Gawęda o rudownikach, kłótliwym bakałarzu i samotnym kurhanie nad Rządzą…
Ruda, leżąca tuż za północno-zachodnią rogatką Radzymina, to niezaprzeczalnie jedna z najpiękniejszych wsi w naszej gminie. Jej atutem jest malowniczy krajobraz z meandrującą pośród łąk Rządzą, licznymi okazami starodrzewu czy zerodowaną wydmą, zwaną dawniej „Łysą górą”. Posiadająca około pół tysiąca stałych mieszkańców Ruda, zlokalizowana jest przy drodze powiatowej łączącej Radzymin z Załubicami. Sołectwo położone jest w granicach parafii p.w. św. Stanisława BM w Nowych Załubicach. Wieś jest nie tylko malownicza, ale i dobrze rozwinięta. Dumą Rudy jest działająca prężnie od 1965 r. jednostka OSP, którą kieruje Zarząd na czele z prezesem dh Włodzimierzem Dąbrowskim. Istnieje sołecki plac zabaw, funkcjonują dwa sklepy spożywczo-przemysłowe, kursują busy zapewniające komunikację z Radzyminem i Załubicami. W granicach miejscowości można wyodrębnić przysiółek Trzciana, las Superunki a także liczne działki rekreacyjne usytuowane głównie w zalesionych rejonach sołectwa.
Początki osadnictwa na dzikim brzegu Ryni Dzięki odkryciom archeologicznym z rejonu Załubic, czy Arciechowa wiemy, że osadnictwo w dolinie Rządzy, do XVI w. zwanej Rynią ma długą metrykę. Tereny położone nieopodal strategicznego miejsca, w którym Bug łączy się z Narwią, stanowiły od czasów prehistorycznych atrakcyjną lokalizację dla osadnictwa. Dotychczasowe badania archeologiczne wskazują, że rozpoczęło się ono na tym terenie już w młodszej epoce kamienia i istniało zarówno w epoce brązu jak też żelaza. W rejonie Załubic, Arciechowa, Siwka i Sokołówka odkryto także ślady bliższych naszym czasom kultur – cmentarzyska z okresu rzymskiego oraz późniejszego z IX w., co świadczy o wyjątkowo wczesnym skolonizowaniu tych ziem i pozwala zaryzykować twierdzenie, że właściwych początków nie tylko Załubic, ale też sąsiednich wsi: Arciechowa, Opola czy Ryni należy upatrywać w czasach przedpiastowskich.
A jak było z terenami na drugim brzegu Ryni?
Otóż, dzisiejszy obszar Rudy teoretycznie nie był już tak atrakcyjny dla osadnictwa jak wspomniane międzyrzecze. Był bardziej niebezpieczny, porośnięty nieprzebytą i nieodgrodzoną rzekami puszczą, co ułatwiało dzikiej zwierzynie albo nieproszonym gościom niepostrzeżone podejście do
sadyb. Do tego, zalesione tereny narażone były nie tylko na sezonowe wylewy, ale też na regularne zmiany koryta meandrującej i kapryśnej Ryni. Okazuje się jednak, że pomimo tylu niedogodności człowiek i na tym obszarze próbował zamieszkiwać, rzucając tym samym wyzwanie niegościnnej naturze!
Gdzie Rzym, gdzie Trzciana i co tu robili Wandalowie i Goci?
Najstarsze ślady bytowania ludzi na obszarze dzisiejszej Rudy sięgają późnego neolitu (ok. 2000-1900 p.n.e.). Najliczniejsze odkrycia dotyczą jednak wczesnej epoki brązu a najbardziej frapujące – okresu wpływów rzymskich. Co ciekawe, zdecydowanej większości odkryć dokonano na terenie przysiółka Trzciana, co zdaje się potwierdzać pogląd, że pierwsze stałe osadnictwo na przeciwległym do Załubic brzegu, rozwijało się w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki, nieopodal obszaru już zamieszkałego. Na obszarze Trzciany w okresie wpływów rzymskich, a więc już w pierwszych wiekach naszej ery, funkcjonowała osada i cmentarzysko. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że ślady stałego osadnictwa z okresu wpływów rzymskich odkryto nie tylko na terenie Trzciany ale też m.in.: Załubic, Arciechowa, Siwka czy Sokołówka, co może sugerować, że w pierwszych wiekach n.e. okolica ta została na kilkaset lat skolonizowana najpierw przez ludność kultury przeworskiej (Wandalowie), następnie ich miejsce zajęła ludność kultury wielbarskiej (Goci i Gepidowie).
Od Rudy Dybowskiej do Łoskiej
Właściwych początków współczesnej wsi Ruda należy upatrywać w czasach nam bliższych, a więc co najmniej pół tysiąca lat po opuszczeniu tej ziemi przez Gotów. Badania archeologiczne wskazują, że osadnictwo na miejscu dzisiejszej Rudy istniało już w XII-XIII w., a kolejne odkryte artefakty datowane na XIV w. sugerują, że mogło przetrwać do czasów, w których rozpoczynają się udokumentowane w źródłach pisanych dzieje Rudy.
