Przed kilku dniami odbyły się na linii kolejki mareckiej, należącej do kolei Warszawsko-Wiedeńskiej próby telefonowania z pociągu, będącego w pełnym biegu. Nowy system jest wynalazkiem Mieczysława Michała Kellera, warszawianina, 20-letniego ucznia oddziału technicznego przy szkole rysunkowej muzeum Sztuk Pięknych. Przy demonstracyi aparatu uczestniczyli inżynierowie kolejowi i reprezentanci prasy. Pociąg łączył się telefonicznie z urzędami kolejowemi, z redakcyami paru pism warszawskich a nawet z Łodzią.

Świat
1911 nr 19Czytaj dalej

Ks. Jakób Dąbrowski, proboszcz w Klembowie za Wołominem, wielce gorliwy i dbały o dobro powierzonego sobie ludu pasterz, pragnąc odciągnąć parafian od karczmy, założył w domu Kościelnym, własnem staraniem przez siebie odpowiednio przerobionym, gospodę chrześcijańską, gdzie licznie zwiedzający tę dobroczynną instytucyę, goście znajdują pożyteczną umysłową rozrywkę w postaci pism i gazety w duchu chrześcijańskim wydawanych. Czytaj dalej

P. W. Łoniewskiemu. O ks. Sadowskim w paraf. Cygów w pow. radzymińskim już dawno wiemy, że nic więcej nie umie powiedzieć nad to,że „przeczyta Ewangielję św. i „Zaraniu” wymyśla.” Nazywa nas „fałszywymi prorokami.” Czy fałszywi, to już nie ks. S. będzie na to sędzią, ale cieszymy się za to, żeśmy nie faryzeusze, bo piszemy i mówimy prawdę, a jak piszemy i mówimy tak postępujemy. Piszecie, że skutkiem czytania „Zarania” w chłopie dusza pańszczyźniana ginie; lepiej taki prowadzi gospodarkę, nie daje się wyzyskiwać panom i księżom, i za to właśnie ks. Sadowski gromi i potępia „Zaranie”. Jest to słuszna uwaga! Pismo nasze nie jest ani bezreligijnem, ani nie szerzy niemoralności, a jednak jest prześladowane, bo karci tych, co lud uważają za dojną krowę i w tym celu starają się go trzymać w ciemnocie.Czytaj dalej

Pogrzeb ś. p W. Nałkowskiego odbył się wczoraj. Pogrzeb był bezwyznaniowy, ponieważ zmarły był jawnym wrogiem Kościoła i zmarł bez ostatnich Sakramentów św. W pogrzebie poza uczniami szkół, w których zmarły wykładał geografię, wzięli udział tutejsi masoni, żydzi i t. zw. postępowcy.

Polak – Katolik
najtańsze pismo codzienne
R. 6, 1911, nr 26

Przed tygodniem zasłabł nagle na jednej z ulic Warszawy zmarły przed kilku dniami Wacław Nałkowski. Do nieprzytomnego chorego zawezwano Pogotowie ratunkowe, które przewiozło go do szpitala Przemienienia Pańskiego na Pradze. Chory miał przy sobie dokumenty, stwierdzające zarówno jego osobę jak i miejsce zamieszkania. Na zasadzie tych dokumentów właśnie zameldowano go w szpitalu. Nikomu jednak z funkcjonarjuszów szpitala nie przyszło na myśl, aby zawiadomić o wypadku osoby najbardziej zainteresowane — rodzinę.Czytaj dalej

