Pierwsze lata Kazimierza Czechowskiego w Jasienicy

W roku 1931 lub 1932 do Jasienicy przybywa, aby objąć swą posadę nowy kierownik tutejszej Szkoły Powszechnej Kazimierz Czechowski. Człowiek wówczas dwudziestoośmioletni, absolwent Państwowego Seminarium Nauczycielskiego w Ursynowie, z ośmioletnim stażem w zawodzie nauczyciela i pierwszymi doświadczeniami na stanowisku kierownika szkoły. Na miejscu zastaje bardzo trudną sytuację i duże wyzwanie. W samym centrum wsi znajduje się zaledwie przed kilku laty wykończony budynek szkoły. Jest to w istocie drewniany, jednoizbowy, kryty strzechą dom przywieziony tutaj z Urli. Spełnione marzenie ówczesnego właściciela majątku ziemskiego w Jasienicy – prawdopodobnie Antoniego Czyżewskiego lub Józefa Leśniewskiego, które nie znalazło zrozumienia wśród lokalnej ludności.Czytaj dalej

Ród Czosnowskich wywodził się z Czosnowa w ziemi warszawskiej, położonego nad zachodnim brzegiem Wisły, niemal naprzeciw Nowego Dworu Mazowieckiego. Byli rodem szeroko rozgałęzionym, licznym, mającym majątki ziemskie w wielu miejscach na Mazowszu. Tutaj też pełnili szereg urzędów ziemskich. Pierwsi Czosnowscy wymienieni są w aktach już na początku XV wieku. Jeden z nich, Stanisław, zapisany w 1474 r. w poczet studentów uniwersytetu krakowskiego, sędzia ziemski zakroczymski, był m.in. dziedzicem wsi Jasienica koło Tłuszcza. Żył długo i jeszcze w dojrzałym wieku miał dzieci. Jego synowie, Stanisław i Paweł, w 1580 r. gospodarzyli w Jasienicy. Stanisław w dokumencie z 1561 r. zabezpieczył posag swej młodej żonie, Katarzynie z Uwielińskich. Tenże Stanisław został na stare lata (1592) stolnikiem warszawskim. W aktach figuruje też jako właściciel Olszewnicy na Lubelszczyźnie.Czytaj dalej

Jedną z pierwszych i najliczniejszych organizacji konspiracyjnych powstałych tuż po klęsce 1939 roku była Komenda Obrońców Polski. W latach 1942/1943 ugrupowanie weszło w skład Armii Krajowej. Założycielem KOP na naszym terenie byli nauczyciele, Jerzy Zwinogrodzki z Tłuszcza i Janina Dudówna z Postolisk. Od sierpnia 1940 roku komendantem KOP rejonu tłuszczańskiego był Władysław Zaborowski.Czytaj dalej

Para młodych. Kobieta w charakterystycznej girlandzie na głowie i długim welonie, Kury, lata 40 XX w.

Wyniki badań etnograficznych przeprowadzonych przez Ośrodek Dokumentacji Etnograficznej na terenie powiatu wołomińskiego.

„Taki jest nasz obyczaj odwieczny przez setne pokolenia ojców naszych na tej ziemi uświęcony, obyczaj piękny, jak ta świętość związku małżeńskiego, obyczaj, który powinien być szanowany jako błogosławieństwo rodzicielskie. To też ludzie rozważni i obyczaj praojców miłujący, szanują i zachowują dawne zwyczaje weselne swojego narodu, a jeno głupi i lekkomyślni lekceważą je sobie, nie pomnąc, że dzieci, które obyczaj ojców zapomniały, nie będą dobrej doli i błogosławieństwa rodzicielskiego miały.”[1]

Czytaj dalej

Tego roku obchodziliśmy 75-tą rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, wydarzenia niesłychanie ważnego dla wszystkich Polaków. Kilkanaście dni później, 18 sierpnia 1944 roku w naszej okolicy, dokładnie na terenie Jasienicy, rozegrała się dramatyczna bitwa dwóch obcych armii, która pochłonęła wiele ofiar spośród ludności cywilnej.Czytaj dalej

Franciszek Żymirski wywodził się z zubożałej rodziny szlacheckiej z Poznańskiego. Według ustaleń Marka Tarczyńskiego (Generalicja Powstania Listopadowego, Warszawa 1988, s.269), urodził się 5 października 1779 (lub 1778) w Krakowie. Ponieważ jego rodzina nie miała żadnych znajomości ani możliwości materialnych, musiał własną pracą i zdolnościami osiągać kolejne szczeble w karierze wojskowej.

