Dnia 14-go sierpnia 1920 r., w południe, kiedy to Radzymin został ostatecznie opanowany przez nasze wojska, a, pochód czerwonej armji na Warszawę wstrzymany, we wściekłym ogniu, na linji Ossów-Leśniakowizna, gdy już ostatnie rezerwy rzucano do walki, prowadzi w stule i z krzyżem w ręku do ataku bataljon 236 p. p. ks. kapelan Ignacy Skorupka i pada bagnetem przebity. W rocznicę walki, na polach Ossowa gromadzą się tysiące tych, którzy pragną uczcić poległych tam naszych młodych bohaterów, a przedewszystkiem tego, który nie szczędząc własnego życia, pokazał, jak należy służyć Ojczyźnie.Czytaj dalej

Piękna uchwała Rady m. Radzymina

Radzymin, 7 marca

Rada miejska Radzymina, pragnąc uczcić pamięć poległych na polu chwały około 260 bohaterskich bezimiennych żołnierzy, spoczywających w bratniej mogile na cmentarzu parafialnym w Radzyminie, postanowiła wznieść w Radzyminie zawodową szkołę rzemieślniczo-techniczną z prawem publiczności.

Powołany przez Radę Miejską Komitet budowy szkoły ukonstytuował się w sposób następujący: prezes p. Gustaw Orłowski, Starosta Radzimiński, vice-prezes ks. Aleksander Kobyliński, dziekan miejscowy, sekretarz p. Witold Korniłowicz, notarjusz i skarbnik p. Stanisław Marszał, burmistrz miejscowy. Posiadając zezwolenie odpowiednich władz Komitet w najbliższych dniach uruchomi akcję zbiorczą ofiar na cel budowy szkoły.

Echo Warszawskie – bezpartyjny dziennik ilustrowany
R. 1, nr 55 (9 marca 1924)

Istnieje w Zielonce pod Warszawą instytucja cicha, o której rzadko się słyszy, która jednak oddaje wielkie usługi… Jest to schronisko dla nauczycielek, powołane ongi do życia przez zmarłego niedawno ks. prałata Zygmunta Chełmickiego. Ściślej, jest to schronisko dla nauczycielek staruszek, steranych wiekiem po długiej pracy nad nauczaniem młodych pokoleń. Tam, w Zielonce, w ciszy wiejskiej, z dala od gwaru i walk wielkiego miasta, weteranki zawodu nauczycielskiego znajdują spokój i byt bardzo skromny.Czytaj dalej

Z jednej wsi w gminie Ręczajach pod Warszawą piszą do nas:

Mieliśmy tu we wsi od lat 30-tu żyda, który trudnił się niby handlem, ale przytem siał rozpustę pomiędzy naszą młodzieżą. W końcu postanowiliśmy jednomyślnie usunąć go i tegośmy dokonali. A doiliśmy do tego takim sposobem. Miał on sklep we własnym domu. Otóż od roku nikt do niego nie zajrzał. Sklep, rozumie się, upadł, a żyd-sklepikarz, nie mając żadnego dochodu, zmuszony był nietylko handel zwinąć, ale i dom sprzedać. A my kupiliśmy ten dom i obróciliśmy go na szkołę, która była oddawna pożądana. I dołożyliśmy wszelkich starań, kosztu i pracy, aby szkołę urządzić i otworzyć, i zdawało się nam, że będziemy z tego zadowoleni. Niestety, inaczej się dzieje.Czytaj dalej

Wspomnienie pośmiertne

11 lutego r. b. zakończył życie nauczyciel szkoły powszechnej w Tłuszczu p. Mińsko-Mazowieckiego Włodzimierz Charzewski, przeżywszy lat 39. W Tłuszczu pracował lat 16. Zmarły pracował również bardzo wiele i poza szkołą. Za działalność polityczną w 1905 roku został wysłany na osiedlenie do gub. Wołogodzkiej, skąd powróciwszy w połowie r. 1906, znów objął szkołę w Tłuszczu. Pozatem był współpracownikiem gazety ludowej „Siewby”. Przyczynił się w znacznym stopniu do założenia w Tłuszczu straży ogniowej i w tym celu organizował przedstawienia amatorskie.Czytaj dalej

Dnia 27/I r.b. w miejscowej szkole początkowej w Tłuszczu odbyło się nadzwyczajne zgromadzenie członków miejscowego Oddziału. Pomimo iż pogoda nie bardzo sprzyjała, stawiło się prawie 3/4 członków. Zgromadzenie zagaił kol. W. Charzewski, powołując na przewodniczącego kol. Alf. Żylińskiego. Kolega A. Żyliński w krótkich, ale barwnych i podniosłych słowach streścił historję prób organizacyjnych nauczycielstwa od czasów reformy hr. Wielopolskiego do chwili obecnej; w konkluzji zawezwał obecnych do zgodnego obradowania z powodu ważności chwili.Czytaj dalej

Korespondencja własna „Wyzwolenia”.

