Mokre na mapie z 1850 roku
Mokre to niewielka, licząca ok. pół tysiąca mieszkańców wieś, położona w północnej części naszej gminy w pobliżu rzeki Rządzy. Bogactwem naturalnym sołectwa są występujące na tym terenie surowce ilaste, wykorzystywane do produkcji ceramiki budowlanej, a największym walorem atrakcyjne, z uwagi na bliskość Radzymina, położenie, sprzyjające osadnictwu jednorodzinnemu o charakterze podmiejskim.
Oddalone od centrum Radzymina zaledwie o 3,5 km sołectwo Mokre, przez które przebiega droga powiatowa łącząca Sokołówek i Kuligów z miastem, zajmuje obszar 423,35 ha. W obrębie wsi można wyróżnić dwa historyczne przysiółki: Mokre Nowe i Mokre Stare oraz letniskowe Osiedle
Pod Lasem.
Od cegielni do cukierni
Miejscowość posiada nieźle rozwiniętą infrastrukturę, funkcjonują sklepy, cukiernie i stadnina koni. Dumą mieszkańców jest prężnie działająca od 1965 roku Ochotnicza Straż Pożarna w Mokrem, której prezesem jest dha Barbara Kobylarz, (stojąca także na czele Stowarzyszenia Aktywnych 50 plus). Sołtysem wsi jest p. Marlena Kolatorska-Pośnik, można zatem powiedzieć, że w Mokrem rządzą kobiety, za sprawą których rozwija się lokalne życie społeczne.
Przez lata wieś kojarzona była głównie z przemysłem cegielnianym. Co prawda, na terenie sołectwa nadal prowadzone jest wydobycie surowca ilastego ceramiki budowlanej z udokumentowanych złóż „Mokre”, niemniej trzeba przyznać, że działalność związana z produkcją cegły w coraz mniejszym stopniu determinuje wizerunek miejscowości. Obecnie Mokre zaczyna słynąć bardziej z cukierni, niż cegielni, a jego głównym atutem nie są już złoża surowców, tylko atrakcyjne położenie, sprzyjające rozwojowi osadnictwa oraz rekreacji. Wszak pełno tu jeszcze malowniczych terenów. Przy północnej granicy wsi, wśród łąk i nieurządzonej zieleni przepływa Rządza, ponadto w okolicy nie brakuje lasów, w których kryją się – aż chciałoby się powtórzyć za ojcem polskiej etnografii Oskarem Kolbergiem: „pagórki piaszczyste z wydm powstałe i z czasem sośniną lub jałowcem porosłe, noszące miejscami nazwę: czwała, czwałka, cwałka. Liczba ich zwiększa się ku Bugowi. Niskie w ogóle i mokre położenie sprzyja bujnemu rozrostowi traw i krzewów; a żywa ich zieloność rzuca na okolicę urok miłej sielskości”. W istocie, opis ten idealnie pasuje do Mokrego, ponieważ jak sama nazwa wskazuje, pod płaszczykiem owej „miłej sielskości”, kryje się także „mokre położenie”, a te jak wiadomo jest już mniej urokliwe i wymaga dużej roztropności w wyznaczaniu nowych terenów pod zabudowę.
W Ciemnem ciemno, a w Mokrem… komary
O ile pochodzenie nazwy Mokre nie budzi wątpliwości i wynika z wilgotności terenów, na których rozwinęła się wieś, o tyle bardziej kłopotliwa, szczególnie dla napływowych mieszkańców naszej gminy jest prawidłowa odmiana nazwy, która w narzędniku i miejscowniku powinna brzmieć: Mokrem. Podobnie jak w przypadku Ciemnego karygodnym błędem jest mówienie „w Ciemnym”, tak samo naganne jest używanie sformułowania „w Mokrym”. Prawidłowo mówimy: W MOKREM bo wieś nazywa się Mokre a nie Mokry! (W Ciemnem, bo wieś nazywa się Ciemne nie zaś, Ciemny!). Gwoli ścisłości dodajmy, że oficjalnym a przy tym właściwym przymiotnikiem utworzonym od Mokrego leżącego w Gminie Radzymin jest mokrzański, (nie „mokrzeński”, czy „mokrowski” używane w innych częściach kraju).
