
Na początku XX wieku Radzymin miał prawie 4500 mieszkańców, w tym połowę wyznania mojżeszowego. Miasteczko miało wówczas dwa rynki, kilka niebrukowanych ulic, około 200 parterowych lub jednopiętrowych domów, w ogromnej większości drewnianych. W takich warunkach łatwo było o pożar. Dlatego przybyły z Warszawy społecznik, a zarazem zamożny właściciel młyna parowego na Pradze, Julian Frydrychewicz, wystąpił z inicjatywą zorganizowania w miasteczku ochotniczej straży pożarnej. Pierwsze zebranie organizacyjne odbyło się jesienią 1902 r. Niebawem na walnym zgromadzeniu mieszkańców Radzymina uchwalono statut OSP, wybrano zarząd i zobowiązano wszystkich właścicieli domów i gruntów rolnych do wpłacania na fundusz straży po 3 ruble rocznie.
Najbogatsi radzyminiacy płacili dobrowolne składki znacznie wyższe licytując się przy tym między sobą. Tak więc gdy proboszcz parafii wpłacił 150 rubli, to miejscowy rabin – 200. Przebił ich niebawem właściciel browaru Zelman płacąc 250 rubli, wtedy naczelnik powiatu i burmistrz miasta Stefan Kęczycki dał 300. Dzięki ich hojności OSP mogła zakupić niezbędny sprzęt: wóz strażacki (oczywiście konny), 6 beczek na dwukołowych wózkach, trzy sikawki, 50 toporów i 30 hełmów. Na czele zarządu SP stanął Bolesław Freitag, sędzia i pisarz hipoteczny.
Chętnych do straży było wielu, chociaż mundur musiał sobie kupić każdy za własne pieniądze. Niebawem OSP liczyła już 60 członków, na ogół poważnych i wpływowych obywateli, traktujących służbę w straży jako zaszczyt i wyróżnienie. Samorząd miasta przeznaczył na potrzeby OSP drewnianą szopę w rynku. Tutaj odbywały się w każdą niedzielę ćwiczenia. Sygnał o pożarze podawał dzwon kościelny. Wówczas w całym mieście rozlegały się trąbki alarmowe. Na ten sygnał wszyscy strażacy porzucali swe domy lub pracę i śpieszyli do remizy. Po 15 minutach straż wyjeżdżała już do pożaru. Jej skuteczność i szybkość działania budziła powszechny podziw i uznanie. Wyrazem tego było nadanie radzymińskiej OSP sztandaru w 1904 r. Podczas tej uroczystości po raz pierwszy wystąpiła publicznie orkiestra OSP założona z inicjatywy Czesława Pawłowskiego i kapelmistrza Gołębiowskiego.
Statut OSP pozwalał straży nie tylko prowadzić walkę z pożarami, ale także szeroką działalność kulturalną, organizować amatorskie zespoły teatralne i chóralne, zabawy i imprezy towarzyskie oraz sportowe, integrować społeczeństwo. Wszystko to przyczyniało się do rozwoju życia narodowego w ciężkich czasach zaborów. Po wybudowaniu nowej remizy i domu ludowego w 1907 r. działalność OSP w mieście stała się jeszcze bardziej widoczna. Do czołowych aktywistów należeli wówczas: Julian Frydrychewicz, Tomasz Grota, Władysław Grota, Franciszek Błoński, Czesław Łagowski, ks. Teofil Kozłowski, Jan Królikowski, Antoni Małachowski, Karol i Klemens Cieślikowie, Jan Wize.
