Lokator „Domu nad łąkami”

Jerzy Surowcew (1892-1976)

Jerzy Surowcew urodził się 26 listopada 1892 r. w Kijowie na Ukrainie. Był synem Jana i Marii z Kaliszewskich. Mówił o sobie, że jest Polakiem wyznania prawosławnego. Z pożółkłych fotografii, zachowanych w starym albumie, wyłania się obraz spokojnego i bogobojnego życia, jakie rodzina Surowcewów wiodła wśród sielskich kresowych krajobrazów.

Jerzy Surowcew kształcił się na sędziego na Uniwersytecie Kijowskim, ale studiów nie ukończył.1 Uciekł do Polski po rewolucji bolszewickiej 1917 r. (był białogwardzistą?). Do 1920 r. mieszkał w Częstochowie. W Wołominie osiedlił się w 1921 r. Zamieszkał w domu przy ulicy Orwida 1, utrzymywał się z produkcji galanterii artystycznej. Brał czynny udział w życiu religijnym wołomińskiej parafii prawosławnej.2

Podczas II wojny światowej, w 1942 r. został wywieziony, wraz z żoną Joanną i synem Jerzym, na przymusowe roboty do Niemiec. Joanna Surowcew zmarła z wycieńczenia w kwietniu 1945 r. w szpitalu pod Berlinem. Syn Jerzy przedostał się do strefy okupacyjnej mocarstw zachodnich i wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Został inżynierem.

Po wojnie Surowcew – senior wrócił do Wołomina. W 1945 r. zamieszkał na Górkach, przy ulicy Wacława Nałkowskiego 17. „Dom nad Łąkami” był wówczas domem komunalnym. Panie Nałkowskie (Zofia, jej matka Anna i siostra Hanna) sprzedały posiadłość jeszcze w 1937 r. i przeniosły się do Warszawy. Surowcew, jak wielu innych powojennych lokatorów, tu właśnie otrzymał przydział na mieszkanie. Został zatrudniony jako kierownik świetlicy w Zakładach Szklarskich (czyli w hucie „Vitrum”). Podawał się za artystę-dekoratora. Wydaje się, że chcąc uniknąć kłopotów natury politycznej udzielał się społecznie, aktywnie działał w Zarządzie Powiatowym TPPR (Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej) oraz w ZMP (Związku Młodzieży Polskiej), którego Komitet Powiatowy znajdował się na ulicy Długiej. Organizował dla młodzieży spotkania kulturalne, wykłady o rosyjskiej literaturze i wycieczki krajoznawcze. Należał do TUR-u (Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych), które miało w Wołominie własną drużynę piłki nożnej „Turowianka”. Był także ławnikiem w sądzie w Warszawie.

U schyłku życia, w listopadzie 1975 r. ożenił się powtórnie – z Bronisławą Wypych.3 W niewielkim pokoju („zachodnim”), który zajmowali na piętrze „Domu nad Łąkami”, żyli wśród gromadzonych przez Jerzego dzieł sztuki i książek. Surowcew wszystkie oszczędności przeznaczał na zakup mebli, obrazów, grafik, przedmiotów sztuki zdobniczej, pocztowych znaczków, a przede wszystkim książek.4

Miał także inne pasje. Porządkował zniszczony przez wojnę ogród wokół rodzinnego domu Zofii Nałkowskiej. Sadził drzewa brzoskwiniowe, bzy i kwiaty. Na swój sposób dbał o Górki i często był nazywany kustoszem „Domu nad Łąkami”. Czynił wysiłki, aby upamiętnić osobę Wacława Nałkowskiego (ówczesna Rada Miejska w Wołominie nie wyraziła zgody na umieszczenie na domu Nałkowskich pamiątkowej tablicy poświęconej geografowi) i postacie innych obywateli zasłużonych dla ziemi wołomińskiej. Po śmierci Zofii Nałkowskiej przez wiele lat zabiegał o utworzenie muzeum w „Domu nad Łąkami”. Wierzył, że jego zbiory dadzą początek muzealnej kolekcji.

Dziś mało kto pamięta, że Zofię Nałkowską znał osobiście. Poznali się w maju 1951 r., podczas pobytu pisarki w Wołominie.5 Dalsze dzieje tej dziwnej znajomości, która przetrwała aż do śmierci Z. Nałkowskiej zostały udokumentowane przez nią samą w „Dziennikach”.6 Kilkakrotnie odwiedził pisarkę w jej warszawskim mieszkaniu na Krakowskim Przedmieściu, po raz ostatni w listopadzie 1954 r.

Jerzy Surowcew zmarł w Wołominie 12 lipca 1976 r. Miał 84 lata. Został pochowany w Warszawie, na cmentarzu Prawosławnym na Woli (kwatera 29, rząd 3 , miejsce 15).

W 1984 r., w związku z remontem „Domu nad łąkami”, Bronisława Surowcew przeprowadziła się na ulicę Armii Ludowej 53 (obecnie Legionów), do mieszkania pod numerem 9. Przepadło wtedy wiele przedmiotów i książek, które tak systematycznie zbierał i pieczołowicie przechowywał przez kilkadziesiąt lat Jerzy Surowcew.