Mokre już w czasach templariuszy i krzyżaków
Mokre (a także Mokry, Mokra), jako pospolity słowiański toponim to jedna z najbardziej popularnych nazw miejscowych w Polsce, odnosząca się zarówno do lasów, zbiorników i cieków wodnych, jak też osad czy przysiółków. Najstarsze zapisane wzmianki o tej nazwie sięgają I poł. XIII w., a do czasów nam współczesnych nazwa Mokre jako samodzielna przetrwała w przypadku aż 25 wsi, przysiółków i dzielnic miast w różnych zakątkach kraju. Metryka naszego, podradzymińskiego Mokrego również sięga okresu średniowiecza, choć niewątpliwie sama nazwa o charakterze miejscowym jest jeszcze starsza od wsi. Na początku było „Mokre”, a więc lokalny toponim, odnoszący się pierwotnie do podmokłego terenu. Zważywszy jednakże, iż cała okolica Radzymina jest mokra, (w niektórych rejonach nawet bardziej) nadanie akurat temu miejscu nazwy Mokre sugeruje, że musiało ono czymś się wyróżniać albo być miejscem bardziej uczęszczanym, skoro jego nazwa utarła się w ludzkiej świadomości i była rozpoznawalna.
W istocie, tereny Mokrego od wieków związane były z ruchem ludzi, gdyż jak wspomniano wiedzie tędy stara droga, łącząca Kuligów i Sokołówek z targowym Radzyminem, przez który w średniowieczu przebiegał ważny szlak handlowy. Dla podróżujących puszczańskim duktem rejon Mokrego musiał więc być swego rodzaju odcinkiem specjalnym, trudniejszym do pokonania bo podmokłym, czy wręcz notorycznie podtapianym przez wylewy nieodległej rzeki Ryni (Rządzy). Warto nadmienić, że analogiczna sytuacja dotyczy chociażby Mokrego – obecnej dzielnicy Torunia, wzmiankowanej już w 1235 r., której nazwa wzięła się od Lasu „Mokrego”, przez który to właśnie przebiegała droga (w tym przypadku rozgraniczająca ziemie zakonu krzyżackiego i dobra biskupa włocławskiego). Czy nasze Mokre może być równie stare, trudno powiedzieć. Faktem natomiast jest, że osady Kuligowo, Sokołowo czy Radzimino, które łączyła droga przez Mokre istniały już w XIV w., zaś leżące na przedłużeniu rzeczonego szlaku i oddalone raptem od Mokrego o 15 km Dręszewo (Dręszew) już pod koniec I poł. XIII w. było własnością owianego legendami zakonu Templariuszy.
Dzieje osadnictwa w Mokrem
Dzięki dotychczasowym odkryciom archeologicznym wiemy, że osadnictwo na terenie obecnej wsi Mokre sięga czasów prehistorycznych. Pierwsze ślady bytowania ludzi na tym terenie pochodzą z okresu młodszej epoki kamienia (a więc osadnictwo rozpoczęło się tutaj już pomiędzy 3500 – 2500 rokiem p.n.e.). Kolejne ślady wskazują na obecność człowieka na tym obszarze także w epoce brązu (pomiędzy 1450 – 650 r. p.n.e. istniały tutaj osady i cmentarzyska). Historycznych początków obecnej wsi Mokre należy jednakże upatrywać w czasach znacznie nam bliższych, a więc w średniowieczu. Co istotne, ujawnione dotąd odkrycia wskazują, że istniało ono na tym obszarze już w XII – XIV w. a zatem powstanie Mokrego przynajmniej teoretycznie może sięgać czasów, w których na ziemiach polskich widywano rycerzy spod znaku charakterystycznego czerwonego krzyża.
Wieś na prawie chełmińskim
Z całą pewnością natomiast można powiedzieć, że wieś Mokre pamięta czasy Krzyżaków i Państwa Zakonnego w Prusach. Mokre po raz pierwszy pojawia się bowiem na kartach historii w 1481 r., a więc dwa lata po tym, jak na zamku w Nowym Mieście Korczynie wielki mistrz Martin Truchsetz von Wetzhausen złożył hołd lenny królowi polskiemu Kazimierzowi IV Jagiellończykowi. Z najstarszych zachowanych źródeł pisanych dowiadujemy się, że ówczesnym właścicielem Mokrego, Łosia, Ryni, Kraszewa i Czarnej był Stanisław Rogala z Dybowa. Właśnie w 1481 r. otrzymał on od księcia mazowieckiego Bolesława V przywilej, na mocy którego wspomniane wsie, w tym oczywiście Mokre, przeniesione zostały na prawo chełmińskie (z czynszem książęcym po 9 gr. z 1 włóki os.).