Zapoczątkował ją wstępując jako młody porucznik do armii kościuszkowskiej podczas powstania 1794 r. Po jego upadku został emisariuszem tzw. Centralizacji Lwowskiej, przygotowującej kolejne powstanie celem odzyskania utraconej przez Polskę w 1795 r. niepodległości. Niebawem Centralizacja Lwowska została rozgromiona przez policję austriacką. Żymirski udał się na emigrację.Czytaj dalej

Według pamięci najstarszych mieszkańców szkoła w Postoliskach powstała przed 1900 rokiem, za rządów caratu, toteż nauka odbywała się w języku rosyjskim. Drewniany budynek składał się z mieszkania dla nauczyciela i jednej, dużej izby lekcyjnej, która wyposażona była w stolik, krzesło i długie, dwunastoosobowe ławki. Kierownikiem szkoły w latach 1903-1937 był Stanisław Kaska. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. w szkole było siedem oddziałów i pięciu nauczycieli. Do szkoły przychodzili także uczniowie z Mokrej Wsi i Wymysłów, aby kontynuować naukę w klasach starszych. W związku z tym kierownik zmuszony był do wynajęcia dodatkowych pomieszczeń u Władysława Łojka w Postoliskach i na tzw. „Batogówce”. W 1937 r. rozpoczęto budowę nowej szkoły pod nadzorem nowego kierownika Wacława Rusieckiego. Protekcja i wstawiennictwo Stanisława Kielaka – dawnego ucznia szkoły początkowej w Postoliskach, posła na Sejm Ustawodawczy oraz II i IV kadencji w II RP, wicemarszałka Sejmu IV kadencji i wytężona praca rolników, przyczyniły się do realizacji zamierzeń. Mimo że wojna przerwała dalsze prace, Niemcy zniszczyli pomieszczenia, a kierownika wywieziono na roboty do Niemiec, to już w pierwszych dniach września 1944 r. rozległ się dzwonek szkolny. Powoli szykowano nowe izby lekcyjne, porządkowano teren szkolny i cieszono się z powrotu kierownika Wacława Rusieckiego. Niestety, nie wrócił Stanisław Kielak, zginął 30 listopada 1940 r. w Auschwitz-Birkenau.Czytaj dalej

Niedługo już będzie rok, jak wójtem gminy Tłuszcz w pow. Radzymińskim został niejakiś Keller, dotychczasowy sołtys. Wójtem został z łaski starosty Morawskiego z Radzymina, (którego czytelnicy nasi znają z wyczynów w Jadowie), w ten sposób, że wyborów na wójta nie zarządzano, a w sanacyjny sposób mianowano Kellera, jako jednego z sołtysów, wójtem gminy Tłuszcz. Od tej pory Keller stał się stuprocentowym bebekiem na wzór swego szefa starosty Morawskiego (do niedawna zagorzałego endeka i wroga sanacji — jak twierdzą wtajemniczeni). Czytaj dalej

Zabawy ludowe – Zabawa w Jasienicy – Z czem wracają nasi uchodźcy?

(…) Popsuły też tegoletnie deszcze ludziom wiejskim i miejskim niedzielne zabawy. A tych zabaw, chociaż to czas wojny, w Polsce teraz bez liku. Niema numeru gazety prowincjonalnej, w którejby się nie zapowiadała jakaś uroczystość lub zabawa, to po miasteczkach, to po wsiach. Okazje zawsze się trafią. Trzeba się uważnie tym zebraniom, zjazdom i zabawom przyglądać, by ich sens głębszy zrozumieć. Napozór mogłoby się bez tych zgiełkliwości obyć, a jednak nie może się obyć. Dawniej lud nasz bawił się w karczmie. Tara pił, gawędził, hulał i hasał. Teraz karczma niemal znikła z widowni. Pić zresztą niema co, chyba cienkie, coraz cieńsze piwo, bo wódka strasznie droga. Potajemne gorzelnie, których jest wiele, są w możności dostarczać alkoholu tylko nałogowym amatorom gorzałki. To jedno. Dawniej lud bawił się sam z sobą i wśród siebie. Teraz nareszcie zaczyna się w swych zabawach łączyć z inteligencją. I to właśnie szczególnie ważne. Znika też, a raczej zanika stopniowo wyodrębnienie różnych sfer narodu. To drugie.Czytaj dalej