Jednej soboty w miesiącu lipcu wybrałam się w odwiedziny w te strony kraju, gdzie w roku 1906 jaśniejszym płomieniem gorzał duch ludowy, gdzie żyli wybitni jego wyznawcy, gdzie powstał Związek Młodej Polski i niezapomniana w dziejach młodego ruchu ludowego „Siewba”. Ciekawa byłam zobaczyć zbliska, co się tam dzisiaj dzieje. Spostrzeżenia moje robiłam ze wsi kościelnej Postoliskach, która w tym roku obchodziła smutną uroczystość, bo pogrzeb wiejski „chłopa działacza”, redaktora „SiewbyJana Kielaka. Tysiące ludzi żegnało, odprowadzając go na cmentarz postoliski, który mieści innego wielkiego pracownika ludowego, poetę-ludowca Jana Adamowicza-Pilińskiego. Na tym cmentarzu pod jednym kamieniem śpią snem wiecznym razem prochy dwuch przyjaciół, wyznawców jednych zasad i pragnień; dawnego kierownika literackiego „Siewby” i redaktora tego pisma, których za życia łączyła gorąca wypróbowana przyjaźń, a po śmierci złączył ich wspólny kamień grobowy. Śpijcie snem spokojnym pracownicy za Wolność i Lud, a Wasza mogiła niech będzie jedną z tych, które do nowego życia i trudu budzą młode pokolenia i wskazują im drogę prostą, jak miedza polna, a pewną, jak słowa przysięgi prawego człowieka.Czytaj dalej

Dowiadujemy się, że kursa żeńskie ogrodnictwa, gospodarstwa domowego i handlu pp. Rogulskich w Strudze (stacya kolejki Mareckiej, powiat Warszawski) otwarte będą w r. b. (od 15 listopada) tylko dla dziewcząt wiejskich. Przyjmowane są kan­dydatki od lat 15, umiejące czytać i pisać lub nie. Prócz ogrodownictwa, gospodarstwa domowego i handlowego wykładane będą: religia, język polski, rachunki i udzielane wiadomości z historyi, geografii, pedagogiki i hygieny — oczywiście w formie jak najprzystępniejszej. W sklepie przy szkole wychowanice będą się uczyły handlu i rachunków sklepowych. Opłata za 10 miesięcy z nauką z całem utrzymaniem wynosi rb. 200, płatna w 2 lub 4 ratach.

Programy i zapisy — na kursach pp. Rogulskich w Warszawie (Marszałkowska 136) i na miejscu w Strudze. Jesteśmy pewni, że kapłani, ziemiaństwo, a przedewszystkiem sami włościanie nie odmówią nowej oświatowej placówce swego poparcia.

Wiadomości Archidiecezjalne Warszawskie
1916 nr 10

Od nowego roku szkolnego (1916/17) powstają w Strudze (st. kolejki Mareckiej) dwuletnie lub roczne kursy żeńskie ogrodnictwa, gospodarstwa domowego i handlu. Założycielami tej nowej uczelni są pp. Rogulscy, właściciele „Kursów Handlowych” w Warszawie. Kursy będą przygotowywały swe wychowanice bądź do dalszych studyów w pewnym obranym kierunku, bądź i przedewszystkiem do pracy zawodowej i obowiązków życia praktycznego. Nowa uczelnia, prowadzona w kierunku ściśle katolickim i polskim, zasługuje na szczere poparcie. Szczegóły można znaleźć w załączonym prospekcie.

Wiadomości Archidiecezjalne Warszawskie
1916 nr 6

Przybywa nam zakład naukowy nowego typu, zastosowany do obecnych potrzeb, a mianowicie „Kursy żeńskie dwuletnie ogrodnictwa, gospodarstwa domowego i handlu z pensjonatem”. Otwierają, je na mocy zezwolenia władzy z dnia 30 grudnia r. z. właściciele Kursów Handlowych pp. Rogulscy w swojej osadzie Adelin pod Warszawą (st. Struga, kolejki Mareckiej). W organizacji nowej uczelni biorą udział: pp. Piotr Hoser i Stefan Woyzbun, pp.: Wanda Daszewska, Emilja Czeczottówna, Lucyna Rogolińska, oraz profesorowie Kursów handlowych.Czytaj dalej

Z parafji Klembowskiej pod Radzyminem, w gubernji warszawskiej.