Wg zapisów z XVI w. Mokre zajmowało dość rozległy jak na owe czasy obszar ponad 5 włók. W 1526 r. miało 5,5 wł. os. z czynszem książęcym 6 gr. od 1 wł. os., który pobierał Dybowski na mocy dokumentu ks. Konrada III Rudego. W tym czasie przynależało już do parafii w Radzyminie (pierwotnie przypisane było do parafii klembowskiej), niemniej beneficjentem dziesięcin pieniężnych z Mokrego pozostał kościół w Klembowie, do którego odprowadzane były one jeszcze w II poł. XVIII w.
O Marcinie z Mokrego i ambicjach mazowieckiej księżnej
Skoro już mowa o wydatkach związanych z kościołem, nie sposób pominąć wątku, który splata dzieje Mokrego z jednym z najstarszych i najważniejszych kościołów starej Warszawy, mianowicie z Bazyliką Archikatedralną św. Jana Chrzciciela. Otóż, na początku XVI w., gdy rządy nad Mokrem sprawował już pan Marcin Dybowski (jeden z synów Stanisława Rogali), owa warszawska świątynia miała dopiero status Kolegiaty i nosiła przepiękne średniowieczne wezwanie – Ścięcia św. Jana Chrzciciela. Właśnie trwały starania nad wyposażeniem jej w nowy ołtarz i pewnie nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż w 1505 r. nasz pan Marcin Dybowski z Mokrego wraz z trzema braćmi sprzedaje (z prawem odkupu): 8 grzywien czynszu rocznego z Czarnej oraz połowę Kraszewa, za 100 kóp groszy w półgroszach, aby wesprzeć dzieło fundacji rzeczonego ołtarza. Dlaczego Dybowscy decydują się na taki wydatek, który przecież tylko poślednie zapewni im miejsce w gronie fundatorów, a który przekazany na miejscową farę w Radzyminie lub Klembowie gwarantowałby wieczny splendor?
Najprawdopodobniej wynikało to z polityki całego rodu oraz faktu, że bliskim krewnym Dybowskich był Jan Mrokowski – sekretarz i zaufany współpracownik księżnej Anny z Radziwiłłów (wdowy po ks. Konradzie III Rudym). Dzięki niej Mrokowski właśnie w 1505 r. objął funkcję kustosza Kolegiaty Warszawskiej, zaś w 1508 r. funkcję archidiakona warszawskiego – i to pomimo braku wymaganych stopni naukowych (!). Cóż, księżna regentka dążyła do utworzenia biskupstwa warszawskiego, a Dybowscy liczyli najwyraźniej na sakrę dla krewniaka. Niestety, wobec sprzeciwu króla długofalowe plany księżnej w tej materii spaliły na panewce. W XVI w. biskupstwo w Warszawie nie powstało, Mrokowski stracił zaufanie księżnej i wkrótce stanął w opozycji do regentki a razem z nim Dybowscy. Powstał za to kosztowny ołtarz (z rzeźbami dłuta Lazarusa, ucznia Wita Stwosza), który w 1510 r. upiększył Kolegiatę Warszawską. Mało tego, zachował się nawet do naszych czasów! Obecnie znajduje się w kościele w nieodległym Cegłowie (pow. miński) i jako bezcenny gotycki zabytek wzbudza powszechny zachwyt. (O tym, że wkład w jego powstanie miał też pan Marcin Dybowski z Mokrego pewnie już nikt nie pamięta).
W dobrach ziemskich Radzymina
Należąca jeszcze w 1580 r. do Dybowskich wieś, w 1605 r. przeszła w dzierżawę Leszczyńskich, a następnie stała się ich własnością. Będąc częścią dóbr radzymińskich od XVII w. pozostawała w rękach kolejnych właścicieli Radzymina w tym możnych rodów: Bielińskich, Czartoryskich i Lubomirskich. Pozostająca pod ich rządami ludność przeżywała różne koleje losu. Szczególnie ciężkim okresem w historii ziemi radzymińskiej a więc także i Mokrego okazał się wiek XVII. W pierwszej połowie stulecia, region dotknęły dwie epidemie, powódź oraz ogromny pożar Radzymina, które spowodowały upadek miasta i wyludnienie okolicznych wsi. Tragedii dopełnił „potop szwedzki”, podczas którego najeźdźcy doszczętnie zniszczyli całą okolicę, grabiąc wszelkie dobra i masowo mordując ludność. Powolne odrabianie strat gospodarczych i demograficznych przyniósł dopiero XVIII w. Znaczący wzrost liczby mieszkańców Mokrego nastąpił jednakże dopiero w XIX w., kiedy ich liczba przekroczyła 100.
