Ś. p. Ks. Teofil Chylicki urodził się w Janinach ziemi Suwalskiej 25 kwietnia 1858 r. Seminarjum Warszawskie ukończył w r. 1884. Kolejno zajmuje rozmaite stanowiska w Archidiecezji — był wik. p. Tarczynie, w Łodzi w par. Wniebow. N. M. P., prefekta szkół w Łodzi. Nie był to ksiądz przeciętny. Wyróżniał się zdolnościami i pilnością, a czego się nauczył, dobrze pamiętał. Na wszelkich egzaminach był przygotowany expedite.

Jako prefekt w Łodzi stał twardo na stanowisku kapłana katolickiego. Gdy rosjanie pędzili uczni i uczenice katolików do cerkwi, wprost stawał, zagradzał drogę i nie pozwalał; a gdy mimo jego nauk, znalazło się parę uczennic, które jako należące do chóru poszły do cerkwi, miał odwagę na lekcji nie zważając na damę klasową, dać surowe publiczne upomnienie. W szkole rzemieślniczej był z całą powagą, szanowali go i bali się go sami moskale. Nic dziwnego że kapłan nie wdający się w kompromisy i ugody lecz jawnie stojący na gruncie kościelnym nie podobał się zaborcom, usunęli go ze stanowiska prefekta i nie pozwolili zajmować żadnej posady. Jakiś czas był przy poklasztornym kościele w Brzezinach, gdzie zajął się odnowieniem kościoła i mieszkania. Przez lat parę pomagał proboszczowi w Mokotowie, następnie przez szereg lat pracował na Woli jako rezydent, a potem jako wikarjusz.

Odznaczał się nadzwyczajną pracowitością i wytrwałością, toć on wystarczył za kilku kapłanów; podczas wielkanocnej spowiedzi zasiadał do konfesjonału już o godz. 3 rano i przesiadywał dotąd dopóki wszystkich nie wyspowiadał nigdy nie narzekał, że było mu zadużo pracy. Usposobienia prędkiego, jeżeli komu z wiernych przykrość zrobił starał się to jakoś wynadgrodzić.

Ludzie do konfesjonału jego się garnęli. Teologję studjował i znał; gdy jakieś nowe dzieło wyszło prawie pierwszy nabywał. Zaczytany w Kwartalniku teolog. niemieckim, zasady takowego w życiu stosował. Nikomu nie pardonował, jedni go zato lubieli, drudzy zaś się zrażali. Frymarczących wiarą w naszych czasach jak należy piętnował. Ogromnie lubiał dzieci i co dziwna, że nie widziano go, żeby się na dzieci kiedy rozgniewał. Uczynny, nie wiele co posiadał. Poszedł dobrowolnie na probostwo do Cygowa, gdzie począł pracować według swego zapatrywania, wskutek czego odsunął się od konfratrów, bo nie wszyscy umieli go zrozumieć. W parafji wiele zdziałał. To też po załatwieniu pracy pasterskiej sam prowadził prace w ogrodzie i gospodarstwie; kościół odnowił i utrzymywał w porządku. Czuł się zupełnie zdrowym i wszyscy go za takiego uważali. Parafjanie uczestniczący w niedzielę dn. 9 listopada na nabożeństwie rannem i popołudniowem nie przypuszczali, że są ze swym proboszczem po raz ostatni; śmierć zaskoczyła go w nocy, powołała go do Pana, któremu oddany był całą duszą po nagrodę za jego pracowity żywot. Reqiescat in pace.

X.P.

Wiadomości Archidiecezjalne Warszawskie
1924 nr 11

 75 odsłon,  2 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.