
Piastowcy koniecznie zapragnęli mieć organizację i w powiecie Radzymińskim, ale jak tu zrobić, kiedy tu są Wyzwoleńcy i nawet lokalu nie łatwo znaleźć na zebranie. Wreszcie znaleźli piastowcy wieś Łysobyki, z czego się tak ucieszyli, że poprostu ogłosili, iż Łysobyki są powiatem. Wiec w tym nowoutworzonym powiecie, w Łysobykach, naczelne władze stronnictwa „Piast” wyznaczyły zjazd na 1 grudnia b. r. Zgromadził się cały powiat gremjalnie — dosyć przed terminem.
Z tak wielkiego pośpiechu zapomnieli się umówić, że przecież na zebraniu takiej solidnej organizacji, jak „Piast”, trzeba mieć legitymacje. Więc rozbiegli się po nie — jedni do domów, a tych, którzy nie posiadali — zaczął zaopatrywać p. Grudziński po 25 gr. za sztukę, chociaż legitymacje kosztują po 1 zł. Tu zastosował duży rabat. Inaczej niktby nie nabył, i znów trzebaby przegrać.
W międzyczasie przybyło trochę ludzi z poza nowego powiatu, a w tem — kilku sympatyków „Wyzwolenia”, dowiedziawszy się przygodnie o tak wielkiem zjeździe. Zaraz zaczęto stosować wszelkie środki ostrożności, bo jak dało się słyszeć na sali głosy, przyszli Wyzwoleńcy. Chociaż ci ostatni, nie mieli najmniejszego zamiaru przeszkadzać lub w inny sposób utrudniać tak uświęcony zjazd. Wyzwoleńcy cierpliwie słuchali, nie przeszkadzając, gdy mówili Piastowcy — jak tylko zabrał glos ktoś z przeciwnej strony, zaraz zawrzało, jak w ulu. Znamy wasze metody. Gdy ucichli, pan Grudziński — znany uczeń Wrony a obecnie Rataja — otworzył osławiony zjazd. Następnie odczytał coś z orędzia p. Rataja. Dalej, dosyć podstępnie, „wrobił” się na przewodniczącego — chociaż czynność tą, wedle regulaminu, winien objąć ob. Peranowski, jako wiceprezes zarządu. No, trudno, to już widać taka choroba ratajowska, opanowała Grudzińskiego na te prezesury.
Dyskusji wielkiej nie było, bo któż miał mówić i o czem? Jak zdążono zaobserwować, to ci rzekomi ludowcu obecni na tym zjeździć, byli robieni przez p. Grudzińskiego po 25 groszy i to na poczekaniu. Byli i tacy, co wczoraj ruch ludowy zwalczali.
Z kolei przystąpiono do wyboru nowego za rządu, z którego kilku członków zaraz po drodze rozważyło i złożyli oświadczenie solidaryzujące się z działaczami Wyzwolenia, z jednoczesnym apelem do pozostałych — by uczynili to samo,
Bracia chłopi! Jak się nic nie robi, to i nic nie ma. Chcecie, by było w Polsce Wam lepiej, zabierzcie się raźno do pracy — gdzie kto może: w samorządzie, spółdzielczości, organizacjach rolniczych, oświatowych Wyzwolenia i t. p. Ja też nie wierzę w to, by nieróbstwem, jakie zalecali piastowi przywódcy i inni, można było coś poprawić doli chłopskiej. Tylko przez walkę pod sztandarem Wyzwolenia do jaśniejszej i lepszej przyszłości.
Obserwator
Wyzwolenie – dawniej Polska Ludowa
R.22 [i.e.20], nr 58