1924

12 marca ksiądz Kardynał Aleksander Kakowski (1862–1938) wydzielił z parafii pw. św. Trójcy w Kobyłce w Dekanacie Radzymińskim, parafię w Wołominie.

1 kwietnia nowa parafia pw. Matki Bożej Częstochowskiej, licząca około 5900 wiernych, została erygowana.

Proboszczem parafii został mianowany ksiądz Jan Ignacy Golędzinowski.

W pierwszych latach pobytu w Wołominie ksiądz proboszcz Golędzinowski prowadził prace wykończeniowe w kościele. W świątyni ułożono posadzkę z terakoty i zbudowano, w miejsce prowizorycznego, nowy ołtarz główny z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, ufundowanym przez księdza Golędzinowskiego. Ołtarz powstał ze składek parafian, wśród których ofiarnością wyróżniał się Feliks Koprowicz.Czytaj dalej

I oto znowu przerzedził szeregi prawdziwych bojowników za sprawę Chrystusową wielce gorliwy kapłan i pasterz, proboszcz z Cygowa, ziemi warszawskiej, ś. p. ksiądz Teofil Chylicki. Może niejeden z Sz. Czytelników po raz pierwszy Jego nazwisko przeczyta, był to bowiem cichy pracownik na niwie Chrystusowej, lecz zarazem był to jeden z tych opiekuńczych aniołów, co goili rany ludzkości strapionej, a których na ziemi tak mało! — bo jeśli jest człowiek godzien pochwały potomnych i prawdziwie podobający się Bogu, to zapewne będzie ów kapłan, który na wzór Boskiego Zbawcy poświecą się bliźnich zbawieniu i szczęściu, uczy ich, jak żyć mają tutaj na świecie, aby sobie żywot wieczny zapewnić. Jak wielkie przeznaczenie!Czytaj dalej

Ś. p. Ks. Teofil Chylicki urodził się w Janinach ziemi Suwalskiej 25 kwietnia 1858 r. Seminarjum Warszawskie ukończył w r. 1884. Kolejno zajmuje rozmaite stanowiska w Archidiecezji — był wik. p. Tarczynie, w Łodzi w par. Wniebow. N. M. P., prefekta szkół w Łodzi. Nie był to ksiądz przeciętny. Wyróżniał się zdolnościami i pilnością, a czego się nauczył, dobrze pamiętał. Na wszelkich egzaminach był przygotowany expedite.Czytaj dalej

Na polach radzymińskich

W życiu oddziałów jest to może pierwszy wypadek, że miasto, nic posiadające własnego garnizonu, zaprasza do siebie oddziały wojska na obchód święta, jak dotąd obchodzonego tylko przez wojsko. Niestety, święto żołnierza nie jest świętem narodowem w tem znaczeniu, że każde miasto, każda wieś uroczyście je obchodzi, jak to rok rocznie czyni Radzymin. Że Radzymin poczuwa się do tego obowiązku, nic dziwnego, po przecież byt progiem stolicy od wschodu, którego nie wolno byto nieprzyjacielowi przekroczyć, przeżył najcięższe chwile w czasie walk o Warszawę: poznał wartość żołnierza i umie go cenić.Czytaj dalej

Z miasta powiatowego Radzymina, w województwie Warszawskiem, piszą do nas: Dnia 6 kwietnia b. r. przyjechał nasz poseł Nocznicki do Radzymina na zapowiedziany wiec Wyzwolenia. Ponieważ Radzymin dotychczas uważany był za twierdzę endecką, więc chjeniści postanowili za wszelką cenę przeszkadzać. Na parę minut przed wyjściem ludzi z kościoła, wyciągnęli z dzwonnicy już gotową mównicę i ustawili na cmentarzu przy parkanie, frontem na rynek. Z tej dobrze ufortyfikowanej twierdzy za płotem zaczął przemawiać jakiś student podlaskim akcentem, z czego się nawet tłómaczył; mówił tak, jak zwykle mówią wszyscy endecy, że tylko oni chcą dobrze Polskę urządzić.Czytaj dalej

Piękna uchwała Rady m. Radzymina

Radzymin, 7 marca

Rada miejska Radzymina, pragnąc uczcić pamięć poległych na polu chwały około 260 bohaterskich bezimiennych żołnierzy, spoczywających w bratniej mogile na cmentarzu parafialnym w Radzyminie, postanowiła wznieść w Radzyminie zawodową szkołę rzemieślniczo-techniczną z prawem publiczności.

Powołany przez Radę Miejską Komitet budowy szkoły ukonstytuował się w sposób następujący: prezes p. Gustaw Orłowski, Starosta Radzimiński, vice-prezes ks. Aleksander Kobyliński, dziekan miejscowy, sekretarz p. Witold Korniłowicz, notarjusz i skarbnik p. Stanisław Marszał, burmistrz miejscowy. Posiadając zezwolenie odpowiednich władz Komitet w najbliższych dniach uruchomi akcję zbiorczą ofiar na cel budowy szkoły.

Echo Warszawskie – bezpartyjny dziennik ilustrowany
R. 1, nr 55 (9 marca 1924)

Z powiatu Radzymińskiego piszą do nas: Obszarnicy z roku na rok dążą wytrwale do przywrócenia posyłek. W tym roku w naszym powiecie powydalali wszystkich robotników, którzy nie posiadają w domu kogoś do pracy. Zwolnieni robotnicy przy szukaniu pracy wszędzie spotykają się z żądaniem, aby ordynarjusz godził sobie posyłkę. Obszarnik z folwarku Fiukały, gm. Tłuszcz, niejaki Godlewski, jak się zgłosi do niego jaki robotnik o pracę, to wymaga od niego nietylko posyłki, ale żąda nawet przysięgi, że nie będzie należał do Związku; aby zaś wypróbować, czy przyszły jego ordynarjusz jest dostatecznie potulny i pokorny, każe mu całować stół… Ordynarji fornalowi wraz z dniówką pan Godlewski daje tylko 12 cetnarów.Czytaj dalej