielski. Dr ZBIGNIEW MAZUREK przewodniczący Komitetu jest w Zarządzie Klubu. Można więc śmiało powiedzieć, że sport, a przede wszystkim lekka atletyka (w Łochowie piłka ręczna), to nie tylko sprawa młodzieży i nauczycieli wf. Że to wychodzi tylko na dobre młodzieży, ule trzeba chyba dodawać. I wypada tylko żałować, iż tak jak w Sadownem nie jest wszędzie, w każdej szkole.

Zawody zawodami, ale jutro trzeba iść do szkoły i kto wie, czy “pani” nie spyta z chemii

Rekord padł

Mecz skończony. Sumujemy wyniki. Niespodzianka. Wołomin 3.638 pkt, (!) o 656 pkt. lepiej niż rok temu. Takiego rezultatu nie spodziewał się ani prof. Chwedoruk, ani nikt z jego wychowanków. Sadowne 3.018 pkt., ale o trudnościach „kadrowych” gospodarzy już wspominaliśmy. To najlepsze rezultaty jakie oba zespoły osiągnęły w jednej rundzie. A i wyniki indywidualne były godne podkreślenia: Zieliński („Błękitni”) — 11,0 sek. na 100 m: Smoliński („Biękitni”) — 14,58 m w kuli; Zbrożek („Wicher”) — 50,9 sek. na 400 m.

Pięć wyników ponad 6 metrów w skoku w dal, blisko 34 metry w rzucie dyskiem dziewcząt, wiele rekordów szkoły i życiowych, oto pion sportowej niedzieli w Sadownem.

Andrzej Martynkin
Zdjęcia: Tomasz Prażmowski

Sportowiec
Nr 26 (708), 23 czerwca 1964

 242 odsłon,  1 odsłon dzisiaj

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.