Donoszą nam z Radzymina, że w zeszły Wtorek, mieszkaniec tameczny P. Franciszek Niemieski, wracając już zmrokiem do miasta, spostrzegł blizko drogi pod realnością Alexandrów, cztery lśniące punkta, w których myśliwskim instynktem odgadł obecność dwóch, jak to mówią, słowików co kobyły duszą. Opatrzony w dubeltówkę, celne strzały skierował ku tej interesującej parze, i w moment zrobiło się zamięszanie, którego wszelako nie tkając palca we drzwi, nie chciał bliżej rozpoznawać niezaopatrzywszy się w sąsiedniej wsi w latarkę i w kilku zuchów.
Wróciwszy na miejsce, zastano ogromnego wilka już rozciągniętego i wilczycę śmiertelnie ranioną, którą z łatwością dobito. Dwa te exemplarze sprowadzone do Radzymina, oglądane były w tych dniach z niemałą ciekawością przez wszystkich mieszkańców miejscowych.
Kurjer Warszawski
1859, nr 109