W grudniu 1938 r. Towarzystwo Przyjaciół osiedli Wołominka, Sławka i okolic w Wołominie z siedzibą przy ul. Trakt Warszawski 9 wydało odezwę do „obywateli i obywatelek” tychże dzielnic, informujące o podjętych pracach zmierzających do przekształcenia Wołominka w miasto ogród. Jednocześnie Towarzystwo zaznaczyło, że jego działalność nie ma celu politycznego, a jedynie społeczno-kulturalne i gospodarcze. Czytamy: „Od początku istnienia Towarzystwa metodą jego działania nie była walka, lecz wytężona, racjonalna, planowa, zgodna praca.”
Składajcie ofiary pieniężne

Dzięki temu, od połowy 1936 r. do końca 1938 r. udało się osiągnąć m.in. częściowe umieszczenie tablic z nazwami ulic; ustawienie w wielu punktach dzielnicy oświetleniowych lamp elektrycznych na ulicach; ożywienie kupna i sprzedaży placów budowlanych; budowę nowych domów mieszkalnych. Ponadto Towarzystwo nie tylko zapoczątkowało budowę nowoczesnej szkoły (przy ulicy Przejazd róg Lwowskiej), która miała nosić imię Józefa Piłsudskiego. Również zebrało na ten cel fundusze w wysokości 5.200 zł oraz zakupiło place pod budynek, ogród i boisko szkolne, które następnie przekazano miastu. Co tu ukrywać, monumentalny gmach szkoły (uwidoczniony na specjalnie wydanych pocztówkach, po 10 groszy sztuka) miał się składać z czterech kondygnacji i sali gimnastycznej. W planowanym wyposażeniu znalazły się także: natryski, sale rekreacyjne, trzy szatnie i schron przeciwgazowy. Składajcie ofiary pieniężne – apeluje Towarzystwo – na budowę szkoły, każda ofiara i nazwisko ofiarodawcy są dokładnie zapisane!
Wyliczając osiągnięcia i plany Towarzystwo nadmienia o dążeniu do dalszej solidnej i racjonalnej, luźnej willowej zabudowy całego Wołominka, który ma bardzo dobre i dogodne do tego warunki (najlepiej w całym mieście rozparcelowane tereny budowlane, (…) jedyną w mieście, przebiegającą przez Wołominek szosę łączącą Wołomin z Warszawą i Radzyminem, ładne, tanie prostokątne działki budowlane, ulice proste i szerokie, teren w znacznej części zadrzewiony, dobrą wodę do picia, place pod przyszły rynek i kaplicę dla Wołominka. Po całkowitej zabudowie willowej Wołominek może naprawdę stać się miastem-ogrodem o chłonności 10-12 tysięcy mieszkańców. I co nam zostało z tamtych lat? Tak niewiele, że prawie nic. Poza willową zabudową i zadrzewionym terenem.
Ponadto Towarzystwo przyznaje, że:
- dąży do uporządkowania i urządzenia ważniejszych arteryj komunikacyjnych;
- dąży, przy nadchodzących wyborach samorządowych do wprowadzenia do rady miejskiej kilku radnych przedstawicieli dzielnicy, bo tylko tacy najlepiej będą bronili własnego terenu. Mamy nadzieję (upomina Towarzystwo), że gdy nadejdą wybory, oddacie swoje głosy na znanych wam własnych kandydatów, że nie dacie się uwieść żadnym, innym hasłom.
Pięć tysięcy łokci
Dalej Towarzystwo zaprasza wszystkie osoby dobrej woli, owych obywateli i obywatelki, do udzielania Towarzystwu pomocy przy realizacji zamierzonych zadań, mających na celu jedynie dobro dzielnicy i miasta. Podane są oczywiście zasady i wskazówki oczekiwanej pomocy. I tak, w przypadku działek budowlanych i parcelacji placów Towarzystwo radzi, by nie dzielić posiadanych placów na zbyt małe działki. Zdaniem Towarzystwa, działkę o powierzchni dwadzieścia tysięcy łokci (6.660 m kw) można podzielić najwyżej na pięć działek po cztery tysiące łokci (1.332 m kw.) itd. „dzielenie placów na mniejsze działki, o ile by na nich nie miały stanąć domy zaopatrzone w wodociąg i kanalizację, ze względu na willowy charakter dzielnicy nie jest wskazane. Pożądane było by utrzymanie wielkości działek po 5 i 10 tysięcy łokci, bowiem większe działki, bardziej przewiewne, będą miały znaczenie dla obrony przeciwlotniczej i przeciwgazowej.”