Po śmierci Bronisławy spuścizna jej męża znalazła schronienie w magazynach Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie. Znaczna jej część wróciła do Wołomina w 1992 r., przed uroczystym otwarciem Muzeum im. Zofii i Wacława Nałkowskich. W ostatnich latach bibliotekę „Domu nad Łąkami” wzbogacił także zbiór książek J. Surowcewa. Są w nim dzieła literatury polskiej i światowej, prace dotyczące historii teatru operowego, historii baletu, teatru europejskiego, biografie wielkich kompozytorów i biografie wybitnych reżyserów teatralnych, prace poświęcone historii mody, kostiumologii, historii sztuki, zwłaszcza historii malarstwa i rzemiosła artystycznego oraz dzieła z dziedziny historii powszechnej, geografii, atlasy, monografie europejskich miast, pamiętniki, dzienniki, biografie, również cymelia wydawnicze, np. dzieła Puszkina, Tołstoja, Gogola, Goethego w wersji oryginalnej. Wartościową część zbioru stanowią dzieła Wacława Nałkowskiego i Zofii Nałkowskiej, opatrzone autografami pisarki (np.: „Panu Jerzemu Surowcewowi – wdzięczna za miłe wiadomości o domu nad łąkami – ZNałkowska – 7.XI.1954”) oraz książki pisarzy współczesnych Nałkowskiej, w których znajdują się zagadkowe dedykacje, jak ta od Heleny Boguszewskiej: „Panu Jerzemu Surowcewowi – w dniu rozmowy o rzeczy niesłychanej, jaka się przydarzyła Domowi nad Łąkami – z serdecznymi słowami – autorka – 25.IV.1957.”

  1. Po wielu latach w wywiadach prasowych wspominał, że studiował razem z Konstantym Paustowskim (1892-1968), pisarzem radzieckim o polskich korzeniach, który odwiedził go w Polsce w 1959 r. H. Zimler, I oprowadza po tych miejscach przeminionych, „Gromada Rolnik Polski”, 1971 nr 65.
  2. Na zdjęciach przechowywanych przez ks. Włodzimierza Kuprjanowicza, proboszcza parafii prawosławnej pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła w Wołominie, J. Surowcew przed wejściem do cerkwi na ulicy Tramwajowej (obecnie Marszałka J. Piłsudskiego) w imieniu prawosławnej społeczności wita starostę radzymińskiego Stefana Morawskiego w dniu Panichidy – nabożeństwa żałobnego za Marszałka Józefa Piłsudskiego, 23 czerwca 1935 r. Cerkiew mieściła się na poddaszu drewnianego domu A. M. Michalczonków, Białorusinów pochodzących z Wileńszczyzny, który został poświęcony na świątynię 29 czerwca 1930 r.
  3. Bronisława Surowcew (17 sierpnia 1916 – 19 stycznia 1990) pochodziła z Soborzyc, niedaleko Radomska. Była córką Wincentego i Marianny Stala. W Wołominie mieszkała najpierw na ulicy Kobyłkowskiej, a od 1955 r. w domu Nałkowskich. Tutaj właśnie poznała Jerzego Surowcewa.
  4. Wśród rozmaitych pamiątek, które zostały po J. Surowcewie jest obraz olejny wołomińskiego malarza Romana Szluhy zatytułowany „Martwa natura ze skrzypcami i banjo”. R. Szluha (1890-1963) należał do tych artystów, którzy działali poza wielkimi ośrodkami i cicho przeszli przez życie nie pozostawiając wyraźnego śladu. Zdolności mu nie brakowało, brakowało natomiast siły przebicia i tzw. łutu szczęścia. Wiemy o nim niewiele. W latach 1906-1912 studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim, równocześnie pobierając prywatnie lekcje rysunku i malarstwa. Swe wykształcenie uzupełnił we Francji. Po powrocie był członkiem Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych i grupy artystów wielkopolskich Plastyka (jak sam podawał). Wystawiał na Salonach Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie w latach 1928-1932. Następnie osiadł w Wołominie, gdzie zmarł 9 kwietnia 1963 r. Od 1950 r. był członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków (numer legitymacji 511). Uprawiał malarstwo sztalugowe, grafikę warsztatową i użytkową. www.artinfo.pl
  5. Z. Nałkowska, Na dawnym miejscu życia, (w:) Z. Nałkowska, Widzenie bliskie i dalekie, Warszawa 1957, s. 335-340.
  6. Z. Nałkowska, Dzienniki 1945-1954, cz. 2 (1949-1952), oprac., wstęp i komentarz H. Kirchner, Warszawa 2000, s. 255-257, 569-570, 586, 652-653; cz. 3 (1953-1954), oprac., wstęp i komentarz H. Kirchner, Warszawa 2001, s. 39, 46-47, 71, 89, 93, 199, 304-305, 464.

Z dzienników Zofii Nałkowskiej

Warszawa, 16 VII 1952, środa: Nagle Surowcew – z fotografiami z Wołomina i Górek. Rozmowa długa, ale zajmująca – jego losy, losy okolicy. Obiad, wino, przyjaźń. Mają mi tam też zrobić jubileusz jesienią.

