• 1905 – Stanisław Brzuszczyński pobudował dom przy ulicy Duczkowskiej róg Długiej (obecnie ulica Wileńska róg Legionów w Wołominie).
  • 1918 – Koniec I wojny światowej przyniósł po ponad stu latach niewoli, niepodległość Rzeczypospolitej. Szkolnictwo i oświata stanowiły w formującym się państwie jedną z najdonioślejszych dziedzin życia społeczno-kulturalnego. Nareszcie szkoła stała się polską. Myślała, czuła i uczyła po polsku, z polskich podręczników. To była niezwykła zdobycz państwa i społeczeństwa. Jednakże bieda tego państwa uniemożliwiała rozwój szkolnictwa na miarę marzeń Polaków żyjących w niewoli.

Czytaj dalej

Na pytanie: czy pamięta pan/pani wołomińską rodzinę Bohuszów? – najczęściej w odpowiedzi słyszałam: o, tak, pamiętam – lekarza… I to jest prawda, ponieważ Eugenia i Bolesław Bohuszowie mieli dwóch synów: Sławomira i Bohdana. Pierwszy był lekarzem internistą, drugi chirurgiem ortopedą. Dziś obaj, niestety nie żyją. Najmłodszym dzieckiem państwa Bohuszów jest córka Teresa – ekonomistka i rodzinna archiwistka. To dzięki m.in. pani Teresie napisałam biografie jej rodziców i wuja Bolesława Pławskiego – wołomińskich nauczycieli.Czytaj dalej

Był nauczycielem 7-klasowej Publicznej Szkoły Powszechnej nr 2 w Wołominie. Urodził się 13 lutego 1891 roku w Jadowie, tu mieszkał do 1913 roku. Ukończył Seminarium Nauczycielskie. Jego marzeniem była praca z dziećmi i młodzieżą. I tak też się stało – był nauczycielem z zamiłowania.

Pierwszą organizacją, do której wstąpił w 1917 roku był Związek Nauczycielstwa Polskiego. Pierwszą pracę powierzył Panu Bolesławowi wójt Gminy Lipie powiatu grójeckiego, ziemi warszawskiej. Było to pełnienie obowiązków nauczycielskich do 1 stycznia 1921 roku w szkole w Lipiu.Czytaj dalej

W wołomińskich szkołach pracował od 1928 roku. Do 1929 roku uczył w Publicznej Szkole Powszechnej Nr 2 w Wołominie, następnie został przeniesiony do Publicznej Szkoły Powszechnej Nr 3 (szkoły wyznania mojżeszowego) z polskim językiem nauczania. Wojna zmieniła jego plany i marzenia.Czytaj dalej

Krótka znajomość…

W 1952 roku Stanisława Bobkowska poznała na kuracji w Krynicy Zofię Nałkowską. 11 sierpnia 1952 roku Nałkowska zanotowała w „Dzienniku”: „Wczoraj była pani Bobkowska z Wołomina. Po wypiciu «Zubera z Janem» długie spacerowanie po zakątkach tutejszych, wypełnione ogromną jej biografią (zaczętą już przy pierwszym spotkaniu). Urodzona na Kaukazie (?), ojciec i dziad powstańcy, babka Szwedka, Syberia. Sprawa męża – zasługi, miłość, praca, śmierć. Jest to ta sama pani, która kończyła szkołę im. Nałkowskiego, którą prowadził Władysław Spasowski. Ostatnio przeszła operację odjęcia piersi, ale nic o tym nie mówi. Są to jakieś niewątpliwe wartości. I zarazem mówiona gotowa literatura”.Czytaj dalej

Była osobą wysoką, szczupłą, o gładko uczesanych włosach przyprószonych siwizną, a także zasadniczą, odważną w wypowiadaniu sądów, pryncypialną w swoich poglądach, kontrowersyjną, mimo to lubianą i cenioną w gronie nauczycielskim. W jej mieszkaniu nad biurkiem, zamiast krzyża, wisiał portret Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Pewnego razu, w okresie prześladowań religijnych, weszła na zebranie Rady Pedagogicznej z pozdrowieniem: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Wśród zebranych zapanowała konsternacja, nikt nie odpowiedział. Wówczas Janina Knapikówna siarczyście zaklęła i powiedziała: „Kultura nakazuje odpowiadać na pozdrowienia”. Zebrani chórem odpowiedzieli: „Na wieki wieków amen”.Czytaj dalej

Pozwolę sobie zaprezentować rodzinę państwa Kwapiszewskich, która tak zacnie wpisała się w dzieje miasta Wołomina. Kontaktuję się często z panią Krystyną Kwapiszewską, która darzy mnie nieukrywaną sympatią, dlatego pomyślałam, że już najwyższa pora, by “utkać” z jej wspomnień małą sagę Kwapiszewskich zanim odejdą najstarsi świadkowie minionych wydarzeń. Wędrówka od przeszłości do teraźniejszości zapisana jest na podstawie bezcennych relacji pani Krystyny oraz zachowanych dokumentów.Czytaj dalej

Stanisława Maria – córka nauczyciela Aleksandra Metelskiego i Marii z Nowosielskich, urodziła się 20 kwietnia 1913 r. w Puławach.

