
W Czarnej Strudze, w pobliżu Marek, małżonkowie pp.: Stanisław i Aleksandra Żerańscy, na terytorjum swej kolonji „Stanisławówki” własnym kosztem zbudowali w r. 1914 kościołek drewniany, z zakrystją murowaną. Kościołek ten, o jednej nawie, mógł pomieścić około 350 osób. Do ukończenia budowy brakowało tylko wieżyczki i posadzki; dach był już pokryty eternitem; sufit wykonano również z eternitu. Gdy wybuchła wojna dalsze roboty przy budowie przerwano i kościołek ten, aktem rejentalnym, sporządzonym w kancelarji p. Wasiutyńskiego, pp. Żerańscy ofiarowali w r. 1915 ks. arcybiskupowi warszawskiemu, który ofiarę tę przyjął.
Niedawno właściciel wymienionej powyżej kolonji przybył do Czarnej Strugi i ku wielkiemu zdziwieniu zauważył że kościołek znikł zupełnie z powierzchni. Na placu zaś kościelnym pozostały dwie altany i figura kamienna Matki Boskiej. P. Żerański, wróciwszy do Warszawy, zawiadomił o zniknięciu kościołka ks. kardynała. Arcybiskup polecił zawiadomić o tym przypadku właściwe władze. Śledztwo jest w toku. Rzecz dziwna, że ani wójt, ani sołtys miejscowy nie wiedzieli o zniknięciu kościołka. Prawdopodobnie złodzieje w porze nocnej rozebrali kościółek na opał, lub też sprzedali w Warszawie jako materjał budulcowy.
Zdarzały się i zdarzają często przypadki świętokradztwa w kościołach, lecz fakt kradzieży całego budynku kościelnego zdarzył się chyba po raz pierwszy.
Głos Ewangelicki
R.3, 1922, № 26