Pierwsza wojna światowa zahamowała działalność OSP. Wielu strażaków związało się wówczas z ruchem niepodległościowym, toteż w momencie zakończenia wojny 11 listopada 1918 r. wzięło udział w rozbrajaniu żołnierzy niemieckich okupujących ziemie polskie. Po odzyskaniu niepodległości i wojnie polsko-bolszewickiej z inicjatywy burmistrza miasta Stanisława Marszała, ks. Kobylińskiego, aptekarza Buchnera, właściciela cegielni Stanisława Kronnenberga oraz kilku innych działaczy reaktywowana została straż pożarna. Prezesem OSP został Klemens Cieślik, naczelnikiem – Ryszard Wilamowski. Za pieniądze uzyskane ze składek społecznych zakupiono nowy sprzęt strażacki, uzupełniono instrumenty muzyczne, przerobiono na potrzeby straży samochód wojskowy. Znowu OSP stała się dumą miasta. W 1926 r. jej orkiestra zajęła trzecie miejsce w ogólnopolskim współzawodnictwie orkiestr strażackich. We wszystkich imprezach kulturalnych i patriotycznych organizowanych w Radzyminie orkiestra ta brała żywy udział, koncertowała też w wielu innych miastach. Dochody z zabaw, zbiórek społecznych, dobrowolnych świadczeń ze strony zamożniejszych mieszkańców Radzymina pozwoliły straży zakupić nowoczesne motopompy i beczkowozy, a w 1938 r., nowe, granatowe mundury sukienne. Wcześniej, bo w 1928 r. wzniesiono nowy budynek remizy. Stanowiska dowódcze w okresie przedwojennym piastowali doświadczeni strażacy: Aleksy Matuszewski, Lucjan Rudzki, bracia Rusiniakowie, Julian Piątkowski, Roman Matera, Antoni Małachowski, Roman Rutkowski i Mieczysław Winiarski.
Podczas kampanii wrześniowej 1939 r. strażacy radzymińscy ofiarnie gasili pożary wzniecone przez lotnictwo niemieckie podczas bombardowań. W latach okupacji Niemcy zezwolili na działalność OSP, podporządkowali ją jednak władzom hitlerowskim. Część strażaków wykorzystując swe oficjalne kontakty z tymi władzami oddało nieocenione usługi podziemnemu ruchowi oporu, przekazując mu wiele cennych informacji. Kilku strażaków, członków AK, przypłaciło swą działalność życiem lub więzieniem w obozach hitlerowskich bądź łagrach sowieckich.
Po wyzwoleniu Radzymina w 1944 r. OSP znowu przystąpiła do działania. W rok później zakupiła z demobilu wojskowego nowy samochód, przerobiony na potrzeby straży. Na czele nowego zarządu stanęli prezes Karol Cieślik i naczelnik Zygmunt Miedziński. Ponieważ w kasie zupełnie brakowało pieniędzy, sami strażacy wnieśli opłaty na rzecz OSP. W czerwcu 1948 r. strażacy radzymińscy wzięli udział w defiladzie ochotniczych straży pożarnych w Warszawie. Do czołowych działaczy powojennych OSP należeli: Stanisław Głowacki, Ryszard Wilamowski, Marian Wojcieszkiewicz, Zygmunt Jaworski, Stefan Siwiński, Jan Łoboda, Feliks Żmijewski, Antoni Liwski, Stefan Rudzki, Józef Małecki i Sylweriusz Żak. OSP wzięła udział w gaszeniu tysięcy pożarów w mieście i okolicy, organizowała nadal imprezy kulturalnorozrywkowe, czyny społeczne. 18 maja 1958 r. otrzymała od społeczeństwa nowy sztandar. Kolejny sztandar, eliminujący postać św. Floriana, patrona strażaków, otrzymała w 1969 r.

Mimo różnego nacisku władz komunistycznych OSP brała udział w wielu uroczystościach patriotyczno-religijnych. W latach 70-tych i 80-tych strażacy zbudowali nową strażnicę przy ulicy Komunalnej. Rok temu, w 1992 r. OSP uroczyście obchodziła swoje 90-lecie. Pracą jej kierował wtedy zarząd pod kierunkiem prezesa Tomasza Żmijewskiego i naczelnika Mirosława Wąsika. Straż liczyła wówczas 43 członków, z których honorowy strażak Karol Kulesza miał 70-letni staż w radzymińskiej OSP. Trzech innych – Sylweriusz Żak, Jan Łoboda i Kazimierz Małecki – mieli ponad 50-letni staż.
Na podstawie broszury Jerzego Lewickiego
„Rycerze św. Floriana”
Wieści Podwarszawskie
R.3, 1993 nr 18 (118)