Gdy w lipcu 1920 r. rozpoczął się masowy odwrót wojsk polskich na całej linji długiego frontu rosyjskiego, znajdowałem się na kolonji 14 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej w Kozienicach. Na wiadomość o dość szybko postępującej inwazji bolszewickiej i odezwie Rady Obrony Państwa, wzywającej naród do tworzenia Armji Ochotniczej, postanowiliśmy powrócić do Warszawy i co prędzej zaciągnąć się do formacyj ochotniczych. Dnia 17 lipca, po wielkim apelu i przeglądzie kilku tysięcy harcerzy, zgromadzonych w alei Szucha przy Gen. Insp. A. O. wstąpiłem wraz z kolegami – harcerzami z gimnazjum K. Kulwiecia i 14 Drużyny Harcerskiej w Warszawie do 221 pp.,  organizującego się pospiesznie w cytadeli z wesołej braci skautowej, która przybywała tłumnie z pieśnią na ustach i w przeciągu paru dni wypełniła przewidziany liczebnie stan kompanji. Czytaj dalej

Sierpień 1920 roku. Armia Czerwona prze na Warszawę, aby zniszczyć niepodległą Polskę i ponieść płomień rewolucji bolszewickiej na Zachód. Wojsko Polskie musi obronić stolicę, aby dać czas Naczelnemu Wodzowi Józefowi Piłsudskiemu na przygotowanie kontrofensywy i zadanie wrogowi mocnego ciosu.Czytaj dalej

Pierwsza wizyta

W kwietniu 2007 roku wraz z moją przyszłą szefową Izoldą i płk dr Markiem Tarczyńskim, historykiem wojskowości i znawcą historii wojny 1920 roku, autorem wielu publikacji na jej temat, odwiedziłem „Polakówą Górkę”. Zaciekawiony historią boju pod Ossowem i jej szczegółami, jakie przekazywał pułkownik, oraz przekazaną przez niego legendą, że tu oto spoczywają żołnierze sowieccy polegli w boju pod Ossowem, zacząłem bacznie rozglądać się po okolicy. Wiedziałem że to, co pod ziemią, może wyjść na wierzch za sprawą lisów i kretów – no i narozrabiałem. W jednej z lisich nor znalazłem kość. Wyobraźnia podpowiadała potwierdzenie opowieści: bolszewik. Kość, a właściwe krąg kręgosłupa, biały i wysuszony, aż chciał być bolszewikiem. Zwróciłem na niego uwagę pułkownika, któremu również oczy zabłysły. “Zabieramy!” – podpowiedział. Zrobiłem parę zdjęć znaleziska kładąc dla porównania obok niego oczywisty i łatwy do zwymiarowania przedmiot – zapalniczkę i zapakowałem znalezisko do folii z paczki papierosów. No i się zaczęło… Tego samego dnia obiegłem trzech lekarzy nie wyłączając ostrego dyżuru w szpitalu wołomińskim z przepakowanym już do eleganckiej koperty kręgiem. Żaden z nich nie potwierdził “ludzkości” znaleziska. Izolda w tym czasie przygotowała pismo, przekazała znalezisko Policji i sama naraziła się na zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Została przesłuchana, a kość przekazana do właściwej rejonowo komendy policji w Zielonce. Po roku przyszła ekspertyza z Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie i umorzenie postępowania w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci, gdyż kość okazała się kością cielęcą którą lis zwędził w zabudowaniach, ogryzł i wywalił za norę.Czytaj dalej

Rodzina pochodziła z chudego Podlasia i nie mogła nijak na gruncie warszawskim poróść w pierze. Tam na Podlasiu piaski, rozłogi porosłe olchą, chudoby po parę  morgów, typowe szaraczkowanie w gromadzie, w rędowisku chat, przezwanych “Skorupki” (…)

Próby zadomowienia się na Nowym świecie i Krakowskiem Przedmieściu nie udawały się, a robił je i dziad księdza, Jó­zef, i ojciec, Adam, ten i tamten w swojej czasu kolei wstępując do seminarjum przy kościele Karmeli­tów ? zawsze z rezultatem ujem­nym. Dopiero Ignacy Jan miał ziścić sen trzech pokoleń tej samej rodziny.Czytaj dalej

Plan rosyjskiego dowództwa, który obecnie jest nam dokładnie znany, polegał przede wszystkim na opanowaniu Warszawy. To stanowiło zarówno strategiczny, jak i polityczny cel całej wojny. Toteż główną uwagę bolszewicy zwrócili na tereny położone na wschód od Pragi. Tu schodziły się linie komunikacyjne od wschodu, zwłaszcza szosy Brześć-Warszawa i Bialystok-Warszawa. I tu należało się z ich strony spodziewać się najsilniejszego natarcia. Ponieważ Radzymin leżał pomiędzy liniami: dawną niemiecką, która biegła od ujścia Świdra do Wisły wzdłuż rzeki Mieni, po tym linią wzgórz na wschód od Rembertowa, przez Pustelnik do fortu Beniaminów i dalej do Buga, a linią obronną wybudowaną przez nasze wojska, idącą od Wiązowny przez Leśniakowszczyznę aż do rzeki Rządzy i wzdłuż niej aż do ujścia do Bugu, gdzie łączyła się z linią niemiecką, — posiadanie Radzymina odgrywało bardzo poważną rolę obronną.Czytaj dalej

Dzień 16.VIII był już czwartym zkolei dniem zaciętych walk pod Radzyminem. O świcie tego dnia oddziały polskie znajdowały się na stanowiskach osiągniętych późnym wieczorem 15.VIII w natarciu, które oddało zpowrotem w nasze ręce miasto Radzymin. Na płn. skraju miasta czuwały do rana 16.VIII dwie kompanje 30 p. s. kan., które niebawem ściągnięto do pułku. Natomiast w tym kierunku został skierowany III baon grodzieńskiego puł­ku, który otrzymał zadanie obsadzenia 1 pozycji przedmościa w okolicy Dybowa. Położenie było niejasne, gdyż ’w ciągu nocy nie zdołano ustalić sytuacji oraz nawiązać łączności między oddziałami.Czytaj dalej

Walki krwawe o Radzymin pod Warszawą 1920 r.

