
Przed kilku dniami do dziedzica folwarku Wola Rasztowska p. Jana Kurelli, weszło dwóch ludzi ze sfery inteligentnej z żądaniem udzielenia im furmanki do Radzymina. Gdy pan Kurella wyszedł na podwórze, zobaczył za budynkami inwentarskiemi jeszcze sześciu innych ludzi, uzbrojonych w rewolwery. Wobec tego pan Kurella był zmuszony spełnić żądanie przy byłych, którzy kazali się wieść naprzód w kierunku Radzyminia, a następnie zawrócić i pojechali do Klembowa, gdzie znajduje się urząd gminny.
Tutaj weszli do kancelarji gminnej; jeden z przybyłych, zarekomendowawszy się iż są członkami Polskiej partji socjalistycznej, zażądał wydania blankietów służbowych pasportowych. W kancelarji naówczas nikogo nie było prócz pisarza pana Pawła Kaczyńskiego i jego pomocnika. Nieznajomi, zabrawszy pasporty, odjechali zwolna do Tłuszcza.
Głos Narodu: dziennik polityczny
1906, nr 431