Tadeusz Derengowski
Podobną defiladę zorganizował „Kuszel” w Ząbkach. Udział w przemarszu wzięła druga kompania. Ta była lepiej przygotowana. Trzeciej kompanii nie sprawdzono, ponieważ stacjonowała w kilku miejscowościach. Inspekcje z dziedziny wyszkolenia bojowego przeprowadzał w batalionie III D kapitan Roman Grotowski („Ers”, „Epsztajn”), dowódca oddziału dywersyjno-bojowego „Otwock”. Niekiedy przyjeżdżał także do Zielonki na inspekcje z Warszawy „Groch”, skoczek z Anglii.
Dowódcy batalionu III D podlegała także łączność na obszarze rejonu. Jego pomocnikiem, a właściwie zastępcą w zakresie łączności była żona Halina – „Mała” z domu Ostrowska, dowódca plutonu łączności. Dom Lublinerów stanowił ośrodek konspiracyjny całego rejonu „Celków”. Był miejscem szkolenia wszelkiego rodzaju: bojowego, dywersyjnego i w ramach szkoły podchorążych, a także łączności radiowej nadawczej i odbiorczej oraz nasłuchu radiowego. Wiadomości uzyskane ze stacji zagranicznych były wykorzystywane przez redakcję organu prasowego Armii Krajowej, „Biuletyn Informacyjny”. „Małej” podlegały zaprzysiężone łączniczki, którym przydzielono określone zadania. Warto wymienić choćby kilka. Wanda Bernadt, Janina Jabłonka „Jaga” utrzymująca stałą łączność między dowódcą batalionu III D a dowódcą „Dęby” w Rembertowie, dwie siostry Janiszewskie „Myszki”, Irena Kostrzewa „Orchidea”, wprowadzona do plutonu łączniczek przez porucznika Zygmunta Jakowskiego w roku 1941, Maria Kostrzewa „Goździk” polecona przez swą siostrę Irenę Połońską, Jadwiga Kowalczewska „Chinka”, „Jadzia”, Zofia Kowalczewska – Martena „Maja”, córka „Kuszla” – Janina Lubliner, Walentyna Paszkowska, żona „Olszańskiego” Jadwiga Pyfel, Helena Szymańska „Lena”, Kazimiera Tarnawska i Anna Wachowicz „Klara”. „Chinka” pełniła funkcję sanitariuszki w plutonie sanitarnym. Brała udział też w ćwiczeniach polowych szkoły podchorążych. Prowadziła wykłady i egzaminowała. W czasie akcji bojowych i ćwiczeń polowych stanowiła „osłonę” Tadeusza Derengowskiego ps. „Szary”, który zginął w 1943 roku w czasie zamachu w Krakowie. „Orchidea” utrzymywała stałą łączność na szlaku Zielonka – Pustelnik – Marki – Struga. Jej siostra „Goździk” była łączniczką między Zielonką a Warszawą, punktami kontaktowymi na schodach I piętra domu przy Alejach Jerozolimskich róg Kruczej i w kościele św. Aleksandra na placu Trzech Krzyży.
Ważny punkt łączności, podsłuchu i informacji stanowił urząd pocztowy w Zielonce, którego naczelnikiem był Jan Zasłona „Zygmunt” podległy „Małej”. Szkolenie w dziedzinie łączności odbywało się w sekcjach składających się z pięciu kobiet. Wykłady i ćwiczenia prowadził Stanisław Dzieża „Andrzej”. Dotyczyły one służby łączności na obszarze rejonu „Celków” i w Warszawie, sposobu użycia visa, obsługi brzęczyka (urządzenia usuwającego skutki zagłuszania) przy odbiorze radiowym, odbioru dziennika radiowego alfabetem Morse’a, odbioru i zapamiętywania lub szyfrowania piosenki nadawanej przy wiadomościach dziennika radiowego z Londynu. Była to jedna z powszechnie znanych w Polsce piosenek lub pieśni, której nadanie oznaczało, że na określonym obszarze kraju nastąpi niedługo zrzut broni lub materiałów dywersyjnych.
„Kuszel” był od roku 1941 dowódcą i instruktorem utworzonej w Zielonce Szkoły Podchorążych „Obroży”. Szkoła posługiwała się kryptonimem „Przedszkole”. Przysposabiała zdolniejszych żołnierzy AK do dowodzenia oddziałami dywersyjnymi, partyzanckimi lub jednostkami liniowymi. Wykłady odbywały się w pokoju Leona Szymańskiego „Kula” w starej cegielni w Zielonce, w domach m.in. pana Balcerzaka, Tadeusza Janiszewskiego, ojca „Mai” i „Chinki” oraz u Czesława Kirchnera „Figa” i Leszka Pyfla. Najwięcej czasu zajmowała w szkole podchorążych nauka o broni (vis, sten i niemiecki pistolet maszynowy). Inną broń poznawano jedynie na schematach. Dużo czasu poświęcano na nocne ćwiczenia w lasach pod Zielonką, ponieważ Niemcy woleli nie zaglądać do lasu między zmrokiem a świtem. Podchorążych szkolono także w pirotechnice. Zapoznawano z zasadami posługiwania się nowoczesnymi materiałami wybuchowymi pochodzącymi ze zrzutów, a służącymi do wysadzania pociągów. Na przykład na zakończenie pierwszego turnusu szkoły przeprowadzono egzaminy i ćwiczenia w polu. Przewodniczącym zespołu egzaminacyjnego był kapitan Roman Grotowski „Ers”. Uroczystość nominacyjna odbyła się w mieszkaniu adiutanta batalionu III D podporucznika Władysława Matrensa, przy ulicy Wesołej 4. Dom ten najlepiej nadawał się na zebrania konspiracyjne. Był otoczony dużym ogrodem i miał trzy wejścia.
Kolejny turnus podchorążych odbył się w 1943 roku, a akt nominacyjny miał miejsce w domu Paszkowskich. Przemawiali dowódcy, a wśród nich także kapitan „Bill”. Na zakończenie całej uroczystości odśpiewano oczywiście hymn narodowy. Szkołę Podchorążych w Zielonce ukończyło około 30 żołnierzy AK. Warto tu wymienić: Tadeusza Derengowskiego „Szary”, studenta medycyny Stanisława Gajka, Stanisława Klimeckiego, Henryka Kordka, Wacława Wachowicza i wielu innych.
W nocy z 22 na 23 marca 1944 roku dom Lublinerów w Zielonce otoczyli gestapowcy z Jabłonny. Niemcy przeprowadzili w mieszkaniu szczegółową rewizję. Mimo, że nie znaleziono materiałów obciążających aresztowali Wiktora Lublinem. Zabrano również jego żonę Halinę i 13-letnią córkę Janinę. Mieszkanie zostało zamknięto i opieczętowane. Następnej nocy do tego właśnie mieszkania weszło dwóch podoficerów Wehrmachtu, trzeci natomiast pozostał na ulicy. Byli to na szczęście przebrani w niemieckie mundury wojskowe Leon Szymański „Kula”, Czesław Kirchner „Figa” i ubezpieczający ich „Dąb”. Po dokładnym przeglądzie zabrane zostały książki, dokumenty i zdjęcia – wszystko, co mogłoby obciążyć Lublinerów. Ważną zdobyczą była „lewa” kenkarta „Kuszla” na nazwisko Wiktora Ostrowskiego otrzymana od Karola Sokołowskiego na tydzień przed aresztowaniem.
Wieści Podwarszawskie
2007 nr 37 (854 [właśc. 853])