Wakacje w roku 1879, 1880, 1882 spędziłem na wsi, w Wołominie, na prawym brzegu Wisły, o 16 wiorst od Warszawy, tuż przy pierwszej stacji kolei warsz.-petersburskiej. Wołomin był to majątek starych Ehestadtów, dzierżawiony przez ich zięcia a mojego wuja, Gustawa Granzowa, stale przez nas “wujaszkiem Guciem” nazywanego. Czym Mickuny dla Słowackiego, a Szafarnia dla Chopina, tym dla mnie był Wołomin; a jeżeli wieś polska jako najczystszy, najbardziej lechicki wytwór obyczaju polskiego, jako rdzennie polskie środowisko i otoczenie, dające możność ciągłego i bezpośredniego stykania się z ludem, nie może pozostać bez silnego wpływu na serdeczne przywiązanie się do ziemi rodzinnej, do ojczyzny, to w moim życiu odegrał tę rolę Wołomin.

Czytaj dalej

Ferdynand Hoesick (1867-1941)

“Wakacje w roku 1879, 1880 i 1882-gim spędziłem na wsi, w Wołominie, na prawym brzegu Wisły, o 16 wiorst od Warszawy, tuż przy pierwszej stacji kolei warszawsko-petersburskiej. Wołomin był to majątek starych Ehestädtów, dzierżawiony przez ich zięcia a mojego wuja, Gustawa Granzowa, stale przez nas “wujaszkiem Guciem” nazywanym. Czym Mickuny dla Słowackiego, a Szafarnia dla Chopina, tym dla mnie był Wołomin; a jeżeli wieś polska jako najczystszy, najbardziej lechicki wytwór obyczaju polskiego, jako rdzennie polskie środowisko i otoczenie, dające możność ciągłego i bezpośredniego stykania się z ludem, nie może pozostać bez silnego wpływu na serdeczne przywiązanie się do ziemi rodzinnej, do ojczyzny, to w moim życiu odegrał tę rolę Wołomin. Z Wołomina mam najwięcej wspomnień wiejskich; to była wieś, która we mnie urobiła wyobrażenie o wsi polskiej, o jej poezji, o polskim i mazowieckim krajobrazie, o ludzie polskim, o życiu na wsi, zarówno we dworze, jak w czworaku, wśród zabudowań dworskich, jak w zagrodzie włościańskiej, w karczmie i na plebanii, na targu lub na odpuście, w lecie podczas żniw lub w zimie podczas sanny. O wszystkim tym nabrałem rzetelnego pojęcia dopiero w Wołominie.”Czytaj dalej