W nastroju poważnym i żałobnym, w głębokiem okupieniu, wielotysiączny tłum, złożony przeważnie z przedstawicieli wszystkich sfer postępowych naszego miasta — podążył wczoraj za trumną zgasłego przedwcześnie znakomitego uczonego, pedagoga i geografa polskiego, Wacława Nałkowskiego. Wyprowadzenie zwłok odbyło się z mieszkania zmarłego przy ul. Wielkiej. Około g. 4 po poł. przyjaciele i najbliżsi towarzysze pracy wynieśli zwłoki. Nałkowskiego, złożone n skromnej, czarnej trumnie, bez krzyża, i złożyli na równie skromnym karawanie. Wieko trumny pokryły wieńce od osieroconej rodziny, przyjaciół oraz towarzystw kulturalnych, społecznych i oświatowych. Pomiędzy innemi złożyły wieńce następujące instytucye: Towarzystwo Kultury polskiej, Związek nauczycielski, Stowarzyszenie Nauczycielstwa polskiego, Towarzystwo Krajoznawcze z napisem: „Znakomitemu ziemioznawcy” i słuchacze Kursów Naukowych z nap.: „Bojownikowi wiedzy i postępu”. Wyróżniała się pomiędzy wieńcami — wspaniale symbolizująca żywot zmarłego — cierniowa korona z czerwoną wstęgą, opatrzoną napisem: „Tytanowi Ducha” — bo zaiste ciernistym był szlak, którym kroczył Nałkowski do światła, prawdy i wszechwiedzy.Czytaj dalej

Miljonowa firma Briggs w Markach pod Warszawą, zbogaciwszy się w naszym kraju, sumiennie ochrania swe mienie, jak to widać z niniejszej sprawy, osądzonej wczoraj w zjeździe sędziów pokoju 1 okręgu gub. Warszawskiej – sprawy z oskarżenia Fryderyka Billan o kradzież ekskrementów ludzkich. Mianowicie, w pewną noc majową r. b. czujni stróże dostrzegli, iż b. robotnik Briggsa, niejaki Billan, obecnie posiadacz kawałka gruntu, podjechawszy do fabrycznych miejsc ustępowych zaczerpnął nieco zawartości i nałożył je na swój wóz. Stróże zatrzymali „przestępcę”, a administracja fabryczna za pośrednictwem obrońcy przysięgłego domagała się surowej kary dla złodzieja „mienia fabrycznego”.Czytaj dalej

W poniedziałek 12-go września rodzina, przyjaciele i liczna gromada włościan odprowadzili na na cmentarz w Jadowie zwłoki ś.p. Bronisławy z Koskowskich Babczyńskiej. Zmarła była kobietą wielkiego serca, przeszła przez życie czyniąc dobrze, i w tem znajdowała szczęście swoje. Szczególną miłością otaczała lud wiejski. W domu rodziców, w Chrzęsnem pod Tłuszczem, patrzała na szczerą wzajemną życzliwość mieszkańców dworu i chat. Mieszkając z rodziną na wsi zżyła się z sąsiadami włościanami, umiała z nimi cieszyć się i smucić, rozumieć ich potrzeby i odczuwać troski.Czytaj dalej

Oryginalny wypadek wydarzył się w Postoliskach w g. warszawskiej. W tych dniach podczas burzy uderzył piorun w miejscową plebanię, w chwili, gdy proboszcz ks. Bolesław Koskowski skończył nabożeństwo. Ksiądz wybiegł natychmiast, nakazując bić w dzwony na ratunek. W chwili, gdy ludność miejscowa przybiegła, ażeby nieść pomoc i udaremnić pożar, uderzył piorun po raz drugi i szerzący się już pożar stłumił.

Wiadomości Maryawickie
R.2, nr 56 (16 lipca 1910)

Tytus Babczyński, b. profesor Szkoły Głównej,długoletni dziekan wydziału matematycznego Uniwersytetu Warszawskiego, kawaler orderów, emeryt i b. obywatel ziemski, po długich cierpieniach, zasnął w Bogu dnia 19-go czerwca 1910 r. w majątku Ulasek, przeżywszy lat 80. Pogrążeni w głębokim smutku: żona, córka, syn, zięć, wnuki i rodzina zapraszają krewnych, przyjaciół, kolegów i znajomych na nabożeństwo żałobne, odbyć się mające w kościele św. Anny (po-bernardyńskim) na Krak. Przodmieściu dnia 22-go czerwca, we środę, o godz. 11-ej z rana, oraz na eksportację zwłok, zaraz po skończonem nabożeństwie, na cmentarz powązkowski do grobu rodzinnego. Osobne zaproszenia rozsyłane nie będą.