Najstarsze znane zapisy potwierdzające istnienie Rudy, pochodzą z XV w., a dokładnie z 1480 r., kiedy to wieś wzmiankowana jest pod dość zaskakującą nazwą: Dybowska Ruda. Mało tego, w późniejszych latach wymieniana jest nawet, jako Wola Dybowska (1485 r.), zaś w 1569 r. występuje jako Ruda Łoska. (Ruda, jako samodzielna nazwa zaczyna funkcjonować dopiero od ok. 1580 r.). Chciałoby się rzec, gdzie Dybów a gdzie Ruda? Łosie to jeszcze po sąsiedzku, ale Dybów?
Nie od rudej, czy Rudego lecz od rudy!
Żeby zrozumieć zawirowania związane z nazwą miejscowości, należy przyjrzeć się sytuacji, jaka panowała w tej części Mazowsza około 1490 r. W owych czasach nasz region podlegał już władzy księcia Konrada III Rudego. (Warto od razu wyjaśnić, że jego przydomek nie ma związku z nazwą interesującej nas wsi, choć być może pewne związki Rudego z Rudą istniały, chociażby za sprawą nieformalnego związku z Anną Łoską – domniemaną przedstawicielką rodu, będącego swego czasu w posiadaniu tych ziem, ale to już temat na inną gawędę). Niemniej, skoro wspomnieliśmy o rodzinie Łoskich, to dodać należy, iż najpewniej była ona blisko spokrewniona z rodem Dybowskich herbu Rogala, do których w II poł. XV w. poza rodzinnym gniazdem Dybowem, należały znaczne ziemie w tej okolicy, od Kraszewa przez Łosie po Rynię. Był to czas, w którym Rogala z Dybowa rywalizował o lokalne wpływy z Janem Radzymińskim. Na konflikcie tym dość nieoczekiwanie zyskała Ruda, otrzymując dziejową szansę na rozwój. W 1481 r. Rogala wystarał się bowiem u ks. Bolesława V o prawo chełmińskie z czynszem po 9 gr. z 1 wł. os., m.in. na Łosiową Wolę (Ruda-Łoś) i tym samym zabrał się za intensywny karczunek puszczy. A dokładniej, za jej rudunek, czyli pozyskiwanie gruntu pod użytki rolne przez umyślne i planowe wypalanie puszczy. Była to przez stulecia powszechna praktyka wymagająca jednak wiedzy i odpowiedniego przygotowania. Wszak czy laik wiedziałby np., że „Buk pospolity w zwyczajnym rudunku mniej wydaje użytecznego drzewa karpowego, aniżeli dąb”? Tymczasem (…) „W zwyczajnym rudunku można liczyć 0,20 drzewa karpowego, co jednak bardziej stosuje się do sążni z przetworami, aniżeli do czystej massy drzewnej” – pouczali autorzy „Sylwana”, Zbioru Nauk i Urządzeń Leśnych z 1835 r.
Osoby trudniące się rudunkiem, zwano rudownikami, a pusty teren po wypalonej puszczy nazywano potocznie „rudą”, gdyż gleba w takich miejscach przybierała rudawy odcień. Stąd wzięła się nazwa wsi Ruda i ma ona charakter kulturowy. Zważywszy, że interesująca nas ruda leżała w dobrach dybowskich, a później należała do Łoskich z sąsiedniego Łosia, nowo powstałą wieś nazywano wpierw Rudą Dybowską, potem Rudą Łoską.
Nie zadzieraj z Bakałarzem!
Wśród pierwszych mieszkańców rozwijającej się w XV w. Rudy, nad którą z polecenia ojca rządy sprawował Rogala Młodszy – dziedzic Dybowa, był m.in. rudownik Stanisław, zadłużony u pułtuskiej mieszczanki Doroty; rzemieślnik o modnym, średniowiecznym imieniu Aleksy a także Piotr, którego syn imieniem Jan w 1483 r. studiował na Uniwersytecie Krakowskim. Z dumą należy podkreślić, że tenże Jan, syn Piotra z Rudy uzyskał bakalaureat i już w 1485 r. powrócił do rodzinnej wsi, jako bakałarz sztuk wyzwolonych. Najwyraźniej jednak, obecność wykształciucha musiała drażnić krnąbrnego młodego Rogalę i jego kompana Stanisława, szlachetkę z Dybowa. Zapewne doszło do zwady, gdyż Jan postanowił procesować się z obydwoma i jeszcze w tym samym roku zawarł ugodę, w ramach której zgodził się przyjąć od Stanisława 6 florenów węgierskich zadośćuczynienia za doznane krzywdy. Tak oto, prosty szlachciura z Dybowa za cenę sześciu złotych monet, odebrał w Rudzie naukę, że rozum góruje nad pięścią. Tymczasem bogatszy o floreny i sądową praktykę Jan, został pełnomocnikiem procesowym w sądzie kościelnym.