Dzień 13-ty sierpnia. Z tą chwilą rozpoczyna się główna faza walk o Warszawę. Oddziały nasze po długim odwrocie z pod Kojowa koncentrują się pod Warszawą, by tutaj nareszcie położyć kres tej żmudnej wędrówce i silnem przeciwnatarciem odrzucić wroga z pod murów zagrożonej stolicy. Wileński pułk koncentruje się w Pustelnikach i zajmuje pozycje obronne w lesie i na skraju lasu
z lewej i prawej strony szosy z Marek w kierunku na Radzymin.Czytaj dalej

Cmentarz poległych pod Ossowem. Pocztówka z cyklu "Obrona Warszawy", rok 1920

Przedpole Warszawy wśród ugorów, jałowcem gdzieniegdzie pokrytych, w pobliżu wojskowego poligonu Rembertowa, chrztem krwi bohaterskiej obficie w pamiętną niedzielę, d. 15 sierpnia zbroczone, staje przed nami w chlubnym wieńcu wawrzynu męstwa duszy polskiej w długich, nieskończonych walkach o wolność. Ossów… jakby Termopile polskie, gdzie garść inteligentów przeważnie, zasłuchana w rozkaz woli narodu, który krzykiem rozpaczy wolał z głębi duszy, że oto ginie znów Polska, pod naporem hord dzikich, chwyciła w słabe dłonie karabiny i szablice i tuż prawie u granic miasta stanęła, aby piersią swą wraże zastępy powstrzymać.Czytaj dalej

W ciągłym boju z nacierającym przeciwnikiem ustępowała dywizja, pozostawiając za sobą trupy wrogów i swoje rodzinne mogiły. Po doświadczeniach pierwszych walk nieprzyjaciel usiłował wykluczać ze swoich kombinacji odcinki zajmowane przez I-szą dywizję lit.-biał., na których stale załamywała się jego nawała i szukał szczęścia u naszych sąsiadów. Ale oddziały dywizji balansowały na całym froncie armji, podtrzymując linję, zasłaniając odwrót; kilkakrotnie dywizja otaczana torowała sobie drogę bagnetem i wychodziła w pełnym składzie — ze zdobyczą. Tak przeszła kilkaset wiorst wyróżniana i ceniona, tylko szeregi jej topniały, opuszczane przez towarzyszy, którzy kładli się — strudzeni. I tak — zebrani na obronę Wilna, Mińska, maszerowali bronić Warszawy.Czytaj dalej

Z pobytu bolszewików w Radzyminie podają charakterystyczne szczegóły, godne upamiętnienia w kronice “bohaterskich czynów” czerwonoarmiejców. Dzicz bolszewicka zajęła miasto. Rozlała się tłumem zgłodniałych, obdartych maruderów po wszystkich kątach miasteczka, wtargnęła do domów zamieszkanych, by żądać jadła i napoju, rozbiła mieszkania opuszczone, niszcząc tu wszystko i rujnując z niesłychanym sadyzmem. Jakaś grupa żołnierzy bolszewickich stanęła pod pomnikiem Kościuszki i zaczęła się zastanawiać, coby uczynić z tym w granicie kutym bohaterem narodowym.Czytaj dalej

Zwyczajne małomiejskie obejście ze stajnią, wozownią, podwórzem dość obszernem. Na tle murowanej stodółki, czy lamusa, w tem arcyskromnem otoczeniu szereg czekających kilkunastu żołnierzy. Pierwszy wśród nich młody, szczupły podporucznik z ręką na temblaku.Czytaj dalej

(Od specjalnego delegata Kurjera Warsz.)

Godzina 3 po południu. Wyjeżdżamy z placu Teatralnego do Radzymina. Wyjeżdżamy najgorszym chyba automobilem ciężarowym, jaki posiada Warszawa: 10 wiorst ma godzinę. Ale za to prowadzi nas dwóch inteligentnych poruczników. No! i jesteśmy między sobą: prasa warszaiwska cudzoziemska. Już w Targówku czuć wojnę. Automobil za automobilem. Mundury francuskie i angielskie. A dalej po obu stronach szosy setki podwód chłopskich i grupy biwakujących żołnierzy. Na prawo dym. Pali się wioska, której nazwiska wymienić nie wolno.Czytaj dalej

We wsi Sitne, oddalonej 6 kilometrów od Jadowa, w pow. radzymińskim 25-ciu bandytów w mundurach wojskowych, uzbrojonych w rewolwery syst. Mauzera i granaty ręczne dn. 20 b. m. dokonało napadu na gospodarza Józefa Prusaka. Napastnicy zrabowali 300 rubli w złocie, 280 rb. w srebrze, asygnaty polskiej pożyczki państwowej na 2.900 rb. i 1240 mk. oraz kożuch i 2 pary obuwia. Po dokonaniu rabunku, bandyci pod groźbą rewolwerów zmusili Prusaka, aby zaprowadził ich do mieszkania brata jego, Adama Prusaka. Tam napastnicy znęcali się w okrutny sposób nad żoną Prusaka, która nie chciała wskazać miejsca ukrycia pieniędzy. Zbrodniarze wbijali Prusakowej igły za paznogcie oraz kładli żelazo w usta, by nie krzyczała. Co się stało łupem bandytów, narazie nie ujawniono.Czytaj dalej