Na każdy pociąg od strony Warszawy czeka w Urlach autobus PKS, ale trzeba do niego biec wyciągniętym kłusem, żeby się wcisnąć, bo do Jadowa, jakby nie było, ponad 4 km a pasażerów wielu. Najgorzej jest w środę, dni targowe. Mimo iż połowa pracujących mieszkańców gminy zatrudniona jest w rolnictwie, to z tej drugiej połowy zaledwie kilka procent pracuje w miejscowych przedsiębiorstwach i placówkach usługowych. Reszta dojeżdża do Warszawy, Tłuszcza, Wołomina. Niektórzy wstają po godz. 24, bo pierwszy pociąg z Urli wyjeżdża o 3.30 i tylko tym można zdążyć na I zmianę.

Gmina Jadów (10.5 tys. mieszkańców) prawie nie mia przemysłu. Rolnictwo zaś, to ziemie 5 i 6 klasy, na których najchętniej rośnie żyto i owies, najtrudniej zaś pszenica. Łąk i pastwisk jest sporo, rzecz w tym jednak, że podmokły teren wymaga gruntownej melioracji. W najbliższym 10-leciu władze gminy przewidują zmeliorowanie 2 tys. ha gruntów ornych i ponad tysiąc ha łąk i pastwisk oraz uregulowanie 125 km kanałów wodnych. Takie są najpilniejsze potrzeby.

Prócz pracujących, sporo młodych dojeżdża do Warszawy, aby się uczyć. W Jadowie nie ma szkół ogólnokształcących ani techników, jest tylko zasadnicza szkoła rolnicza. Jadów należy do jednej z 20 gmin wzorowych w województwie warszawskim i chodziłam po tej wsi-osadzie z mieszanymi uczuciami. Bo np. niemal w każdym domu jest telewizor, w wielu lodówka, pralka, nie mówiąc oczywiście o odbiorniku radiowym. A jednocześnie nie ma sieci wodociągowej ani kanalizacyjnej, a woda w studniach nadaje się do picia tylko po przegotowaniu. Nieczystości spływają rynsztokami do rzeki Osownicy. W jadowskiej restauracji piłam kawę, której nie powstydziłaby się wielkomiejską kawiarnia. W autobusie, jadącym ze stacji, zdążyłam wysłuchać dyskusji na temat kryzysu paliwowego na świecie, spotkania L. Breżniewa z G. Fordem we Władywostoku i wniosków, co z tego wszystkiego może wyniknąć dla nas.

Więc jak to jest z tym Jadowem: gmina wzorowa czy zaniedbana? W każdym razie, ciekawa. Kiedyś, bo jeszcze w 1823 r. Jadów otrzymał prawa miejskie i dość szybko, bo po 42 latach stracił je. Gmina składa się z trzech dawnych, połączonych w jedną 1.1.1973 r. Ma 26 sołectw i ambicję wyrwana się ze wszelkich zaniedbań i braków.

— Lubię Jadów — mówi naczelnik Urzędu Gminnego Wiesław Toński — Tu się urodziłem, wychowałem, tu zacząłem pracę 18 lat temu, Ludzie u nas dobrzy, chętni do czynów społecznych, np. remonty dróg, a jest tego wiele, przeprowadzają sami. U nas trzeba ponad 140 km, aby połączyć wszystkie wioski z Jadowem. Ale np. w ub. r. dostaliśmy nagrodę wojewódzką za akcję zadrzewiania terenu. Plony zbóż podstawowych też mieliśmy dobre; rolnicy wybudowali 26 silosów, wykonali 26 pastwisk kwaterowych i 7 wentylatorów do suszenia siana. Wartość czynów społecznych obliczamy na 1 mln zł.

Jak mówią miejscowi, gminą kieruje „wielka trójka”: naczelnik UG, sekretarz Komitetu Gminnego partii i prezes GS „Samopomoc Chłopska”. Wszyscy trzej spotykają się w komitecie, rozliczają się wzajemnie z przyrzeczeń i współpracy, zastanawiają wspólnie nad trudniejszymi problemami.

— Nie zawsze tak było — mówią mi w GS. — Właściwie, to klimat zmienił się całkowicie na lepsze dopiero od chwili utworzenia urzędu gminnego. Od nas teraz więcej się wymaga, ale i stwarza warunki, abyśmy mogli tym wymaganiom sprostać.

I podają mi przykład tej zmiany na lepsze. Oto kilka lat temu GS wystąpiła z propozycją wybudowania w Jadowie dużego pawilonu handlowego wraz z punktami usługowymi. Prezydia: PRN w Wołominie i GRN w Jadowie zgodziły się, ale szybko wycofały z tej zgody, rzekomo dlatego, że pawilon zabierze miejsce, na którym rośnie trawa a zieleni szkoda… Tak, jakby na wsi brakowało dokoła zieleni. Po utworzeniu Urzędu Gminnego, GS ponownie zastukała do drzwi i otrzymała zgodę, nawet podziękowanie.

— Urząd idzie nam na rękę — mówi prezes GS, M. Karczewski. — Np. chcemy w Urlach, miejscowości turystycznej, wybudować kiosk-pawilon i dostaliśmy od gminy lokalizację, nawet nieodpłatnie. Mamy w Jadowie bazę magazynową. Ciasno tam i chcemy wykupić kawałek terenu od PGR. Naczelnik Toński sam jeździł w tej sprawie aż do Warszawy, żeby nam ułatwić to kupno. A np. nasz Komitet PZPR nie miał dawniej lokalu, teraz otrzymał go w budynku UG.

W ostatnich latach GS zbudowała w gminie lub buduje obiekty produkcyjno-handlowe kosztem 15 mln zł; jest więc tu piekarnia, betoniarnia, wytwórnia wód gazowanych, w Jadowie buduje się dużą masarnię o zdolności 720 t przerobu rocznie, koszt budowy 7 mln zł; jest 37 sklepów i kiosków, 2 restauracje, targowiska i rzeźnia.

— Jak bardzo u nas się zmieniło, niech świadczy wzrost obrotów GS — dodaje prezes. — w styczniu 1973 trwały majątek nasz wynosił 12 mln zł, dzisiaj się podwoił; obroty w sklepach rosną teraz średnio o ok. 20 proc.. a roczny obrót GS w ub. r. wyniósł 160 mln. podczas kiedy np. trzy lata temu zaledwie 100 mln.

Plan perspektywiczny na lata 1975—85 przewiduje w gminie duże zmiany. Prócz melioracji, o której wspomniałam, zostanie wybudowana hydrofornia przy istniejących odwiertniach, częściowo sieć wodociągowa i kanalizacyjna wraz z dwiema oczyszczalniami ścieków oraz 10 km rurociągu gazowego (dziś jest tylko bezprzewodowy). Prace władz miejscowych zmierzają do zwiększenia uprawy pszenicy i jęczmienia oraz rozwoju hodowli bydła. Wymagać to będzie prócz melioracji gruntów, intensywniejszego użycia nawozów, a także zwiększenia liczby maszyn i sprzętu w bazie kółek rolniczych. Np. dziś są tam 32 ciągniki, ma być ich 214. Gmina ma też ambitne plany rozwoju służby zdrowia oraz placówek oświatowo-kulturalnych.

Anna Kłodzińska

Życie Radomskie, nr 17
1975-01-21

 69 odsłon,  2 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.