Wakacje w roku 1879, 1880, 1882 spędziłem na wsi, w Wołominie, na prawym brzegu Wisły, o 16 wiorst od Warszawy, tuż przy pierwszej stacji kolei warsz.-petersburskiej. Wołomin był to majątek starych Ehestadtów, dzierżawiony przez ich zięcia a mojego wuja, Gustawa Granzowa, stale przez nas “wujaszkiem Guciem” nazywanego. Czym Mickuny dla Słowackiego, a Szafarnia dla Chopina, tym dla mnie był Wołomin; a jeżeli wieś polska jako najczystszy, najbardziej lechicki wytwór obyczaju polskiego, jako rdzennie polskie środowisko i otoczenie, dające możność ciągłego i bezpośredniego stykania się z ludem, nie może pozostać bez silnego wpływu na serdeczne przywiązanie się do ziemi rodzinnej, do ojczyzny, to w moim życiu odegrał tę rolę Wołomin.

Czytaj dalej

Z Radzymińskiego piszą do nas: Urodzaj tegoroczny w okolicy wcale niezły; w majątku Jaktorach np. pszenica dała plon wyborny, w innych miejscowościach żyto dobre i dosyć namłotne, słota  tylko przeszkadza zbiorom i to do takiego stopnia, że gdzieniegdzie zboże, a przedewszystkiem pszenica porasta na garściach; ziemniaki prawie wszędzie podlegają zarazie, nać poczerniała tak, że w tym roku nie możemy oczekiwać obfitego urodzaju kartofli, tem bardziej, że w niektórych miejscach, jak w Mokrem, Dybowie i innych niskich miejscowościach wymokły, a siano na łąkach zalane…Czytaj dalej

Piwo to, wyrabiane w dobrach Ślężany, pow. Radzymińskiego, odznacza się nadzwyczaj przyjemnym smakiem i nie zawiera wcale odrażającej goryczy. Jako piwo zdrowia bywa wielce zalecanem przez pierwszorzędnych lekarzy warszawskich.Czytaj dalej