Jeszcze w 1827 r. w Mokrem było 10 domów i 95 mieszkańców, zaś w 1884 r. już 22 gospodarstwa i 156 mieszkańców. Wieś razem z folwarkiem posiadała ok. 16 włók gruntu ornego (z czego tylko 52 morgi były włościańskie). Tuż po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, wg spisu z 1921 r. wieś Mokre liczyła 31 domów i 212 mieszkańców, w tym 109 kobiet i 103 mężczyzn. (Co ciekawe, we wsi mieszkali sami katolicy, nie było ani jednego Żyda).
Folwark Mokre
Wspomnieć należy, iż Mokre było jedną z czterech miejscowości w dobrach radzymińskich, w których dziedzice jeszcze przed XIX w. zdecydowali o założeniu i prowadzeniu folwarków. Wg danych z 1884 r. folwark Mokre zajmował łączną powierzchnię 563 mórg (w przybliżeniu ok. 336 ha), z czego grunty uprawne wynosiły 424 mr., łąki 135 mr. a nieużytki 4 mr. Warto zauważyć, że pod względem ogólnej powierzchni Mokre było najmniejszym z radzymińskich folwarków (dla porównania największy – fw. Aleksandrów zajmował łączną pow. 5275 mórg, a na fw. Dybów samych gruntów ornych było 603 morgi).
Dziś trudno znaleźć ślady po zabudowaniach folwarcznych, tymczasem w 1875 r. na folwarku Mokre stał dom z bali w węgieł na podmurowaniu z cegły, którego dach pokryty był gontami oraz dwa czworaki z bali w węgieł na podwalinach, pokryte strzechą. Na zabudowę gospodarczą składały się: spichrz pokryty gontami i słomą; cztery stodoły, w tym trzy z bali w słupy na podwalinach gontami i słomą kryte; dwie obory z bali na podwalinach pod strzechą, chlewy z bali w słupy na przyciesiach gontami pokryte, stajnia oraz wołownia pokryte słomą i gontami. Istniała niezadaszona studnia z żurawiem, wycembrowana drewnem a także chałupa gajowego z bali w słupy na przyciesiach, pokryta strzechą wraz z niewielką obórką oraz podwójnym chlewikiem z obladrów w słupy na przyciesiach.
Folwark Mokre stanowił część dóbr radzymińskich do pocz. XX w. Wydzielenie dóbr Mokre nastąpiło w 1908 r., a los podupadającego już w II RP folwarku przypieczętowała ostatecznie PKWN dekretem z 6 IX 1944 r. o reformie rolnej.
W 1920 r. osiemdziesiąt armat grzmiało!
„Słodkie Serce Jezusa prosimy Ciebie! Bądź naszym ratunkiem w każdej potrzebie. Wojnę okrutną, wielkie krwi przelanie, choroby i głód racz oddalić Panie!” – głosi sentencja a właściwie modlitwa wypisana na pięknej, zabytkowej, murowanej kapliczce Pana Jezusa ufundowanej przez Państwa Wardaków w 1917 r., usytuowanej w centralnym punkcie Mokrego. Chciałoby się powiedzieć, że w tych kilku zdaniach zawarte są wszystkie lęki i obawy kolejnych pokoleń mieszkańców, które jak uczy historia, niestety okazywały się słuszne. Na przestrzeni wieków mokrzacy cierpieli głód, doświadczali epidemii, nie omijały ich też wojny.

