Józef Grabowski
Czuję się osobiście winny, że to miejsce, ten grób wygląda tak, jak wygląda i jest mi niezwykle przykro. W Tłuszczu pamiętamy o Powstaniu Warszawskim, o jego bohaterach, ale kim będziemy, jeżeli zapomnimy o tym, że w Tłuszczu też wybuchło powstanie, o tym, że tutaj też walczono, o tym, że były ofiary śmiertelne, m.in. Józef Grabowski, zapomniany bohater Tłuszcza. Nagrywałem wcześniej odcinki o tragedii, jaka spotkała członków oddziału „Wyboja” na przejeździe w Jarzębiej Łące.
Panowie Malawski i Reszke zostali zaskoczeni lecącą bombą, zginęli na miejscu. Wiemy też, że podczas kilkudniowych walk o Tłuszcz w lipcu, pod koniec lipca 1944 roku, kiedy zmagano się z pociągiem pancernym i jego załogą, to była nierówna walka, zginęła Janina Kosińska, łączniczka i sanitariuszka z Wołomina, trafiona pociskiem polskiego partyzanta, który nieumiejętnie obsługiwał się bronią. A Józef Grabowski? 31 lipca 1944 roku, podczas walki z pociągiem pancernym, pociski, odłamki artyleryjskie trafiły właśnie w młodego partyzanta, zabijając go na miejscu. Świadkiem tej historii był członek grupy Józefa Marcinkowskiego, pseudonim „Wybój”, Mieczysław Chojnacki, pseudonim Młodzik. To jeden z najdłużej żyjących partyzantów naszej okolicy, zmarł kilka lat temu. Pod koniec życia szukał do mnie kontaktu przez pana Tadeusza Sasina, chciał się dowiedzieć jak na nazwisko miał ten chłopak, którego śmierć zapamiętał.
Tam mieliśmy straty, w tym pod koniec tego czterodobowego, powiedzmy, zajmowania Tłuszcza, trzepnął pocisk w taką grupę żołnierzy z Niwisk, wiejską, ich dowódcą był taki sekcyjny Józef Grabowski, 23 lata i leżał, ja wiem, jakieś 10 kroków od nas, bo pocisk głowę mu zupełnie rozniósł, dotąd nie było nic.
Inną wersję historii przedstawia list od siostry przyrodniej Józefa Grabowskiego z 2017 roku. Pani Zofia, mieszkająca we Wrocławiu, wspomina, że były dwie grupy partyzantów z Armii Krajowej. Oni chcieli zdobyć broń, którą Niemcy wieźli drezyną do Warszawy. Tę opowieść słyszałem kilka razy, że to była drezyna. Karabiny maszynowe były ustawione poziomo. Jak partyzanci chcieli odbić broń, wtedy Niemcy oddali salwę z karabinów maszynowych do partyzantów. Dowódca jednej grupy podał komendę czołgania się do przodu, drugi dowódca podał komendę „wycofać się” i wtedy tych czterech partyzantów zginęło. Czterech, proszę Państwa, na marginesie. Mój brat, śp. Józef Grabowski miał 23 lata. Miał żonę i oczekiwali na narodziny dziecka. W pierwszych dniach sierpnia moja mama otrzymała tę straszną wiadomość, że jej syn nie żyje i jest pochowany z trzema partyzantami na cmentarzu w Tłuszczu. Zakazano nam głośnej rozpaczy i odwiedzin grobu.
Szanowni Państwo, według relacji siostry Józefa Grabowskiego, razem z nich było tu pochowanych również trzech partyzantów. Malawski, Reszke, ci, którzy zginęli w Jarzębiej Łące, byli pochowani w Dębinkach. Kośińska – tego nie wiem, ale nie słyszałem, nie spotkałem się z innymi relacjami mówiącymi o tym, że Grabowski zginął razem z trzema partyzantami innymi i że pochowani są w jednym grobie tutaj. Jeżeli tak, to to jest zupełnie nieprawdopodobna historia. Józef Grabowski był mieszkańcem Wilczocha, jego ojczym Wieldzyk był gajowym w tutejszej gajówce na Wilczochu. W 1943 roku Grabowski ożenił się z panną Sokólską, córką Gajowego z Obli w pobliżu Jadowa. Oczekiwali na dziecko, to dziecko urodziło się martwe po śmierci swego ojca Józefa. Wojna to jest tragedia dla ludności cywilnej, dla żołnierzy, ale i dla ich rodzin. Nie pozwólmy, żeby pamięć o nim zginęła.
Wydaje mi się, że tak jak było w pierwotnej wersji tego nagrobka za czasów komuny, powinien być tu napis, że był to żołnierz Armii Krajowej. Później ten napis zlikwidowano przy tworzeniu kolejnej modernizacji grobu. Ale napis trzeba przywrócić, jakąś naklejkę, jakąś informację, tabliczkę, podobnie jak z innymi zasłużonymi żołnierzami Armii Krajowej, o których niestety już zapominamy.
Tę pamięć trzeba kultywować.