Ciemny zakątek. – Brak kościołów i szkół. – Jedyny promień światła. – Piękna uchwała parafjan. — Trzeba pomagać, nie szkodzić. — Do tych, co czynią zapisy.

Trudno może będzie niejednemu z czytelników Gazety Świątecznej uwierzyć, iż o 5 mil od Warszawy znajduje się jeden z najciemniejszych i najbardziej pod względem oświaty upośledzonych zakątków naszego kraju. Jest nim właśnie ta część powiatu radzymińskiego, gdzie znajduje się parafja Klembowska. Ziemia tu mało urodzajna, lecz przy umiejętnem gospodarowaniu mogłaby dawać o wiele lepsze plony, niż obecnie. Ale, niestety, niema tu ludzi światłych do zakładania kółek rolniczych, do szerzenia wiedzy rolniczej. To też ludność tutejsza żyje nędznie, choć pracuje ciężko; w mieszkaniach widać, że ludzie nie wiedzą, co jest potrzebne do utrzymania zdrowia.Czytaj dalej

Klembów (pow. radzymiński), wieś kościelna, mająca swoją przeszłość historyczną, pod względem oświatowym stoi bardzo nizko. Osiem tysięcy parafian prenumeruje zaledwie kilka numerów „Gazety Świątecznej”, parę „Zorzy” i parę numerów „Posiewu” — ot i wszystko! Czy nie wstyd? Analfabetyzm kwitnie w najlepsze, dziesiąta zaledwie część mieszkańców umie pisać i czytać. W pobliskim Kraszewie gmina od kilku miesięcy uzyskała pozwolenie na budowę szkoły, ale poczciwi gminiacy ani myślą się ruszać. Tak samo wieś Jarwie (gm. Międzyleś) mająca grunt i fundusze szkolne, mimo, że gospodarze prosili, nie dba o pobudowanie szkółki!Czytaj dalej

Uboga była wystawa powiatowa, urządzona w przeszłym tygodniu w mieście Radzyminie pod Warszawą; była ona najuboższą ze wszystkich wystaw, które w ciągu ostatniego lat dziesiątka odbyły się w kilku naszych miastach powiatowych. Ale dziwić się niema czemu. Wszystkie tamte wystawy urządzane były przez większych rolników, którzy mają więcej doświadczenia i nauki, więc hodują ulepszone bydło, konie i inną żywinę, lepiej uprawiają rolę, lepszem ją ziarnem obsiewają, i mają też co pokazać na wystawie, mają się czem popisać przed ludźmi. Wystawa powiatu radzyminskiego tem właśnie najbardziej różniła się od wystaw powiatowych dawniejszych, że dwory i folwarki nie miały ani w jej urządzaniu, ani w wystawionych okazach prawie żadnego udziału, a w z tej przyczyny, że w powiecie razymińskim jest ich bardzo niewiele. Dawniej było tam dworów i folwarków tyleż, co w innych okolicach kraju, ale prawie wszystkie one w ciągu ostatniego półwiecza zostały rozprzedane na działy włościanom, i dziś w całym powiecie radzymińskim są prawie same tylko mniejsze gospodarstwa, mające po kilka lub kilkanaście morgów, albo co najwyżej po parę włók obszaru.Czytaj dalej

Ks. Jakób Dąbrowski, proboszcz parafii Klembów, dekanatu radzymińskiego, archidyecezyi warszawskiej, pragnąc przyjść z pomocą w oświacie ludowi, niezmiernie pod względem umysłowym ograniczonemu i w kierunku moralnym na bardzo niskim szczeblu będącemu, w celu poprawy, obyczajów tegoż, postanowił stworzyć szkołę początkową we wsi Jaźwie, na samym krańcu parafii położonej i odległej od wsi ze szkołą o wiorst kilkanaście. Poważny, potrzebny w tym celu kapitał zaofiarował sam czcigodny założyciel, ks. proboszcz Dąbrowski, resztę zaś mają uzupełnić włościanie, zainteresowani tą wielkiej doniosłości sprawą.Czytaj dalej