Młyn i Folusz
Ok. 1580 r., a więc sto lat po rozpoczęciu rudunku, nastąpiła nowa lokacja wsi Ruda. Zważywszy, że w tym samym czasie na nowo wykarczowano Trzcianę (na marginesie dodajmy, że ta od średniowiecza do początków XX w. była odrębną wsią), prawdopodobną wydaje się dość ponura teza o dotknięciu okolicy przez epidemię morowego powietrza. (Czyżby pokłosie wielkiej zarazy z 1572 r.?). Jakkolwiek, dość pomyślny rozwój samej Rudy trwał nadal. Już w 1569 r. we wsi funkcjonował folusz i młyn wodny o jednym kole. W wyniku spiętrzenia wód utworzono na Rządzy wielki staw, który istniał tu aż do połowy XIX w. (Do dziś łąki w rejonie ul. Nadrzecznej niekiedy jeszcze nazywane są „Stawem”). Obecność młyna zdeterminowała losy Rudy, określając jej charakter na około trzysta lat. Jako osada młyńska przynosiła pokaźne dochody. O jej przynależność już w XVI w. spierali się nawet okoliczni plebani z Radzymina i Klembowa. (Co ciekawe, w XVIII w. dziesięcina z przypisanej do par. radzymińskiej Rudy przynależna była kościołowi w Serocku). Należąca jeszcze w 1580 r. do Łoskich wieś, wkrótce weszła w skład dóbr radzymińskich i od XVII w. pozostawała w rękach możnych rodów: Leszczyńskich, Czartoryskich, Lubomirskich. W 1827 r. Ruda liczyła 25 domów i 308 mieszkańców. Dla porównania w II poł. XIX w., gdy już nie istniał młyn, włościańską Rudę ze 184 morgami gruntu rolnego zamieszkiwało ledwie 145 osób.
Ruda w ogniu walk
W trakcie Bitwy Warszawskiej 1920 r. Ruda znalazła się na I linii polskiej obrony. Już od początku sierpnia mieszkańcy byli świadkami wzmożonych przygotowań wojskowych i prac fortyfikacyjnych. W rejonie wsi doszło też do jednego z pierwszych starć z bolszewikami. Dramatyczna walka, która rozpoczęła się jeszcze 12 sierpnia przed północą ostatecznie zakończyła się klęską 48 pułku piechoty. W ręce sowietów dostały się karabiny maszynowe i jeńcy, a w zajętej wsi wróg pozostał aż do 16 VIII. Kolejne dramatyczne chwile mieszkańcy Rudy przeżyli we wrześniu 1939 r. W dniach: 11-13 września w rejonie wsi krwawe walki z nacierającymi Niemcami z 217 DP prowadziła 20 DP pod dowództwem płka W. Lawicza-Liszki. Podczas starć pod Rudą 13 IX poległ m.in. 26-letni por. Marian Cieślawski – dowódca 4 kompanii 79 pułku piechoty, 20 DP. Spoczywa
w zbiorowej kwaterze na Cmentarzu Wojennym w Wieliszewie. Może warto byłoby upamiętnić tego młodego oficera poprzez nadanie jego imienia jednej z ulic w Rudzie?.
Tajemnica samotnego kurhanu nad Rządzą
Wracając jeszcze do poruszonego wcześniej wątku owianych złą sławą w Europie Wandalów i Gotów, warto na zakończenie nadmienić, że najprawdopodobniej to właśnie pamiątką po Gotach na naszej ziemi jest arciechowskie cmentarzysko w formie kopców ziemnych, a także samotny kurhan w Rudzie, nieopodal Rządzy, datowany na schyłek okresu rzymskiego i wczesne średniowiecze (IV-V w. n.e.). Pytanie, dla kogo został usypany i dlaczego w tym miejscu – dość oddalonym od osady i innych cmentarzysk? Kim był człowiek, który zasłużył sobie na tak okazałe upamiętnienie? Gockim wodzem, który zmarł z ran odniesionych w bitwie? A może ostatnim księciem antycznej Rudy, Załubic, Arciechowa, po śmierci którego opuszczający te ziemie i udający się na południowy wschód Goci, postanowili pozostawić widomy dla następców znak – pomnik, informujący o dawnej potędze pana tych ziem? Niestety, zarówno imię wielkiego Gota z Rudy, jak i sagi opiewające jego czyny nieodwracalnie zatarł czas, więc nigdy już ich nie poznamy.
Warto jednak odwiedzić Rudę, aby samemu odkryć kurhan usypany rękoma ludzi, zamieszkujących te ziemie ponad tysiąc pięćset lat temu. By przystanąć i wsłuchać się w wiatr. Bo, kto wie? Może akurat nam przywoła echa pradawnego, gockiego języka, który zresztą jest nam bliższy, aniżeli sądzimy. Przetrwał w takich słowach jak: Bug, chleb czy lekarz.
Radzyminiak 1/2019