Dzisiaj zapraszamy ponownie do Jadowa. Tym razem będzie to spacer alejkami tamtejszego cmentarza. Jest to miejsce bardzo bogate w zabytkowe, XIX-wieczne, często wyjątkowe w swojej formie nagrobki. Wiele z nich jest miejscem spoczynku osób, które zapisały się bardzo wyraźnie na kartach historii miejscowości i regionu.Czytaj dalej

Wieś Chrzęsne koło Tłuszcza wzmiankowana jest po raz pierwszy w źródłach w 1525 r. Była wówczas własnością Jana Wojsławskiego, kanonika płockiego i warszawskiego, pisarza ziemskiego łomżyńskiego. Jego nagrobek znajduje się do dzisiaj w katedrze łomżyńskiej. W XVII w. właścicielem Chrzęsnego był Stefan Dobrogost Grzybowski, syn podkomorzego warszawskiego Mikołaja, w 1613 r. wzmiankowany jako dworzanin i stolnik króla Zygmunta III Wazy. Później Grzybowski został starostą kamieńczykowskim (Kamieńczyka koło Wyszkowa), a w 1620 r. podkomorzym warszawskim. W 1623 r. awansował na urząd starosty warszawskiego, w końcu 1633 r. został kasztelanem lubelskim, a więc i senatorem. Wywodził się ze starego rodu szlacheckiego herbu Prus spod Mławy. Zmarł po roku 1644. W Chrzęsnem zbudował sobie w 1635 r. murowany pałac późno renesansowy, zachowany do dzisiaj. Żonaty był z Marią Joanną Petigerówną, córką barona Sebastiana Petigera, damą dworu królowej Konstancji Habsburżanki, drugiej żony Zygmunta III Wazy.Czytaj dalej

Tłuszcz. Letnisko nie letnisko, ale raczej punkt zborny. Bo choć i w samym Tłuszczu wygodne domki położone w pięknym ogrodzie folwarcznym z roku na rok posiadają niemal stałych lokatorów płci obojej — lecz właściwy proceder letniczy promieniuje dużo dalej, sięgając z jednej strony po Wyszków, z drugiej po Stanisławów. Dla całej tej okolicy Tłuszcz — dzięki podwójnej linji kolejowej (petersburska i nadnarwiańska), stacji pocztowej, kilku spożywczych sklepów i targów co wtorek, jest poniekąd — jak już powyżej nadmieniłem — punktem zbornym, osią kilkomilowego w promieuiu środowiska letniego. Czytaj dalej

W dniu onegdajszym przeniósł się do wieczności Wincenty Koskowski, właściciel dóbr Chrzęsne, pod Warszawą, przeżywszy lat 70. Światły umysł i nieskazitelność charakteru jednały mu wszędzie przyjaciół i czcicieli. Współobywatele darzyli go nieograniczonem za ufaniem. Ś. p. Wincenty, zrodzony i osiadły na roli, pojmował godnie twarde obowiązki ziemianina. Oderwany od pługa na czas pewien, powróciwszy, jął krajać miedzę rodzinną z tem większą żarliwością… Przez długi lat szereg pełnił obowiązki sędziego gminnego — pełnił pod każdym względem wzorowo. Odznaczał się przedewszystkiem Koskowski patrjarchalnością w stosunku z włościanami, których lekarzem był, sędzią, ojcem prawdziwym. Zgon zacnego człowieka i prawdziwego obywatela kraju obudzić musi szczery żal w sercach tych wszystkich, których sobie calem życiem jednać umiał, którzy musieli go kochać i czcić… Nad mogiłą jego staje liczna rodzina — w kole jej dwie córki, które poślubiły znanych artystów-malarzy, Juljana Muszyńskiego i Miłosza Kotarbińskiego. Cześć zgasłego pamięci!

Kurjer Codzienny
R.24, nr 15 (15 stycznia 1888)