Warszawa, 2 XI 1952, niedziela: O 3. delegacja z Wołomina: Bobkowska, Surowcew, Paplińska (wdowa po jednym z 50 powieszonych, dziesięciolecie, akademia w Wołominie, nazwą Hutę jego imieniem). Jej narracja – niezwykła, mądra, mocna. Studia filologiczne. Los jego matki, lat 72, i siostry. Los jej samej. Los tych wdów. Uważam, że powinna to napisać. Bardzo chce. Ale praca w redakcji „Trybuny Ludu” (biblioteka materiałów) i brak własnego mieszkania, pokój przy kimś. Wstrząsający wieczór. Prezent od Surowcewa – olbrzymi „Piotr Pierwyj” Aleksieja Tołstoja.

Warszawa, 15 II 1953, niedziela: Surowcew z kimś młodym z Wołomina o uroczystości w maju na Górkach. Wmurowanie tablicy, akademia. O tym, że zrobią tam muzeum WN [Wacława Nałkowskiego], co wspominała Hubertowa, już nie wspomina tylko o tym, że powinnam tam przyjeżdżać.

Rozmowa z tymi dwoma o rzeczach tego Wołomina i Górek rozrosła się, trwa, przy winie i babce, a trzeba szynki i wódki. Razem słuchamy koncertu Chopina. Daję im po trzy książki. Przyrzekam udział geografów na niedzielę 1 III o czwartej.

Warszawa, 2 III 1953, poniedziałek: O 5. Surowcew i ten zadziwiający przewodniczący Rady Miejskiej Wołomina [Wieczorek] – awans społeczny, praca w „Świecie” (Krzywoszewski, Czekalski i inni) – jako drukarstwo, prenumeraty, wreszcie reportaże i pisanie. Dowcip, dziwaczność, rozum, przekora. Ależ numer! Całe zjawisko!
Umawiamy się na przyjazd we środę od 12. do 2. Uroczystość w maju (tablica i akademia).

Warszawa, 4 III 1953, środa: Wyjazd spóźnionym autem do Wołomina. Oględziny domu, Hania po raz pierwszy widzi to po zmianach. Uzgodnienie z Surowcewem co do jakości tablicy, którą przybiją na domu. Płacz Hani.

Warszawa, 12 IV 1953, niedziela: […] Jazda z Genią na Górki w sprawie tej tablicy. W drodze ta dziwna staruszka – jadąca odwiedzać syna obłąkanego w Drewnicy. Słonecznie i zimno. Surowcew chętny i przejęty tą sprawą, że tylko poważna. Ale chyba tylko on. […] Więc litery będą zagłębione, nie brąz. Widok Górek w słońcu i zimnym wietrze rozdzierający. Jak Warszawa – ten dawny las, sama ruina, same gruzy. Górki – całe porośnięte, dostępne ścieżkami, ozdobione tarasami, mnóstwem drzew sadzonych liściastych i owocowych, kwiatami i sadem – teraz to zupełny śmietnik. Jakieś zwalone obmurowanie z cegieł, sypiący się brudny piasek, rozdeptane, rozsypane tarasy. Jeden Surowcew sadzi tu i ówdzie to drzewko, to kwiatek. Powrót elektryczną kolejką.

Warszawa, 5 V 1953, wtorek: Jeszcze przychodzi Surowcew. Więc jednak to i owo. Wreszcie odkładają tablicę i wszystko do jesieni, bo Rada, bo coś, bo szkoły mają egzaminy. Jeszcze jakieś drzewo wycięli, by wkopać tam słupy do czegoś.

Warszawa, 15 V 1953, piątek: Dziesiąty dzień choroby. Ogromny napływ osób i wszelkich kwiatów. Depesze, podaruneczki. Te bzy, zerwane przy domu nad łąkami z ocalałych krzaków, sadzonych przez ojca i przez nas ? niesione przez czworo tamtejszej młodzieży, z których jedna siostrzenica małej modelki do „Bezdomnej” Hani, jeden – nieletni księgarz w Wołominie, nadający się do istotnej rozmowy. […] Wazon wielki z kryształu od Surowcewa.

Warszawa, 12 X 1953, poniedziałek: Surowcew z Paplińską. Akademia Paplińskiego w Wołominie, na którą telefonicznie zjednywam Broniewskiego (16 X g. 18). Zgadza się na udział. Mamy razem pojechać autem. Surowcew przyniósł z Górek złote liście klonu, białe kulki [buldeneżu], kwiatki brązowe z żółtym. Zalesia Górki, sadzi kwiaty, drzewa owocowe.

Warszawa, 19 III 1954, piątek: W domu Surowcew – że zadrzewia Górki, że sadzi drzewa owocowe, brzoskwinie, kwiaty winogrona. Jestem wzruszona i niespokojna – dlaczego to robi.

Warszawa, 7 XI 1954: Surowcew. O Górkach – chce popiersia WN [Wacława Nałkowskiego] do ustawienia w ogrodzie (rozarium). Dostał trzy książki i „Pisma wybrane” z dedykacją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.