
Ludność, zamiast ratować, gapiła się na ogień
(k) Wczoraj o godzinie 11-ej rano wybuchł pożar we wsi Kobyłki pod Wołominem, który doszczętnie strawił 15 do mostw. Przyczyną tego pożaru było zaprószenie ognia przez nieostrożnych parobczaków, którzy śpiąc w stodole napełnionej sianem, palili papierosy.
Na ratunek pośpieszyła wołomińska straż ochotnicza, oraz miejscowa drużyna harcerska pod komendą drużynowego dr. Cicheckiego Mieczysława. Pożar po trzech godzinach z trudem ugaszono. Dziwne było zachowanie się miejscowej ludności, która widząc szerzącą się gwałtownie pożogę, w każdej chwili zagrażającą ich mieniu nie chciała nieść straży pomocy. Dopiero policja opornych zmobilizowała, zmuszając ich do pracy.
Express Poranny
R. 3, 1924, nr 263