Paradoksalnie największym wydarzeniem w dziejach Mokrego, za sprawą którego nazwa miejscowości na trwałe zapisała się w polskiej historii, były walki toczone w ramach Bitwy Warszawskiej 1920 r. Mokre znalazło się na I linii polskiej obrony i już 13 VIII zostało zajęte przez bolszewików. Okupacja wsi zakończyła się dopiero 16 VIII, po ciężkich dwudniowych walkach. Ciekawostką niech będzie fakt, iż o ostatecznym odbiciu Mokrego zadecydowała prowadzona nieprzerwanie przez pół godziny przy użyciu ok. 80 armat i haubic nawała ogniowa polskiej artylerii. Między godz. 12:00 a 12:30 2. bateria 1 Litewsko-Białoruskiego Pułku Artylerii Polowej wystrzelała nawet do 400 pocisków, w 2. baterii 10 Pułku Artylerii Polowej poszczególne działa oddawały po 10-12 strzałów na minutę, zaś w 9. baterii 4 Pułku Artylerii Polowej, która wystrzelała ponad 300 pocisków, trzeba było chłodzić lufy dział mokrymi workami! Jakby tego było mało, jeszcze 4. bateria 3 Pułku Artylerii Ciężkiej oddała 123 strzały! Należy podkreślić, że była to największa koncentracja ognia artyleryjskiego od początku wojny polsko-bolszewickiej, w skutek której sowieci zupełnie stracili chęć do dalszej walki i w popłochu wycofali się z Mokrego.
Zacięty bój o wieś stoczony w dniach: 15 i 16 VIII uznany został za kluczowy moment Bitwy pod Radzyminem, a jej symbolem stał się nieodwracalnie ranny właśnie podczas walk o Mokre mjr Stefan Walter – dowódca 29 Pułku Strzelców Kaniowskich. (Warto mieć na uwadze, że tym roku,
a dokładniej 4 X minie 100. rocznica śmierci na szpitalnym łożu Bohatera Radzymina i Mokrego). Zważywszy, że bój o Mokre doczekał się co najmniej kilku fachowych opracowań, zainteresowanych zgłębieniem tematu odsyłamy do literatury. Lekturą godną polecenia jest m.in. książka pt. „Bój pod Radzyminem w 1920 roku. Major Stefan Walter – Bohater Mokrego” autorstwa p. Władysława Kolatorskiego – naszego miejscowego eksperta w tej dziedzinie, wydana przez Towarzystwo Przyjaciół Radzymina w 2008 r.
Legenda o dwóch krzyżach
Uwagę podróżujących szosą z Radzymina do Mokrego zwracają dwa przydrożne krzyże. Stoją w otwartym polu, obok siebie, ogrodzone płotkami. Pierwszy, ten od strony miasta wygląda zwyczajnie, choć w porównaniu z sąsiednim sprawia wrażenie jakby skromniejszego, może odrobinę mniejszego. Pewnie dlatego, że ten drugi, usytuowany od strony wsi to karawaka, czyli „krzyż choleryczny” z podwójnymi ramionami. Wg jednej z legend, kiedyś przechodziła tędy zaraza. Jedna z zarażonych matek chciała ratować swoje chore dziecko. Biegła więc z nim na rękach szukać pomocy w mieście. Ale Opatrzność nie pozwoliła jej przynieść zarazy do Radzymina, w którym mieszkańcy nieprzerwanie modlili się o ocalenie. Wypatrzyli ją ludzie pilnujący rogatek i nie tylko nie chcieli jej wpuścić ale pod groźbami nakazali zawrócić. Niebawem stan dziecka uległ pogorszeniu. Zrozpaczona kobieta wołała o pomoc w kierunku miasta, lecz nikt z pomocą nie przyszedł. Ludzie za bardzo się bali. Dziecko zmarło na rękach matki. Chora, usiadła bezradnie i zaczęła płakać nad jego martwym ciałem. Wkrótce, sama też umarła… Ponoć dla upamiętnienia tej tragedii, w miejscu śmierci obojga zostały ustawione krzyże. A podwójne, przebłagalne ramiona na jednym z nich, to prośba radzyminiaków do Boga i duszy opuszczonej kobiety, o wybaczenie. Za to, że nie udzielili pomocy zarażonym…
Ile prawdy jest w tej legendzie, nie wiem. Historia naszych okolic pełna jest znaków zapytania. Kto jest ciekawy, niech wybierze się szosą do Mokrego i sam poszuka odpowiedzi. Ciekawostką niechaj będzie fakt, że stały sobie te dwa krzyże jeszcze przed wojną. Oznaczenie krzyża w tym miejscu pojawia się także na niektórych mapach z XIX w. a więc sięga czasów, w których epidemie zbierały śmiertelne żniwo, człowiek bał się kontaktu z drugim człowiekiem a zarażonych unikano jak ognia. (Zresztą my, współcześni, coś już na ten temat wiemy).
Radzyminiak 2/2020