Kryzys się ustala i jak niektórzy twierdzą, pogłębia się. Objawy kryzysu z pewnością. Więcej nędzy wśród bezrobotnych – rozpaczy. Mimo to, w szkole musi być coraz lepiej. Może umożliwia to fakt, że dzieci, w beztrosce nie rozumieją tego, że im jest źle, co całe społeczeństwo stara się wmówić im wszystkimi siłami. Naszym głębokim życzeniem jest, by  odporność natury dziecięcej zwyciężyła nastrój przygnębiający i pracowała z zapałem. W naszym życiu szkolnym formują się zasadnicze zmiany. Dużo się mówi o nowych programach szkolnych,  których pierwszym ptakiem był program oddziału I-szego. Spadł na nas – średnio przygotowanych. Wielu z nas pomieszało pojęcia nauczania łącznego z pojęciem metody wyrazowej (wariant II-gi).Czytaj dalej

Rok ten upamiętnił się w historii świata. To rok kryzysu. “Kryzys” – wyraz ten wymawia się na wszystkie sposoby  z rozpaczą, z rezygnacją z humorem. Niemniej jest to zjawisko niezmiernie ciekawe. Potentaci świata bankrutują. Ogromne firmy bankierskie starego i nowego świata chylą się ku upadkowi, potężna Anglia  nie może utrzymać żelaznej dotychczas wytrzymałości waluty. Chwieje się dolar, to bożyszcze pieniężne. A u dołu, wśród szerokich mas ludu – bezrobocie. Tysiące, ba – miliony ludzi bez pracy, olbrzymie sumy pochłonie zaopatrywanie tych nieszczęśników. Jest to stanowczo niemoralne. Żywi się – za takie dziś krwawe grosze falangi ludzi, których demoralizuje próżniactwo, tworząc nowy zawód: bezrobotny. Są tacy, którzy cztery lata uprawiają bezrobocie… i żyją. Jakaż jednak rada? Nędza się szerzy zatacza coraz szersze koła… Ciężko. Pocieszamy się tym, że tak być musi, że jest wszędzie, że u nas, w Polsce jest może nawet nieco lepiej, a choćby nawet było tak samo, to nikt się by nie dziwił.Czytaj dalej

Zacznę od przeglądu stosunków politycznych naszego państwa. Rośnie jego znaczenie w rodzinie państw europejskich i w całym świecie. Sławę Polski niosą za granicą sporty, muzyka, nauka, wychodzimy z odmętów lekceważenia  nas. Coraz częściej ciekawe oczy obraca ku nam Europa, a u nas dzieją się ważne rzeczy. Nasze życie państwowe chore było na… brak większości rządowej w Sejmie i Senacie. Zaradzono temu utworzywszy Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem, który w tegorocznych wyborach uzyskał przemożną większość posłów. Rząd, byle rozumny i zacny, ma możność dźwigać państwo i naród, zmieniać to co jest wadliwe, nie tracić czasu na zwady i kłótnie, lecz pracować, bo czasy są niezmiernie  ciężkie. Wciąż żyjemy pod groźbą odwetu ze strony Niemiec i Bolszewicji, a najgroźniejszy wróg –  to bezrobocie, któremu trudno zapobiec, a które i u nas i w całym świecie  stale się powiększa.Czytaj dalej

Zima roku 1929-ego zaznaczy się na długie lata w pamięci mieszkańców Europy. Fala silnych mrozów przeszła przez kraje Europy. Takich mrozów najsŁarsi ludzie nie pamiętali. Mróz w nocy z 7-go na 8-go lutego dochodził do 43° Celsjusza. Przy tym spadła ogromna masa śniegów, często tamująca komunikację. Używali w tym roku narciarze i saneczkarze Dla nich białe puchy śnieżne, to radość życia, to rozkosz pędu przez prześliczne, białe rozłogi wyiskrzone mrozem, śmiejące się do słońca brylantami i bielą, nieskalaną. Na torach saneczkarskich, na terenach narciarskich, na ślizgawkach ruch, śmiech, wesele… ale w ubogich izbach nędzarzy straszna niedola szczerzyła zęby… Dla biedaków straszne były długie tygodnie mrozów. Zimą i tak zawsze im trudno, i tak im zimno w nie dość ogrzewanych izbach, ale w tym roku to już było klęską. Parę zarobionych groszy trzeba było podzielić pomiędzy chleb i węgiel. Trzeba było chleba zjeść mniej, aby było przy czym ugotować strawy, bez której w zimnej izbie nie można by wyżyć. A bywały dni, w których nie można było dostać węgla. Nie spodziewano się takich katastrofalnych mrozów, zapasy były małe, dowóz w skutek zawiei śnieżnych niemożliwy.Czytaj dalej

Dnia 3-ego września dalekobieżny pociąg warszawski wyrzucił mnie o godzinie 7:40 w Wołominie…  Wołomin ! Nowa placówka życiowa, nowe pole pracy. Nie znałam go przedtem zupełnie. Na chybił – trafił wniosłam podanie na pierwsza, mniej więcej odpowiadająca, posadę, zdając się na los. Było to bardzo interesujące zresztą – przybyć do nieznanego środowiska, zupełnie innego niż to, w którym dotychczas pracowałam niż to, w którym się wychowałam. Snuły mi się w umyśle tysięczne obrazy stosunków, otoczenia, rodzaju pracy, wszystko przecie w marzeniach możliwe.Czytaj dalej