
Święto Ludowe w Radzymińskiem
W tym roku świętowaliśmy we wsi Postoliskach. Znane to wszystkim starszym działaczom ludowym strony — znane wszystkim w powiecie. Tutaj jeszcze przed wojną światlejsi chłopi z powiatu redagowali i wydawali chłopską gazetę „Siewbę” — w tej okolicy odbywał się pierwszy organizacyjny zjazd kółek Staszicowskich. Toteż w niedzielę 30 czerwca z całego powiatu — mimo wielu odpustów w sąsiednich parafjach — już od wczesnego ranka ściągły się gromady starszych i młodych — pieszo konno i furmankami. O godzinie 9-tej rano gwarno już było na miejscu zbiórki w Tłuszczu. A punktualnie o godzinie 10-tej — parotysięczny pochód w jaknajlepszym porządku wyrusza do Postolisk.
Pochód poprzedza świetna trójka kawalerzystów, z zielonemi proporcami na białych koniach — za nimi kroczy orkiestra — dalej idzie w powadze mieniący się zielenią w słońcu — Sztandar Powiatowy Stronnictwa Ludowego. Wokół sztandaru dzielne Wiciarki z zielonemi chorągiewkami. Dalej w skupieniu idzie prezes Prezydjum i Zarząd Powiatowy. Za nimi las głów — w długim regularnym czwórkowym pochodzie. Na czele kroczą Wiciarki i Wiciarze — idąc z ogniem — wiarą i zapałem do pracy i walki. Za nimi długi, różnobarwny pochód: starzy i młodzi — mężczyźni i kobiety — z przeróżnych wsi stanęli i idą razem w jednym chłopskim pochodzie. Wszyscy radośni — nie zmęczeni wielomilową drogą — cisną się do gromady — bo gorąca wiara i ogień szczęścia w oczach wszystkich — krzepi i łączy w pochodzie.
Za piechotą zgórą setka kawalerji chłopskiej w jaknajwiększym ładzie z zielonemi proporcami. Dziarsko trzymają się i sprawiają w szykach chłopscy kawalerzyści. Wreszcie na końcu ciągnie wiele furmanek — to nasz tabor. Nieprzejrzany wielotysięczny pochód ogarnął cale miasto Tłuszcz i ruszył w drogę do Postolisk. Wszyscy w mieścinie Tłuszczu w zdziwieniu i zalęknionem przecierają oczy — chłopska straż oczyszcza z ciekawskich ulice.
Idziemy! — brzmiące dźwięki orkiestry — śpiewamy hymny i pieśni ludowe. Wznoszą się okrzyki zachwytu dla organizacji i działaczy ludowych — a słowa potępienia i pogardy dla sanacji i jej niedoważonych uchwał i projektów. Mocno domagano się przywrócenia demokracji, wolności i praw ludu. Taki przemarsz trzykilometrowy jeszcze bardziej zcementował i umocnił wszystkich — że z radosną dumą w duszach i wiarą mocną we własne chłopskie siły — wkraczano do Postolisk.
Tam juz na spotkanie po wszystkich drogach i placach oczekiwali ludzie z tamtej parafji i z dalszych okolic, którzy na miejsce zbiórki do Tłuszcza przybyć nie mogli. I znowu wzruszeniem — masowo i karnie cisną się ludzie do szeregów. Powiększony pochód defiluje wokół placu kościelnego i gromadzi się dokoła przygotowanej mównicy. Kawalerja zamyka kołem zgromadzonych. Orkiestra strażacka z Tłuszcza pod kierownictwem ob. Białka gra hymn: „Jeszcze Polska nic zginęła” i „Gdy Naród do boju”. Wszyscy stają w skupieniu, tysiące czapek chyli się z głów, a kawalerja jak jeden salutuje, Wielotysięczne rzesze wita wzruszony do głębi — ob. prezes Rowicki — mówi o budzeniu się całego świata wiejskiego do życia — o tej radosnej i wiecznie odnawiającej się zieleni — co z pól łląk i lasów wrosła się w sztandar i krew chłopską. I jakby dla utrudnienia tego w duszach Wiciarka Zychówna z Tułu z głębokim odczuciem deklamuje „Nasz Sztandar”.