W trakcie pracy zawodowej była nauczycielką 7-klasowej Publicznej Szkoły Powszechnej Nr 1 i Nr 2, Publicznej Szkoły Powszechnej III stopnia Nr 4 w Wołominie, Publicznej Szkoły Powszechnej III stopnia w Lipinach oraz Państwowej Szkoły Powszechnej dla Pracujących w Wołominie.Czytaj dalej

Myśl napisania tego opracowania powstała po przeczytaniu pracy Krystyny Kwapiszewskiej pt. Tajne nauczanie na terenie miasta Wołomina w okresie okupacji (komplety gimnazjalne prowadzone przez “Natalię”)1. To tam autorka wymienia imiona i nazwiska uczniów tajnego nauczania, na “swoich” – jak pisze – kompletach. Pomyślałam, świetny pomysł upamiętniający tych “co kulom się nie kłaniali” – uczniom i ich nauczycielom. Zadzwoniłam do pierwszej osoby, spotkałam się osobiście, a potem nie było problemu, jedni drugim przekazywali telefonicznie wiadomości, odżyły przyjaźnie i przykurzone czasem wspomnienia…Czytaj dalej

Jadwiga Markowska

Jadwiga Markowska (1892 – 1945)

Pamięć “o swojej Pani” kultywowały jej uczennice z lat 1928-1945, dziś osoby w sędziwym wieku. To one przez lata odwiedzały jej mogiłę na wołomińskim cmentarzu, modliły się za nią, składały kwiaty i zapalały znicze. Ale płyta nagrobna z 1945 r. zaczęła się kruszyć, a napis:

ŚP. JADWIGA MARKOWSKA
UR. 1892 r. ZM. 22. I. 1945 r.
ZASŁUŻONEJ I NIEODŻAŁOWANEJ KIEROWNICZCE SZKOŁY nr 2
I DROGIEJ KOLEŻANCE W DOWÓD PAMIĘCI
NAUCZYCIELSTWO, WYCHOWANKOWIE I PRZYJACIELE

po wielu latach stał się już prawie niewidoczny.Czytaj dalej

Zofia Wanda Bublewska (1880 – 1946)

Zofia Wanda Bublewska urodziła się 10 marca 1880 r. w Poniewieżu, na Żmudzi. Była córką Emilii z domu Rodkiewicz i Adama Lutkiewicza herbu Doliwa. Dzieciństwo spędziła w majątku ojca – Poczgoła koło Wodoktów. Obydwie miejscowości – Poniewież i Wodokty – są znane z powieści Henryka Sienkiewicza pt. “Potop”. Pierwsze lekcje Zofia Wanda pobierała w domu, uczyła ją guwernantka. Na dalszą naukę została wysłana do Petersburga, do Instytutu Aleksandrowskiego.Czytaj dalej

Sądzę, że rok 1936 będzie miał prawo zapisać się na łamach historii tak ogólnoświatowej, jak i poszczególnych narodów. Dzieją się rzeczy, które znamionują nową erę ludzkości. Jednakże, gdy zastanowić się głębiej nad istotą tego, co spostrzegam przykładając do tego moją miarę rozumienia życia i historii, trochę obawiam się, że ta zapowiedziana era, to tylko powracająca fala czegoś dawnego, znanego i właściwie dla istoty życia ludzkiego mało ważnego. Wielkie – nie wiem, czy tak – ale głośne i… nowe słowo “totalizm” jest znamieniem idących czasów.Czytaj dalej

Przystępując do kreślenia kroniki ubiegłego roku, na pierwszy plan wysuwam wielkie zdarzenie w historii naszego narodu: śmierć największego człowieka naszych i przyszłych czasów na terenie Polski, a także i współczesnych w Europie i świecie całym: Pierwszego Marszałka Polski, Komendanta Józefa Piłsudskiego. Dzień 12 maja, niedziela, godz. 20, 28 minut. Zamilkło umęczone, wielkie serce, zgasła myśl strzegąca historii Polski przez lat kilkadziesiąt.Czytaj dalej

W roku 1933 politycy nie mogli skarżyć się na brak emocji: na dalekim wschodzie fantastyczne zdarzenia. Rewolucja za rewolucją w Chinach. Nie bardzo można było zorientować się dokładnie czy wojska, które przed trzema tygodniami były wojskami prawowiernymi nie są już zbuntowanymi nie zmieniając władcy i nie łamiąc przysięgi. Japonia, sprytna Japonia dręczona ciągłymi trzęsieniami ziemi poszukała sobie ostoi na własnym pewnym lądzie. Pomogła cesarzowi Mandżurii (którego podczas akcji jeszcze nie było) utworzyć niezależne od nikogo (prócz Japonii) państwa. Jest więc państwo Mandżukuo. To pociągnięcie polityczne miało dużo stron niezadowolonych. Były przede wszystkiem dwie takie “strony” – Sowiety i Stany Zjednoczone. Trochę też i Anglia. Zakotłowało się trochę w polityce, ale po obliczeniach dokładnych, okazało się, że widoki trudne i poszukiwano odpowiednich urzędowych frazesów dla uspokojenia apetytów, sumień i umysłów.Czytaj dalej