— Utworzona przed paru laty w Klembowie za Wołominem z inicyatywy miejscowego poprzedniego proboszcza, ks. Stanisława Kuczyńskiego, straż ogniowa ochotnicza rozwija coraz bardziej swoją pożyteczną działalność. Do dwu istniejących już oddziałów straży, w samym Klembowie i o pięć wiorst odległej od niego Jasienicy, przybył jeszcze teraz oddział trzeci we wsi Lipna, położonej opodal przystanku kolei petersburskiej Górki, miejscu, z natury rzeczy narażonem częściej na ogień, jako znajdującem się w sąsiedztwie plantu kolejowego. Do założenia oddziału straży ogniowej posłużył fundusz w kwocie rb. 1300, wyznaczony z czystych zysków kasy pożyczkowo-oszczędnościowej przez zebranie gminne na uchwale gromadzkiej.Czytaj dalej

W parafji Klembowie, w powiecie radzymińskim pod Warszawą, powstała straż ogniowa ochotnicza. Utworzyli ją mieszkańcy parafji dzięki staraniom i zachęcie księdza Stanisława Kuczyńskiego, który przed paru laty przybył na probostwo w Klembowie z Wysokienic pod Skierniewicami. Straż jest parafjalna, a ponieważ parafja Klembowska jest rozległa, więc postanowiono założyć oddziały straży w dwunastu różnych wsiach, aby w razie pożaru gdziekolwiek w parafji, można było łatwiej pośpieszyć z ratunkiem. Na początek utworzono dwa oddziały: jeden w samym Klembowie, a drugi o pięć wiorst, we wsi Jasienicy. Inne zamierzone oddziały ratownicze mają być tworzone w miarę możności.Czytaj dalej

W noc z 14 na 15 b.m. do gospodarza Rajmunda Jędrzejewskiego we wsi Jasienicy przyszło czterech bandytów. Gospodarz spał w podwórzu, tuż przy otwartych drzwiach stajni; dwóch z bandytów związali p. Jędrzejewskiego, przystawiwszy mu do piersi rewolwer, i zaczęli domagać się od niego pieniędzy. Gdy zaś ten powiedział, że pieniędzy nie posiada, zabrali mu dwa kożuchy, wepchnęli związanego gospodarza do stajni i zamknęli go tam, a sami zaprzęgli konia do wozu i odjechali. Na odjezdnem powiedzieli gospodarzowi, że koń im nie będzie potrzebny, że zabierają go dlatego, że nie chcą iść piechotą, i że nazajutrz on może znaleźć swego konia w Nowo-Mińsku na rynku. Jednak daremo jeździł pokrzywdzony do Nowo-Mińska, bo konia swego nie odnalazł.Czytaj dalej

Bracia Parobcy! Wielu z pośród was w listach do „Siewby” skarży się na ciężkie warunki waszej służby, a często nawet na uszczuplenie przez waszych pracobiorców dotychczasowej płacy. Rozumiemy, — ciężka dola wasza i ze smutkiem patrzymy na niełatwe warunki waszego życia, na objawy waszego niezadowolenia, które popchnęły was w kilku wypadkach nawet do strejku. W odpowiedzi na listy wasze, radzimy wam z serca, bracia parobcy, byście byli oględni i miarkowali się w stawianiu żądań, bo chwila obecna nie jest ku temu zgoła odpowiednia. Przytem obszarnicy radzymińscy są w ciężkim położeniu, niema prawie w tym powiecie folwarku nieobłożonego ponad miarę długiem.Czytaj dalej