
Sąd Grodzki w Wołominie rozpatrywał przed kilku miesiącami sprawę wytoczoną przez żyda, inż. Rotmana przeciw miejscowej gminie żydowskiej o należność w związku z dokonanemi robotami budowlanemi. Sąd zasądził na rzecz inż. Rotmana 500 zł i nadał wyrokowi rygor natychmiastowej wykonalności, wobec czego skarżący uzyskał zrealizowanie swej pretensji na funduszach gminy w P.K.O.
Gmina żydowska zapowiedziała apelację a prezes jej, Chil Ciechanowicki, nie mogąc się pogodzić z „krzywdzącą” sytuacją wystosował pod adresem Sądu epistołę następującej treści:
„Szanowny Panie Sądzie, co jest właściwie z tą sprawą? Proszę pana sędziego o prędkie zgłoszenie się dla złożenia wyjaśnień u naszego adwokata”.
Tak niesłychana w formie i treści epistoła kosztowała pana Chila sporo zdrowia, wytoczono mu bowiem sprawę karną o znieważenie Sądu. Nie pomogły tłumaczenia adwokata żydowskiej gminy, Kanarka. Sąd I-ej instancji wlepił niefortunnemu intepelantowi dwa miesiące więzienia. Oduczy go to od korespondowania z sądami na zawsze.
Kurjer Powszechny
1935, nr 145