
Zalew wolnych zawodów przez żydostwo musi przejąć poważną troską społeczeństwo polskie. Żydzi w wolnym zawodzie nietylko zajmują miejsce studjującej młodzieży polskiej, która po ukończeniu studjów powiększa kadry bezrobotnych, lecz w stosunku do ludności rdzennej zajmują wrogie stanowisko lub conajmniej okazują wobec niej, swą pychę i arogancję iście semicką. Nie można już zupełnie mówić o moralności i etyce żydowskiej inteligencji zawodowej, gdyż te są aż nazbyt znane ze strony jaknajgorszej. O tem jak żydzi spełniają swe obowiązki i jaki jest ich stosunek do ludności rdzennej świadczyć może proces żyda Frydmana lekarza miejskiego w Wołominie pod Warszawą.
Dr. Frydman oskarżony został z art. 497 k.k., o odmowę udzielenia pomocy lekarskiej p. Michałowi Kupczy z Wołomina. Swego czasu napadnięty i poraniony p. Kupcza został w stanie ciężkim przeniesiony do ambulatorjum dr. Frydmana, który nie chciał udzielić mu pomocy lekarskiej, motywując to swą obawą o nieotrzymanie honorarjum. Przez salę przesunął się cały korowód świadków, którzy zgodnie potwierdzili, że dr. Frydman niejednokrotnie już uchy lał się od udzielenia pomocy lekarskiej w nagłych wypadkach, gdy ofiara wypadku nie była w stanie chwilowo lub z powodu ubóstwa wypłacić doraźnie honorarjum.
I tak, świadek Wiktorja Szczypiórska z Wołomina zeznała, że kiedy udała się do dr. Frydmana aby wezwać go do łoża niejakiej Podubnej, która nagle zachorowała, ten odmówił udzielenia pomocy lekarskiej obawiając się, że nie otrzyma zapłaty, gdyż Podubna jest bardzo biedną. Natomiast kazał świadkowi udać się do magistratu po kartkę, na podstawie której udziela on pomocy lekarskiej osobom niezamożnym. Ponieważ miało to miejsce w godzinach popołudniowych, kiedy biura miejskie są zamknięte, przeto kartki nie można było otrzymać. Chora daremnie wyczekiwała lekarskiej pomocy i byłaby z pewnością Bogu ducha oddała oczekując na magistracką kartkę, gdyby nie zrezygnowano z pomocy lekarza miejskiego.
Drugi świadek Wład. Arasimowicz zeznał, że udając się powtórnie o pomoc dla chorej Podubnej do mieszkania dr. Frydmana zastał żonę doktora, która oświadczyła mu, że doktora w domu niema. Świadek bowiem, na zapytanie p. Frydmanowej, kto będzie płacił, odpowiedział, że dr. Frydman jest lekarzem miejskim, a więc magistrat zapłaci. Tej samej mniej więcej treści zeznanie złożyli inni świadkowie. W końcu nastąpiło obszerne, nacechowane wielką znajomością przepisów prawa przemówienie oskarżyciela prywatnego p. Kupczy, który w rzeczowych wywodach m. in. zarzucił dr. Frydmanowi to, że zlekceważenie pacjenta oraz nieobowiązkowość lekarza spowodowały długą i przewlekłą chorobę u obwiniającego.
Po przemówieniu p. Kupczy, sąd skazał dr. Frydmana na 200 zł. grzywny, z zamianą na 20 dni aresztu. P. Kupcza niezadowolony z łagodnego wyroku zgłosił apelację.
Po ogłoszeniu wyroku sądowego należy oczekiwać, że warszawska izba lekarska wykluczy z swego grona niesumiennego i niemoralnego żyda, pomimo iż raz już umorzyła skargę p. Kupczy przeciw dr. Frydmanowi, w której p. Kupcza stawia poważne zarzuty etyce lekraskiej dr. Frydmana.
Niewątpliwie i władze miejskie zwolnią dr. Frydmana ze stanowiska lekarza miejskiego, na którym wcale nie przyniósł zaszczytu stanowi lekarskiemu, a ustanowią lekarzem miejskim kogoś, komu od dzieciństwa wpajano poczucie moralności i etyki chrześcijańskiej.
Hasło Podwawelskie – tygodnik bezpartyjny
1932, nr 34