Do czego doprowadziła lekkomyśność kom. Roszka?

Miasto Wołomin było wczoraj terenem niezwykłego zdarzenia. B. urzędnik zarządu miejskiego, p. Ryszard Michalski, zjawił się wczoraj w biurze zarządu miasta wraz z komornikiem położył areszt na całe urządzenie gabinetu komisarycznego burmistrza p. Roszko, na maszyny do pisania, krzesła, biurka, fotele itd., na ogólną sumę 700 zł. Jak się dowiadujemy, p. Michalski w swoim czasie zwolniony z posady, od półtora roku procesuje się z zarządem m. Wołomina o należne mu 2100 zł. Wszelkie upominanie się o pieniądze nie odnosiło żadnego skutku. I nawet okazanie wyroku sądowego p. Roszce doprowadziło do tego, że komisarz odmówił zapłacenia, oświadczając: „Może pan wszcząć kroki egzekucyjne”.

Wierzyciel miasta nie dał sobie tego dwa razy powtarzać i w dniu wczorajszym przekonał pana komisarza, że nic wolno mu żartować z dłużnikiem. Ponieważ p. Roszko odmówił przyjęcia opisanych rzeczy z magistratu oddanie ich pod dozór osobie trzeciej. Gdy wierzyciel wyszedł z biura zarządu miasta na poszukiwanie wozu, p. Roszko odmienił jednak swą decyzję i przyjął opisane rzeczy pod dozór, wystawiając dla komornika podpisaną przez siebie deklarację.

Ponieważ przez zajęcie ruchomości magistrackich pretensje p. Michalskiego nie zostały dostatecznie zabezpieczone, przeto położył on także areszt za należności od prądu elektrycznego na stacji kolejowej Wołomin, za należności przedsiębiorcy asenizacyjnego, wywożącego z miasta nieczystości i wreszcie w urzędzie skarbowym, gdzie zafantowano podatki i dodatki komunalne, należne miastu Wołomin.

Wieczór Warszawski
R. 7, 27 maja 1934, nr 146

 34 odsłon,  1 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.