Tłuszcz. Letnisko nie letnisko, ale raczej punkt zborny. Bo choć i w samym Tłuszczu wygodne domki położone w pięknym ogrodzie folwarcznym z roku na rok posiadają niemal stałych lokatorów płci obojej — lecz właściwy proceder letniczy promieniuje dużo dalej, sięgając z jednej strony po Wyszków, z drugiej po Stanisławów. Dla całej tej okolicy Tłuszcz — dzięki podwójnej linji kolejowej (petersburska i nadnarwiańska), stacji pocztowej, kilku spożywczych sklepów i targów co wtorek, jest poniekąd — jak już powyżej nadmieniłem — punktem zbornym, osią kilkomilowego w promieuiu środowiska letniego. Czytaj dalej

Dzięki kolejkom podmiejskim, warszawianie mogą dziś, niewielkim kosztom występować w roli polskich Stanleyów, Livingstone’ów, Nansenów i t. p., i — odkrywać światy nieznane. Uległem i ja tej szlachetnej namiętności i w zeszłym tygodniu odkryłem — Radzymin.Czytaj dalej

Kiedy lato nadchodzi, każdy człek miejski czuje gwałtowną potrzebę naocznego przekonania się, czy jeszcze resztki lasów nie zostały wycięte, czy rechoczą żaby po stawach i moczarach i czy jak dawniej na miedzach „zrzadka ciche grusze siedzą”. To też w każdą pogodną niedzielę warszawianki i warszawiacy, posiadający zdrowe nogi i kilka złotówek w kieszeni, oblegają kasy kolejowe i kolejkowe, aby uciec od zgiełku wielkiego miasta i wciągnąć w swe płuca, zapas świeżego powietrza. Poszedłem i ja za ich chwalebnym przykładem, dzięki czemu odnowiłem znajomość z Wilanowem, a poznałem Urle i Pyry. O Wilanowie pisać nie będę, bo któż go nie zna z mieszkańców Warszawy, a któż o nim przynajmniej nie słyszał nietylko z tych, wśród których „nasza się Wisła ukochana toczy”, ale i z tych, co  mieszkają nad Wartą i nad Dunajcem, Sanem i Dniestrem i nad owym Niemnem, do którego się tuli „litewskich strumieni rodzica”. Inna rzecz Urle i Pyry. O istnieniu pierwszych dowiedziałem się dopiero w roku zeszłym, a co do drugich, to jeszcze przed dwoma tygodniami gotów byłbym przysięgać, że takiej miejscowości nie zna „Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich”.Czytaj dalej

Ze wsi Zawad pod Radzyminem w gubernji warszawskiej piszą do nas: Wielką boleścią odbiła się w sercach naszych wiadomość o śmierci nieodżałowanej ś. p. Heleny Lindy. Była ona matką całym gromadom włościan, a osobliwie w parafjach Nieporęcie, Cygowie, Kłębowie i niektórym z parafji radzymińskiej. Dziś niepowetowana strata tej niewiasty wyciska im łzy z oczu.Czytaj dalej