1928

Zbudowano organy do kościoła, fundacji parafianina Łado, który przeznaczył na ten cel 10.000 złotych.

1929

Ukończono ostatecznie budowę plebanii, którą stawiano od 1928 roku pod opieką i nadzorem Juliana Garbolewskiego z Komitetu Budowy Kościoła. Dotychczas proboszcz mieszkał prywatnie u państwa Łękawskich na ulicy Lipowej, potem u państwa Bartlów na rogu ulic Ręczajskiej i Kościelnej, a następnie w małym domku – spichrzu, tuż obok powstającej plebanii.Czytaj dalej

Dnia 3-ego września dalekobieżny pociąg warszawski wyrzucił mnie o godzinie 7:40 w Wołominie…  Wołomin ! Nowa placówka życiowa, nowe pole pracy. Nie znałam go przedtem zupełnie. Na chybił – trafił wniosłam podanie na pierwsza, mniej więcej odpowiadająca, posadę, zdając się na los. Było to bardzo interesujące zresztą – przybyć do nieznanego środowiska, zupełnie innego niż to, w którym dotychczas pracowałam niż to, w którym się wychowałam. Snuły mi się w umyśle tysięczne obrazy stosunków, otoczenia, rodzaju pracy, wszystko przecie w marzeniach możliwe.Czytaj dalej

Dyrekcja kolejowa warszawska rozpoczęła w tych dniach wznoszenie długiego parkanu wzdłuż toru kolejowego po przeciwległej stronie stacji. Parkan ten odgradza od Wołomina miasta i od dworca mieszkańców leżących po lewej (od Warszawy) stronie plantu wsi Sławek, Mironów-Górki, Zenonów, Annopol, Czarna, Nowa Wieś i Białe Błoto. Niektóre słupy parkanu wkopywane są na terytoriach ogrodów i sadów, w związku z czem niszczone są drzewa owocowe. Parkan przecina i zamyka całkowicie dwie drogi, z tych jedna z torem tramwajowym. Mieszkańcy wyżej wymienionych wsi, stanowiących gospodarczą całość z Wołominem, wnieśli do ministerjum podanie w tej sprawie, w którem, powołując się na art. 30 ustawy o rozbudowie miast, domagają się pozostawienia im dostępu do szkół powszechnych, sklepów z żywnością, pomocy lekarskiej, straży ogniowej i t.p., leżących po przeciwnej stronie plantu w samym Wołominie.

Czytaj dalej

Dowódca 28 p, strzelców kaniowsk. pułk. Zawiślak przesłał telefonistkom warszawskim zatrudnionym w gmachu „Cedergren” oznakę pułkową. Wyróżnienie telefonistek nastąpiło za ich niezwykłe zainteresowanie się cmentarzem w Radzyminie, gdzie pochowanych jest blisko 500 żołnierzy 28 p. S. K. a cmentarz ten był całkowicie opuszczony do czasu, póki nie zajęły się nim telefonistki. Obecnie cmentarz jest ogrodzony i obsiany kwiatami, a ostatnio ustawiono z inicjatywy telefonistek murowany krzyż. (b)

Ilustrowana Republika
1928-11-16 R. 6 nr 317

RADZYMIN, 1.10. (Tel. wł.) Na odpuście we wsi Sulejów, gminy Jadów, pow. Radzymińskiego, wynikła bójka między pijanemi mieszkańcami dwuch wsi: Sulejowa i Nowinek. Awanturnikom z Sulejowa przewodził dezerter 7 p. ułanów Stefan Dzięcioł, który z obnażoną szablą ciął trzech policjantów oraz mieszkańca wsi Sitne — Ołdaka. Policja musiała użyć w stosunku do awanturniczego dezertera broni, raniąc go w nogę. Mimo, że go tłum dwukrotnie odbijał, odnaleziono go jednak we wsi Strachówce i wraz z 15 awanturnikami, aresztowano. Ranni policjanci, dezerter Dzięcioł i Ołdak umieszczeni są w szpitalu w Jadowie. Życiu ich nie zagraża niebezpieczeństwo.

ABC – pismo codzienne informuje wszystkich o wszystkim
R.3, nr 277, 1 października 1928

Dużo pracy poświęciło Stowarzyszenie Młodzieży Polskiej w Turowie w urządzeniu zlotu na dzień 19 sierpnia 1928 r. Zlot rozpoczął się uroczystem nabożeństwem o godz. 9 rano w kościele parafjalnym, które odprawił nasz założyciel, patron ks. Aleksander Lewandowski; udział w nabożeństwie wzięły wszystkie drużyny wsi Turów, Kobyłki, Nadmy i Helenowa, przybywając nań w karnych szeregach. W czasie mszy św. młodzież śpiewała pieśni, a zakończył ks. prefekt A. Zagańczyk przemową, dziękując ks. patronowi za pracę i trudy poniesione nad rozwojem Stowarzyszenia.Czytaj dalej

O szkodach zrządzonych przez wicher w dniu 4-ym lipca otrzymujemy wciąż jeszcze od czytelników szczegółowe sprawozdania. Przytaczamy tylko z niektórych następujące krótkie wyjątki: We wsi Guzowatce, gminie Małopolu w powiecie radzymińskim burza zaskoczyła niemal wszystkich mieszkańców przy grabieniu siana i koniczyny. Po chwili z ułożonych kop nie pozostało ani śladu; wicher zabrał siano i koniczynę, a nim ludzie dobiegli do wsi, w niektórych zagrodach był straszny obraz spustoszenia: kupy zwalisk i połamane drzewa.Czytaj dalej

Do rejestru handlowego, Działu B/XL, sądu okręgowego w Warszawie w dniu 24 września 1928 r., wciągnięto pod Nr. 5922: Mleczarnia Parowa Dobczyn, spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Siedziba spółki w dobrach Dobczyn, gm. Klembów, pow. radzymińskiego. Celem spółki jest założenie i eksploatacja mleczarni, przemysłowy przerób mleka i sprzedaż produktów mlecznych. Kapitał zakładowy 30,000 zł,, podzielony na 30 udziałów. Zarządcami są: Zygmunt Pachniewski z Warszawy, Leon Wiśniewski w dobrach Dobczyn, pow. radzymińskiego. Czytaj dalej

Dla bywalców rajdowych i wyścigowych niezwykły widok przedstawia sznur samochodów, ciągnący z pod Automobilklubu na szosę Marecką. Cała karawana składała się z samochodów najmniejszych i najlżejszych. Celem tej wycieczki była próba zużycia benzyny przez silniki samochodowe. Nic też dziwnego, że wielkie, żarłoczne samochody poprzestały na roli obserwacyjnej.

— Wiele waży pan redaktor? — zwrócił się do mnie p. Paweł Bitchan.

— Sześćdziesiąt i sześć kilo, — odparłem.

— No to proszę do mojej maszyny.Czytaj dalej

Gazeta Robotnicza - nr 81, 6 kwietnia 1928

Płace i warunki pracy robotników hut szklanek w Wołominie pod Warszawą są tak katastrofalnie marne, że przeglądając listę płac obu hut wołomińskich. “Vitrum” i “Praca” oczom się wierzyć nie chce. Dość stwierdzić, że ojcowie, jedyni żywiciele licznych rodzin — robotnicy placowi, pomoc i obsługa wanny w hucie “Vitrum” zarabiają dziennie od 1.90 zł. do 5 zł., przyczem najczęściej spotykana płaca nie przekracza 3 zł za dniówkę.Czytaj dalej