W przypadku grodzenia placów Towarzystwo zaleca mocne, przewiewne parkany, żeby osiedle już z wyglądu było miłe i estetyczne, żeby widać było smak i kulturę.
Łazienka – tak, zasłony – nie
Towarzystwo myśli także o projektach przyszłych domów, żeby budujący amatorzy nieświadomie nie „wyrządzali krzywdy sobie, społeczeństwu, naszej dzielnicy i miastu.”
„Dobra budowa będzie tylko Waszą zasługą, zła budowa – Waszą winą” głosi Towarzystwo i ostrzega: Unikajcie budowy oficyn! Pamiętajcie, że inwestowanie kapitałów w złe budowle wcale się nie opłaca. Budujcie według stanu zamożności, ale solidne, wygodnie, ładne, widne o dużych oknach, zdrowe wesołe domy. A dlaczegóż akurat takie domy należy budować? Towarzystwo natychmiast podaje nadzwyczaj prozaiczne powody. Bo tylko takie domy będzie łatwo wynająć, a w razie potrzeby dobrze sprzedać, bo tylko takie domy nie stracą swej wartości i będą rentowne. Budujcie wyższy parter, bo lokale takie nie krępują swobody ich mieszkańców i nie wymagają zasłon. Budujcie z wygodami, w miarę możności z łazienkami (też bez zasłon?) i bezwzględnie z przedpokojami. Dalej w odezwie jest o materiałach budowlanych (zdrowe drzewo i dobrze wypalona cegła o metalicznym dźwięku), ulgach podatkowych, naprawach, tynkowaniu oraz upiększaniu placów. W tym ostatnim przypadku Towarzystwo zabrania kopania dołów na ulicach i nieogrodzonych placach sąsiadów. Należy za to zakładać ogrody owocowe i pamiętać, by żaden skrawek ziemi nie pozostał niewykorzystany.
Praca tworzy bogactwa

Ale nie wystarczy popierać i stosować się do zaleceń. Można także wstąpić do Towarzystwa, bo przecież: „Trzeba, żeby nas przy wspólnym warsztacie pracy było więcej.” Wpisowe wynosi 1 zł, składka członkowska 50 gr miesięcznie. „Tylko praca przyniesie nam wszystkim lepsze jutro i dogodniejsze warunki życiowe! Bezczynnością i oczekiwaniem nic się nie zrobi. Niech przyszły rok 1939 będzie dalszym ciągiem pozytywnych posunięć! Tylko wspólna praca wszystkich tworzy bogactwa! Pod odezwą do „obywateli i obywatelek”, wydaną w grudniu 1938 r. podpisali się: zarząd Towarzystwa Przyjaciół Wołominka, Sławka i okolic w składzie: prezes mgr. Edmund Kowalski, I wiceprezes inż. Jerzy Zaleski, II wiceprezes Edward Wyrzykowski, sekretarz Aleksander Skrodzki, skarbnik Zygmunt Celiński, członkowie zarządu – Wacław Kulikowski, Władysław Baranowski, Piotr Kielak, Wiktor Sałaban, członkowie Komisji Rewizyjnej – Edward Protasewicz, Edward Hakiel i budown. dypl. Józef Madej.
A.D. 1998 nie ma na osiedlu Wołominek ulicy Trakt Warszawski ani szkoły u zbiegu Lwowskiej i Przejazd. Nie ma dobrej wody do picia ani rynku. Nie ma miasta ogrodu ani „uporządkowanych arteryj komunikacyjnych”. Są za to wyłącznie małe działki, a na nich domy z łazienkami i bezwzględnie przedpokojami. O tym, co było i miało być, można już tylko przeczytać. To, co jest, każdy może zobaczyć na własne oczy.
Wieści Podwarszawskie
R.8, 1998 nr 16 (373) (19 IV)