Pod wsią Jacków, położonej na samym brzegu Buga, przeprawiliśmy się na drugą stronę rzeki, a idąc ponad jej brzegiem, doszliśmy do wsi Ślęzany leżącej w powiecie stanisławowskim. Majętność pana Komierowskiego Ślęzany, składa się głównie z dwóch wsi: Ślęzan i Jackowa, w powiecie pułtuskim położonej. Gościnność i szczerość przepełniające serca państwa K., zjednały naszę dla nich wdzięczność; bo cóż się ceni w ludziach najwięcej, jeżeli nie otwartość i przychylność. Znajdziesz to przechodniu wszystko w dworku Ślęzan, bo tam zgoda i prawość, tam gościnność z cnotą zamieszkują.

Ponieważ dni były nader dżdżyste, musieliśmy na prośby pp. K. aż do przejścia deszczów w nich się zatrzymać. I tak przesiedzieliśmy w Ślęzanach około dwóch dni; lecz czas tu przepędzony nie był bez korzyści.

Gospodarstwo rolne Ślęzan, dzieli się na grunta żytnie i pszenne, a każde z nich jest czteropolowe. Na gruntach pszennych następujący jest płodozmian: 1) Pszenica. 2) Ziemniaki na nawozie. 3) Jęczmień z koniczyną. 4) Koniczyna dwuletnia jako pasza i nawóz. Na gruntach zaś żytnich następująca jest rotacya: 1) Ozimina. 2) Ziemniaki. 3) Jarzyna. 4) Ugor. Należy nadmienić jeszcze i to, że siany tu po ziemniakach jęczmień prześlicznie się udaje.

(…) Grunta tutejszych okolic są niezłe, w niektórych miejscach sapowate i torfiaste , a gdzieniegdzie piaszczyste. Na szczególną uwagę zasługuje sposób przemieniania bezużytecznych bagnisk i torfowisk pokrytych krzakami i zaroślami na urodzajne pola; sposób ten na tem polega: miejsca takie osusza się za pomocą rowów, krzaki i drzewa po ścięciu karczują się, na jesieni zaś krojem ciągniętym przez parę wołów przecina się pole rzędami o sześć cali jeden od drugiego odległemi, a to w celu przecięcia korzeni, pozostawionych przy karczowaniu, które to korzenie na jesieni będąc kruche z powodu braku w nich soków, łatwo łamać się dają. Za tym krojem idzie socha, która grunt wzrusza; torfowiny zaś wyparte sochą na wierzch gruntu, posypane wapnem, zamieniają się w doskonałą próchnicę.

Po dwudniowym pobycie opuściliśmy Ślęzany. Wszedłszy w las, zanuciliśmy pieśń poranną Karpińskiego, a pomimo dżdżystego dnia, po tak długim wypoczynku wesoło ciągnęliśmy podróż.

Wspomnienia z podróży przez uczniów Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa w Marymoncie
pod przewodnictwem prof. Wojciecha Jastrzębowskiego odbytej w 1853 roku
1854

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.