Pierwszy przemawia ob. Sobczak Adam z Cygowa — mówi jasno i treściwie — o historji ruchu ludowego, walkach chłopa i robotnika o wyzwolenie się pańszczyzny i ucisku. Ostrzegał przed zmorą szlachecką. Potem Wiciarka Kalatówna z Tulu mówiła do głębi przejmującą deklamację. A dalej ob. Lutyk Leon omówił szeroko i z odczuciem znaczenie chłopów dla państwa. Wskazał na dziedziny życia, przez które wieś musi przejść lub przygotować się do objęcia władzy, której dziś nie zdobędziemy kartką wyborczą. W krótkiej przerwie orkiestra odegrała wiejskie utwory, a dzielna wiciarka Rawicka z Tułu deklamowała „Powstańmy z martwych”. Następnie ob. Tlaga Franciszek imieniem kół Młodzieży Wici wskazał na znaczenie Święta Ludowego dla pogłębienia i wzmocnienia ruchu ludowego.
Znów Wiciarka Łukaszewiczówna gorącą deklamacją porywa zgromadzonych. Następnie zaduma i skupienie - to poseł Nosek obrazuje krzywdy i ciężary, jakie spadły na wieś od sanacji. Mówi o zaniku godności i odpowiedzialności obecnych posłów sanacyjnych. Odtwarza przebieg obrad w sejmie, jak to posłuszny baranek poseł Kielak z tutejszej parafji — prezes grupy posłów chłopskich B. B. i v.-pr. B. B. Dalej mówca podniósł postęp w pracy — scharakteryzował jej doniosłe znaczenie, w szczególności w tak bliskich podstołecznym powiecie.
Teraz Wiciarka ob. Roguska Marysia ze wsi Kraszewa Folw. z ogniem i mocą wypowiedziała „Odę do Młodości”. Ostatni ob. Peranowski Adam vice prezes S. L. wzywał zebranych do czynu — mówił mocno o niespożytej i niezwyciężonej przez żadne usta wy i ordynacje — sile chłopskiej — i w tej myśli i postanowieniach zgłosił rezolucje domagające przywrócenia praw demokratycznych i politycznych, sprawiedliwości społecznej, unieważnienia wyborów samorządowych i t. d. Rezolucja oświatowa stwierdza, że w szkole dzisiejszej przy 100 (stu) dzieciach na jednego nauczyciela dziecko chłopskie niczego się nie nauczy i ciemnota potęguje się coraz bardziej, domagają się powiększenia liczby szkół, bezpłatnego nauczania we wszystkich szkołach.
Przebieg święta był poważny i zdecydowanie bojowy. Mówców nagradzano hucznemi oklaskami. Za rezolucjami podniosły się wszystkie ręce — ani jednego szmeru ani cienia sprzeciwu czy niechęci przeciw mówcom i rezolucjom.
Orkiestra gra hymny. Zebrani z Wiciarzami na czele śpiewają pieśni ludowe — nastrój pożegnalny się potęguje — i już prezes Rawicki dziękuje zgromadzonym, — żegna i zamyka obrady.
Grupują się ludzie w oddziały i gromady i wracają do swoich wsi i domów. Najliczniej ciągną w stronę Tłuszcza — jeszcze na rynku skupiają się, radzą i znów żegnają się i śpieszą do twardej, lecz radosnej i niezadownej pracy o lepszy byt wsi — lepszą sprawiedliwą Polskę — po Rzeczposplitą Ludową.
Sekretarz
Wyzwolenie – dawniej Polska Ludowa
R.22 [i.e.20], nr 37