Dokoła stolicy grupowały się znane nam persjarnie w Kobyłce i w Lipkowie. Do nich dorzucić należy prawie że nie wzmiankowaną dotąd przez historyków polskiego przemysłu artystycznego fabrykę pasów w samej Warszawie. Persjarnie te łączy ze sobą nie tylko położenie geograficzne, lecz także niektóre wspólne cechy produkcji oraz fakt, że w Kobyłce zarówno jak i w Warszawie kierownikiem produkcji była ta sama osoba, odgrywająca w dziejach polskich persjarni znaczną rolę. Mam na myśli Franciszka Selimanda. W dziejach persjarni polskich jest on ważną postacią; należy go postawić obok Jana Madżarskiego. Ormianin i Francuz dzielą zasługi dla polskiej sztuki zdobniczej w tym zakresie, a elementy twórczości, które obaj do niego wnieśli, miały utrzymać tę linię rozwoju, jaką produkcji pasów nadały pierwsze persjarnie na kresach południowo-wschodnich. Obaj mieli utrwalić charakter stylowy i zdobnicze walory polskich pasów, podnosząc jeszcze ich poziom artystyczny. Wschód i Zachód, Persja i Francja miały sobie podać ręce w wydoskonaleniu typu pasa, który mimo tych wpływów w istocie swej pozostał polskim.Czytaj dalej

Kobyłka, wieś odległa o dwie mile od wschodniej pa strony Pragi, niegdyś należała do województwa Mazowieckiego ziemi Warszawskiej, następnie gubernii Warszawskiej, powiatu Błońskiego, a potem powiatu i obwodu Stanisławowskiego; obecnie zaś należy do powiatu Radzymińskiego. Miejsce to zwało się Targową Wolą; tu bowiem, po ukończonym targu na Pradze pozostałe konie sprzedawano. Na targu, przy wjeździe, był szyld, a na tym wymalowany koń; szlachcic polski, jadąc do Woli Targowej, dla skrócenia i odróżnienia innych targów, gdzie nie było podobnych szyldów, na zapytanie dokąd jedzie, zwykł był mawiać “jadę pod kobyłkę”, z tego i miejscowość sama nazwę “Kobyłki” otrzymała.Czytaj dalej