Wśród dokumentów w archiwum Urzędu Miasta znajduje się Sprawozdanie ze stanu miasta Wołomina i działalności organów miejskich za rok 1922. Jest to dziś cenne źródło do poznania obrazu Wołomina sprzed 77 lat. Obraz ten pamiętają obecnie może tylko najstarsi mieszkańcy naszego miasta, mający wówczas kilka lub kilkanaście lat.

Fabryk było w Wołominie pięć – czytamy w sprawozdaniu – z tego dwie huty szkła, jedna fabryka wyrobów żelaznych, jedna narzędzi rolniczych i jedna odlewów w żelazie. Poza tym dwie garbarnie, dwa młyny i kilka drobnych zakładów przemysłowych. Ruch handlowy dosyć ożywiony. Jarmarki zorganizowane w drugim półroczu, odbywają się w czwartki, po każdym pierwszym (dniu miesiąca – L.P.) zaś targi co tydzień w czwartek.

Zabudowanie w 30% murowane, ulice i chodniki przeważnie nie zabrukowane. W roku sprawozdawczym odbudowano kilka domów zrujnowanych (…) Od września ulice oświetlane są latarniami zasilanymi (prądem) z prywatnej elektrowni.Czytaj dalej

Od dłuższego już czasu policja powiatu radzymińskiego zwróciła uwagę na prywatne życie wójta gminy Tłuszcz Józefa Miąskiewicza i pisarza tejże gminy Feliksa Soleckiego, którzy wydawali coś za wiele pieniędzy. Po przeprowadzeniu pewnych wywiadów postanowiono prze prowadzić rewizję kasy gminnej.Czytaj dalej

Obchód narodowy w Wołominie. — Działalność „Domu Ludowego im. Korfantego. — Apel do mieszkańców Wołomina.

(Od specjalnego delegata Gaz. Por.).

W niedzielę w Wołominie, jako w najbliższe święto rocznicy powstania listopadowego, odbyt się uroczysty obchód tej pamiątki listopadowej. Po nabożeństwie uroczystem odbył fig poranek dla dzieci, wieczorem zaś akademja w „Domu ludowym im. Korfantego”. Odczyt wygłosił p. Ryszawa, wskrzeszając licznym obecnym pamięć dziejowych chwil listopadowych. Miejscowe siły artystyczne odegrały jednoaktówki: „Katorga” i „X-ty pawilon”, wieczór urozmaicały śpiewy chóru “Echo” pod batutą por. Bergrina. Czytaj dalej

Po raz piąty od ukończenia strasznej nawet dla zwycięzców wojny, Automobilklub polski złożył dowód przed sportową publicznością niestrudzonych swych wysiłków zmierzających do rozwoju naszego sportu samochodowego. Tym razem urządza on w dniu 8 października I-sze polskie wyścigi samochodów, motocykli, sidecar’ów (motocykle z wózkiem ) i cyclecar’ów (trzykołówki). Odbędą się one na specjalnie w tym celu przygotowanym torze, biegnącym od miejscowości Struga — Czarna Struga — szosą poprzeczną do szosy Zegrzyńskiej, Zegrzyńską do Radzymińskiej – Radzymińską z powrotem do Strugi.Czytaj dalej

Istnieje w Zielonce pod Warszawą instytucja cicha, o której rzadko się słyszy, która jednak oddaje wielkie usługi… Jest to schronisko dla nauczycielek, powołane ongi do życia przez zmarłego niedawno ks. prałata Zygmunta Chełmickiego. Ściślej, jest to schronisko dla nauczycielek staruszek, steranych wiekiem po długiej pracy nad nauczaniem młodych pokoleń. Tam, w Zielonce, w ciszy wiejskiej, z dala od gwaru i walk wielkiego miasta, weteranki zawodu nauczycielskiego znajdują spokój i byt bardzo skromny.Czytaj dalej

W Jadowie pow. radzymińskim również się dzieją niewesołe i nie jasne rzeczy. Tam w czasie inwazji bolszewickiej już rządzili komuniści wespół z żydami, którzy wywędrowali stamtąd razem z wypędzonymi bolszewikami. Ale potem część wróciła i to uchodzi im bezkarnie. A piętno żydowskie jest tam tak silne, że już przy rogatkach miasta żydzi — chałaciarze zatrzymują wjeżdżających polaków i ściągają i nich haracz w postaci rogatkowego. Kto z polaków chce uniknąć tej miłej operacji żydowskiej, niechaj przyjeżdża do Jadowa tylko w sobotę, bo wtedy żydzi zrzekają się tej “suwerennej” czynności na rzecz “goja”, czyli “szabes-goja”. Takie są miłe obrazki “naszych” miast — polskich z nazwy.

Pochód
pismo tygodniowe
R. 1, nr 2 (13 maja 1922)

Z jednej wsi w gminie Ręczajach pod Warszawą piszą do nas:

Mieliśmy tu we wsi od lat 30-tu żyda, który trudnił się niby handlem, ale przytem siał rozpustę pomiędzy naszą młodzieżą. W końcu postanowiliśmy jednomyślnie usunąć go i tegośmy dokonali. A doiliśmy do tego takim sposobem. Miał on sklep we własnym domu. Otóż od roku nikt do niego nie zajrzał. Sklep, rozumie się, upadł, a żyd-sklepikarz, nie mając żadnego dochodu, zmuszony był nietylko handel zwinąć, ale i dom sprzedać. A my kupiliśmy ten dom i obróciliśmy go na szkołę, która była oddawna pożądana. I dołożyliśmy wszelkich starań, kosztu i pracy, aby szkołę urządzić i otworzyć, i zdawało się nam, że będziemy z tego zadowoleni. Niestety, inaczej się dzieje.Czytaj dalej