Kurjer Warszawski
R.90, nr 169 (21 czerwca 1910)

Ogół mieszkańców okolicy, przez którą przebiega kolejka marecka, wdzięcznym jest i pozostanie za poruszenie tak ważnej sprawy, jak wypadki zbyt częste na tejże kolejce, a stale przemilczane przez organy prasy warszawskiej, nie chcącej widzieć tego, co przedewszystkiem w imię dobra ogółu spostrzedzby należało. Do uwag p. L. V. J. w tej sprawie wypowiedzianych, pragnę i ja dorzucić kilka słów, aby przekonać ogół, do jakiego stopnia arogancya żydowska drwi sobie z wszelkich przepisów, praw i obowiązków względem tych, którzy zmuszeni zostali korzystać z narzuconej nam kolejki.Czytaj dalej

— Z ruchu kooperatywnego. Z inicjatywy Zarządu Kółka rolniczego w Klembowie zamierzono urządzić spółkową mleczarnię włościańską, prowadzoną przez odpowiedniego specjalistę. Mleczarnia taka będzie pierwszą w powiecie radzymińskim, bardzo ubogim we wszelkie kooperacje i zrzeszenia. Silną agitację pod tym względem prowadzi prezes Kółka C. T. R. ks. Jakób Dąbrowski, pragnąc podnieść dobrobyt wśród ludności wiejskiej.

Ziemia Lubelska R.5, nr 102
16 kwietnia 1910

Z licznych spraw, wcale przez prasę nie poruszanych, pragnę zwrócić uwagę na przykrą bolączkę, szerzącą śmierć i zniszczenie tuż pod wielką Warszawą, która spokojnie przemilcza o tem, co się dzieje za jej rogatkami, choć szeroko pisze o tem np. co słychać nawet w Afryce i Ameryce. Przed 20 z górą laty wydane było pozwolenie rządu na przeprowadzenie tramwaju konnego z boku szosy od Pragi do Radzymina. Wkrótce potem pozwolono siłę koni zamienić na siłę pary, czyli z tramwaju zrobiła się kolejka wązkotorowa. W zasadzie, dla pasażerów nic się jednak prawie nie zmieniło, bo dotąd widzimy najpierwotniejsze porządki na tej kolejce, choć wysokie ceny biletów upoważniają do wymagania tego, co więcej przypomina postęp i kulturę. Ale i to jeszcze pominąć można milczeniem wobec sprawy nierównie boleśniejszej.Czytaj dalej

Ks. Stanisław Kuczyński, dotychczasowy proboszcz par. Klembów, dekanatu radzymińskiego, uzyskał translokatę do Marek pod Warszawą. Ks. Kuczyński pozostawia po sobie w Klembowie powszechny żal, jako gorliwy sługa ołtarza i wybitny obywatel kraju. Przez czas krótkiego tutaj pobytu zdołał podnieść z upadku miejscową świątynię fundowaną na początku ubiegłego stulecia przez jenerała wojsk polskich Franciszka Żymirskiego, gruntownie ją restaurując i rozszerzając, zawiązał straż ogniową ochotniczą, Kółko rolnicze C. T. R., których sam był prezesem, założył bibliotekę parafialną i t.d. Jednem słowem stworzył mnóstwo instytucyi, mających na względzie tak moralne, jako też i materyalne dobro powierzonych swej pasterskiej pieczy mieszkańców. Toteż ludność cała, bez względu na religię, narodowość i przekonania pogrążona jest w głębokim smutku z powodu utraty tego opatrznościowego kapłana.Czytaj dalej