Najbardziej upośledzeni są zwykle rolnicy w gminach na pół miejskich a na pół wiejskich. W gminie takiej element inteligencko-urzędniczy kieruje całokształtem życia samorządowego i gospodarczego samowładnie i nie zawsze słusznie z punktu widzenia gospodarki państwowej. Typową gminą tego rodzaju jest gmina Kobyłka w powiecie radzymińskim. Kobyłka od Warszawy leży zaledwie 15 km. Zamieszkała jest więc przez inteligencję, półinteligencję jak i takich, którzy mają pretensję do inteligencji. Nic też dziwnego, że wieś sama, jak też i wielu miejscowych robotników ulega wpływom drobnomiasteczkowej kołtunerii.
W takich warunkach trudna jest bardzo praca miejscowych partyj politycznych i organizacyj gospodarczych. Głównie dlatego, że wielu zagorzałych przedwojennych członków Akcji Katolickiej napływa dziś licznie do szeregów organizacyj politycznych i gospodarczych, byle utrzymać się na stanowisku sekretarza miejscowej gminy czy prezesa spółdzielni.
Nic też dziwnego. że miejscowi drobnorolni chłopi spotykają się w gminie z wyzwiskami od chamów, nierobów i durniów. Nie wiele w takich warunkach daje wysiłek miejscowych działaczy. Weźmy choćby ostatni przykład z akcji „H”. Gminny sekretarz PZPR ob. Szuskiewicz wraz z gminnym sekretarzem ZSCh gorąco zachęcali rolników w Turowie, Ossowie i innych gromadach, aby jak najliczniej przystępowali do kontraktacji trzody chlewnej, podkreślając przy tym korzyści płynące z tej akcji zarówno dla wsi, jak i dla państwa. Małorolni chłopi do akcji ustosunkowali się pozytywnie. Na dowód czego zaczęli sprzedawać miejscowej spółdzielni cielęta i starsze wybrakowane bydło. Zachęcał ich do tej sprzedaży i miejscowy prezes a zarazem przewodniczący Gminnej Rady Narodowej — ob. Jarczyński, obiecując za każdą dostarczoną sztukę po 15 q. otrąb. Chłopi godzili się na stosunkowo niskie ceny żywca zachęceni otrębami. Lecz ob. Jarczyński odsyłał ich do Spółdzielni w Wołominie, tłumacząc, że tam po przedstawieniu kwitu za dostarczony towar otrzymają po urzędowej cenie otręby. Jakież było zdziwienie dostawców, gdy w Wołominie odpowiedziano im, że otrąb żadnych nie otrzymają, bo towar odstawili do spółdzielni w Kobyłce, a do tego za odstawione cielęta i bydło spółdzielnia nie sprzedaje otrąb w ogóle.
Cała więc praca paru ideowych ludzi została jednym takim „wybitnie mądrym” posunięciem przewodniczącego Gminnej Rady Narodowej przekreślona, gdyż miejscowi rolnicy do akcji „H” zostali zniechęceni. Takich i tym podobnych faktów możnaby przytoczyć więcej. Lecz nie o to chodzi. Do dziś np. nie działa jeszcze na terenie gminy Kobyłka Gminna Komisja Podatku Gruntowego. a często pijani poborcy systemem przedwojennych sanacyjnych sekwestratorów ściągają podatek gruntowy. Zwracamy się do władz powiatowych, aby zrobiły w Kobyłce porządek.
Rolnik
Chłopi i Państwo
1949.03.20 nr 12