– Ś. p. Wiktor hr. Ronikier. W Sobotę dnia 22 b. m. o godz. 12 w południe zmarł nagle na anewryzm serca w 50 roku życia obywatel m. Warszawy, a zarazem właściciel rozległego majątku Ząbki, Wiktor hr. Ronikier. Śmierć zaskoczyła go nagle w chwili, gdy dążąc ogrodem Saskim, zbliżał się już do wyjścia od strony ulicy Niecałej w Warszawie. Ś. p. Wiktor hr. Ronikier był osobistością znaną w szerokich kołach tamtejszego społeczeństwa z niestrudzonej działalności na polu filantropii. Osiadłszy przed laty kilkudziesięciu w Warszawie, brał czynny udział w życiu publicznem, jako członek różnych instytucyi miejskich, zawsze mając dobro ogólne na celu. Przez długi szereg lat był czynnym członkiem, a następnie wice-prezesem warszawskiego Towarzystwa dobroczynności. Jako długoletni członek komitetu nadzorczego cmentarza powązkowskiego ś. p. Ronikier nie małe położył zasługi; ceniono go również jako jednego z najruchliwszych członków komitetu Towarzystwa kredytowego miasta Warszawy.

Ognisko Rodzinne – tygodnik literacki ilustrowany
R. 1, nr 5 (29 kwietnia 1899)Czytaj dalej

Niezadługo, bo z wiosną, płaskie, lesiste okolice radzymińskie rozjaśnią się słonkiem i uśmiechem bladych twarzyczek; słonko przyjdzie jak przychodziło coroku, ale uśmiech sierocy będzie dziełem Towarzystwa Dobroczynności, które zakupiło kilkanaście morgów z folwarku Drewnicy, o siedem wiorst od Warszawy, na „osadę sierocą”. Dwaj delegaci Towarzystwa, których nazwiska bezustannie się powtarzają, kiedy idzie o sprawy biednych, hr. W. Ronikier i p. J . Juszczyk, uznali miejsce to, suche, lesiste, z wyborną wodą, za najodpowiedniejsze dla bladych dzieci, które leczy i hartuje głównie powietrze. Stanie tam osada jak z igły, z dworem, budynkami gospodarskiemi, ogrodami, pasieką: wszystko to będzie miniaturowe, a jednak pomieści się w tem pudełku 160 chłopców, pod opieką nauczycieli, Sióstr miłosierdzia i kapliczki, której sygnaturka wzywać będzie do modlitwy i pracy. Leśne ptactwo zdziwi się, gdy na wiosnę posłyszy szczebiot i śmiech dziecięcy; najprzód spłoszy się tą niespodzianką a potem oswoi i przyjdzie do osady, aby przypatrywać się pracy młodych robinsonów i razem z nimi świergotać.Czytaj dalej